Papierowy JazzPRESS
Felieton Słowo

Leksykon – Polska filmografia jazzowa: Był jazz

Obrazek tytułowy

plakat autorstwa: Lecha Majewskiego

Film fabularny, 1981

Reżyseria: Feliks Falk

Muzyka (opracowanie muzyczne): Jerzy Matula.

Konsultacja muzyczna: Jerzy Matuszkiewicz

Wykonanie muzyki: zespół Old Timers

„Chciałem po prostu zrobić film o latach pięćdziesiątych, ale przecież Andrzej Wajda zrobił już Człowieka z marmuru, więc mój pomysł musiał być inny. Był jazzowy. Opowiadam o młodzieży, która robi coś buntowniczego w podziemiu (…). Chciałem pokazać, jak muszą walczyć o realizację swojej pasji”. - Feliks Falk

O filmie

Akcja filmu toczy się w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. Grupa młodych ludzi zafascynowanych muzyką improwizowaną tworzy zespół jazzowy. Wielki zapał i oddanie wspólnej pasji wciąż motywuje ich do działania. Próbują za wszelką cenę zorganizować koncert, szukając poparcia wśród kierowników, dyrektorów i szefów publicznych instytucji. Ich starania nie przynoszą, niestety, oczekiwanego skutku. Wyrzucanie z lokali, inwigilowanie i represjonowanie (usunięcie z uczelni), zniechęcanie wrogością i bezustannym odsyłaniem do „czynników oficjalnych” po różnego rodzaju zgody, w końcu doprowadza bohaterów do zaprzestania artystycznej działalności. Gdy niespodziewanie uda im się jednak zebrać ponownie i zagrać na scenie przed kilkusetosobową publicznością, dowiadują się o tragicznej śmierci jednego z kolegów z zespołu.

Okres, w którym toczy się akcja filmu Falka, to najtrudniejszy czas dla jazzu w historii powojennej polskiej kultury. Epoka głębokiego stalinizmu nie akceptowała wszelkich „obcych wzorców” i „imperialistycznych amerykanizmów”, a jazz stał się obiektem ataków i represji ówczesnej władzy. Jako nieakceptowana forma zepsutej amerykańskiej kultury muzyka jazzowa była zakazana w oficjalnym obiegu. Jeśli już była wykonywana, to działo się to najczęściej w zamkniętym kręgu entuzjastów, w prywatnych mieszkaniach i na zamkniętych imprezach. Każda próba jej prezentacji w publicznych miejscach kończyła się co najmniej przerwaniem koncertu i wyproszeniem muzyków, jak ma to miejsce w jednej z pierwszych scen filmu.

Oficjalnie film luźno oparty jest na wątkach z działalności zespołu Melomani, tworzonego w dużej części przez studentów łódzkiej Filmówki: Jerzego Dudusia Matuszkiewicza, Andrzeja Idona Wojciechowskiego i Witolda Sobocińskiego . Zespół zrealizował swoje pierwsze nagrania już w roku 1952 (m.in. z Krzysztofem Komedą) i z całą pewnością jego członkowie mogą uchodzić za autentycznych pionierów jazzu w Polsce. Wiarygodności i autentyzmu dodaje całemu filmowemu projektowi osobisty udział członków zespołu Melomani, w tym zwłaszcza Witolda Sobocińskiego, który podczas realizacji filmu podjął obowiązki operatora, stając za kamerą. Również sam Jerzy Matuszkiewicz pełnił szczególną funkcję konsultanta muzycznego i opiekuna realizowanego filmu. Widzimy go też dwukrotnie w roli współczesnego narratora.

W pierwszej scenie filmu Matuszkiewicz (założyciel i lider Melomanów) prowadząc hit polskiej motoryzacji czasów PRL-u – samochód marki Polonez, mówi z offu: „Jazz był dla nas wszystkim. Może nie graliśmy najlepiej, ale wkładaliśmy w tę muzykę całą naszą energię i zapał. (…). I na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to granie, że ten cały jazz będzie przeciwko czemuś”. Film przeleżał na półce, czekając na swoją premierę, blisko trzy lata . Trafił, niestety, w trudny historycznie czas, okres stanu wojennego, w którym temat początków jazzu w Polsce i walki z opresyjnym systemem nie był najpilniejszą społeczną potrzebą.

Jazz w filmie

W czasie realizacji filmu łódzcy Melomani nie grali już od ponad dwóch dekad. Sam Jerzy Matuszkiewicz poświęcił się wyłącznie tworzeniu muzyki filmowej, stając się autorem najsłynniejszych muzycznych tematów, m.in. do polskich seriali: Wojny domowej, Janosika i Czterdziestolatka. W filmie Był jazz słyszymy zatem muzykę wykonywaną przez zespół Old Timers , który uchodził w tamtym czasie za jeden z najlepszych zespołów jazzu tradycyjnego w Polsce. Jak podkreśla sam reżyser, w filmie słyszymy muzykę graną na planie wyłącznie przez zespół filmowych Melomanów (na bazie oryginalnych nagrań Old Timers) lub wykonania piosenek z epoki (w klasycznych „kawiarnianych” aranżacjach) i brak tu typowej muzyki ilustracyjnej.

W sumie wykorzystano w filmie fragmenty dziewięciu amerykańskich standardów jazzu tradycyjnego . Trzykrotnie słyszymy np. When The Saints Go Marchin’ In, standard, który staje się swoistym leitmotivem całego filmu. Pojawia się na początku i na końcu „pod napisami”, wykonywany solo na banjo przez Jacka (Jerzy Gudejko), jednego z głównych bohaterów, i na końcu filmu podczas koncertu. Wśród aktorów odtwarzających główne role muzyków widzimy również m.in. Michała Bajora (pianista Tomek) i Andrzeja Grabarczyka (perkusista Witek).

Autorem wszystkich aranżacji utworów ze ścieżki muzycznej filmu jest Henryk Majewski, założyciel, wieloletni trębacz i lider Old Timersów. Prócz rozbudowanych aranżacji na pełny skład zespołu (np. Tiger Rag, Muskrat Ramble, When The Saints Go Marchin’ In) wykonywanych w filmie w trakcie krótkich występów lub prób, słyszymy także fragmenty instrumentalne wykonywane solo na banjo (Henryk Stefański) i fortepianie (Tomasz Ochalski).

Mamy w filmie również ciekawy wątek nawiązujący do roli, jaką odegrała w historii polskiego jazzu radiofonia, a konkretnie Willis Conover i jego audycja Jazz Hour, emitowana przez rozgłośnię Voice of America w latach pięćdziesiątych na teren Europy Wschodniej . To scena znamienna, trafnie ilustrująca wielokrotnie po latach wspominany przez świadków tamtych czasów – Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Jerzego Miliana czy Andrzeja Trzaskowskiego – powszechny sposób pozyskiwania jazzowych standardów przez ówczesnych polskich jazzmanów. W filmie członkowie zespołu, zebrani przy odbiorniku radiowym, słuchają późną nocą programu Głosu Ameryki. W pewnym momencie słyszymy z głośnika stareńki nowoorleański temat Spencera Williamsa Basin Street Blues. Młodzi muzycy natychmiast chwytają za kartki i ołówki, usiłując zapisać ze słuchanego, choć zanikającego chwilami utworu, ile się tylko da.

Film Był jazz otrzymał nagrodę specjalną Polskiego Archiwum Jazzu podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku w roku 1984, roku swojej spóźnionej premiery .

Ciekawostki

(1) Film zrealizowano w Zespole Filmowym X, którego kierownikiem był Andrzej Wajda. Samemu Wajdzie tematyka jazzowa nie była obca. Dwie dekady wcześniej w filmie Niewinni czarodzieje stworzył obraz młodzieży końca lat pięćdziesiątych, również zapraszając na plan polskich jazzmanów, grających samych siebie (m.in. tych, których także widzimy w filmie Falka: Andrzeja Trzaskowskiego i Andrzeja Idona Wojciechowskiego – pierwszych członków zespołu Melomani).

(2) Represje wobec muzyków za granie jazzu, które stanowią jeden z wątków filmu, miały swoje odbicie w rzeczywistości. Na przykład w roku 1950 Andrzej Trzaskowski (widzimy go wśród muzyków na pogrzebie w ostatniej scenie filmu) spędził w więzieniu trzy miesiące. Jednak powody, dla których otrzymał karę ograniczenia wolności, nie do końca są jasne i jednoznaczne .

(3) Do filmu wmontowano trzy drobne sekwencje dokumentalne. Dwie to wypowiedzi (komentarze) samego Jerzego Matuszkiewicza i jedna kończąca film – scena na cmentarzu. Widzimy tu zebranych nad grobem filmowego przyjaciela muzyków: Jerzego Matuszkiewicza, Witolda Kujawskiego, Andrzeja Trzaskowskiego i Witolda Sobocińskiego. Scenę tę, w pełni inscenizowaną, tak wspomina Wojciechowski: „Film kończy spotkanie Melomanów nad grobem kogoś, kto nie był związany z jazzem i zmarł jakiś czas temu. Pochowana była kobietą, nauczycielką matematyki, co było uwidocznione wersalikami na płycie nagrobnej”. Scena jest częścią pomysłu scenariuszowego samych muzyków. Wspomina Wojciechowski: „Scenę tę [rozbudowaną o dialogi] proponowaliśmy Feliksowi Falkowi, ale uznał, że jest bez sensu. (…) Z naszego pomysłu pozostał tylko odjazd kamery do ogólnego planu cmentarza, na którym znajdował się wspomniany grób. Jest to jedna z ciekawszych panoram w historii filmu w Polsce, w 1981 roku” .

(4) Reżyserowi zależało na udziale w filmie szczególnie dwóch naocznych świadków tamtego czasu. Pierwszym był Witold Sobociński, autor zdjęć do filmu i jednocześnie perkusista Melomanów. Feliks Falk wspomina : „Chciałem, żeby on był operatorem i w rzeczy samej był bardzo aktywny w szczegółach i tworzeniu, bo potraktował mój film jako historię swojej młodości, jego kolegów i Melomanów”. Drugą ważną osobą dla Falka był sam Matuszkiewicz. Prócz jego osobistej obecności w realizacji filmu (inscenizowane wypowiedzi), realizatorzy umieszczają na jednej z początkowych plansz specjalne podziękowanie: „Realizatorzy serdecznie dziękują Jerzemu Matuszkiewiczowi, słynnemu leaderowi zespołu Melomani za konsultacje, współpracę i opiekę artystyczną nad filmem”.

(5) Sample z filmu Był jazz wykorzystała grupa Skalpel w nagraniu Theme From Behind The Curtain na debiutanckiej studyjnej płycie zespołu zatytułowanej Skalpel (wyd. Ninja Tune, 2004). Borys Dejnarowicz w obszernej recenzji płyty na stronie www.porcys.com napisał: „Skalpel posługuje się ekscerptami jazzu z lat pięćdziesiątych (…) jak kostkami domina i układa je zupełnie osobliwie, tworząc niesamowicie skoncentrowane, minimalne formalnie i co wyjątkowo cenne, przede wszystkim zaskakująco melodyjne układanki (…)”.

Zobacz także

  • Niewinni czarodzieje (1960), reż. Andrzej Wajda, muz. Krzysztof Komeda. Filmowy obraz powojennego pokolenia młodzieży lat pięćdziesiątych. W pierwszych scenach filmu widzimy koncertujący zespół, którego wykonania nawiązują do występów słynnego Sekstetu Komedy w Sopocie (1956).
  • Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy (2015), reż. Janusz Majewski, muz. Wojciech Karolak. Pod koniec lat pięćdziesiątych do Polski z powojennej emigracji powraca Fabian, swingowy puzonista i wokalista. Skrzykuje podobnych sobie entuzjastów jazzu i zakłada swingowy big-band. Filmowy obraz ciężkich dla jazzu (swingu) lat w socjalistycznej Polsce, w której wszelkie przejawy promowania amerykańskiej kultury (w tym muzyki) były piętnowane i konsekwentnie eliminowane z życia publicznego. Majewskiemu udała się jednak sztuka pokazania tamtych realiów w pełnej humoru, komediowej konwencji.

Warto posłuchać

  • Melomani - Golden Era of The Melomani Group, Polish Jazz Archive Series, CD 2, wyd. Polskie Nagrania, 2008. Zestaw archiwalnych nagrań zespołu Melomani zrealizowanych dla rozgłośni Polskiego Radia w Krakowie w latach 1952-1954.
  • Melomani - Melomani – historyczne nagrania legendarnego zespołu z lat 1952-1957, wyd. Jazz Forum 017. Wybór nagrań na płycie CD pochodzi ze zbiorów Jerzego Matuszkiewicza. Płyta wydana jako dodatek do pisma Jazz Forum.
  • Jazz 56 – I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej, CD 2, wyd. Polskie Nagrania 2006. Kronika dźwiękowa Festiwalu z roku 1956 z zapisem dziewięciu utworów wykonanych podczas koncertów w Pawilonie A przy molo w Sopocie 9 sierpnia 1956 roku.
  • Old Timers - Old Timers with Wild Bill Davison, seria Polish Jazz, vol. 57 – wyd. Polskie Nagrania 1979. Na płycie znalazły się nagrania radiowe z roku 1976 i 1978 z gościnnym udziałem amerykańskiego kornecisty Wilda Billa Davisona.
  • Old Timers – Old Timers (wyd. Poljazz, PSJ-124) – płyta zawiera dzewięć tradycyjnych standardów jazzowych i dwie oryginalne kompozycje Andrzeja Jagodzińskiego. Nagrań dokonano w Studiu M-1 Polskiego Radia w Warszawie w październiku 1983 roku.

Autor: Andrzej Winiszewski


Leksykon – Polska filmografia jazzowa, czyli 100 najważniejszych polskich filmów jazzowych to próba zebrania, uporządkowania i opisania na nowo, z nowej, współczesnej perspektywy, całego powojennego nurtu polskiego kina jazzowego. Obecność jazzu w polskiej kinematografii ostatnich przeszło siedmiu dekad jest niezwykle znacząca i stanowi ważny rozdział w jej rozwoju. Wiele biografii artystycznych przedstawicieli polskiego środowiska jazzowego wiązanych jest przecież do dziś z polskim kinem, zwłaszcza z muzyką filmową, ale i obecną w nim tematyką dotyczącą historii polskiego jazzu. Jednak pojęcie „polska filmografia jazzowa”, jak dotąd, nie zostało jeszcze precyzyjnie zdefiniowane, czekając na swój czas. W moim rozumieniu mieszczą się w nim często bardzo odległe od siebie gatunki i rodzaje filmowe, od animacji i klasycznej fabuły po dokument i kino eksperymentalne. Czasem są to proste filmowe opowieści wzbogacone jazzową ilustracją bez związku z treścią scenariusza, ale czasami bywają to prawdziwe manifesty organicznego wręcz współistnienia ruchomego obrazu i jazzu, jako najlepszej z możliwych ilustracji muzycznych. Być może właśnie rozpoczęty w tym numerze JazzPRESSu cykl złożony z fragmentów przygotowywanego książkowego opracowania tego obszernego materiału stanie się przyczynkiem do dyskusji i wymiany poglądów, a w efekcie do utrwalenia i wprowadzenia pojęcia „polska filmografia jazzowa” w obszar historii polskiego jazzu i filmu.

Audycja JazzMovie - co wtorek, godz. 12:30 w RadioJAZZ.FM. Zaprasza Andrzej Winiszewski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO