Felieton Słowo

Muzyka & poezja: Człowiek, smutek i koń

Obrazek tytułowy

Gabriela Kurylewicz, Konik zielony, olej na desce, 2025, Firma Portretowa Gabrieli Kurylewicz, fot. Gabriela Kurylewicz

Nie jest dobrze. Nie jest dobrze na świecie. Nie dlatego, że świat jest zły. Świat stworzony, naturalny drobin, minerałów, roślin i zwierząt jest dziełem udanym, dobrym i pięknym. Tylko zamieszkujący ten świat ludzie postępują wobec niego niewdzięcznie, małodusznie i – może to niektórych filozofów zdziwi – nierozumnie. Ludzie krzywdzą swój świat i krzywdzą przede wszystkim samych siebie.

Filozofia metafizyczna, którą kultywuję, nie wini rozumu za zło. Żaden rozum – boski, anielski, ludzki ani najbliższy ludzkiemu rozum zwierzęcy – nie jest winien złu. Nie rozum prowadzi do zła, tylko brak rozumu. Rozum nie jest władzą rodzaju ani gatunku, lecz zawsze duchową władzą jednostki i jednostek. Jest to najwspanialsza cecha rozumu, niedoceniana przez wielu. Rozum jest zawsze jednostkowy i przez to jest zawsze twórczy. Drugą wspaniałą cechą rozumu jest to, że zawsze działa najlepiej we współpracy z wolą, dobrą wolą, wolą i wyborem dobra. Małe i średnie osiągnięcia rozumu mogą dać się uwikłać w zło, bo zawsze myśl słaba, myśl zmieszana z bezmyślnością, jest ograniczeniem, skrępowaniem, jakimś rodzajem usztywnienia i niewoli.

Kultura rozumu wymaga wirtuozerii myśli i szlachetności woli i czystości sumienia. Filozof Sokrates jest muzykiem w sensie, w jakim mało który muzyk i mało który filozof potrafi mu dotrzymać kroku. Jednak ci, którzy próbują za Sokratesem iść, zgadzając się z nim lub spierając, nie tracąc rozumu ani taktu, mogą stanowić i stanowią pewną istotną przeciwwagę dla bezmyślności i nierozumności ludzi i ich społeczeństw w pochodzie ludzkich dziejów.

Dzieje świata naszego uległy szczególnej komplikacji w ciągu ostatnich stu lat. Zdecydowana większość społeczeństw stała się masowa i uprzemysłowiona lub na uprzemysłowienie i umasowienie skazana. Ludzie zamienili swój świat w wielką fabrykę i wysypisko śmieci. Obszary przyrody niezniszczonej przez ludzi są zredukowane do minimum bliskiemu zeru. Muzykę – największe dzieło ludzkiego rozumu i woli – wypiera przemysł muzyczny. Autentyczni autorzy są spychani poza margines, a sztucznie lansowani wykonawcy, tłumy wykonawców, są traktowani jak niewolnicy w igrzyskach ciągłych i nieustannych organizowanych przez wyrachowanych i myślowo ociężałych pośredników. Przemysł muzyczny służy niestety głównie przemysłowi przeciętniactwa, przemocy i wojny. A wojna, największa choroba ludzkości, jest dla społeczeństw masowych i zindustrializowanych wciąż cennym zarobkiem, cennym na tyle, że społeczeństwa nie potrafią z niej zrezygnować.

Czy jest możliwy odwrót od uprzemysłowienia i masowości? Tak, w każdej chwili i bez żadnych ograniczeń urzędowych. Jest to wielka tajemnica ludzkiego jednostkowego rozumu i woli, że w każdej chwili może wyrazić swój sprzeciw, dobrowolny sprzeciw myślą, słowami i czynami. Chrześcijaństwo ustanowiło wysoki status praw człowieka i nie trzeba go niszczyć. Trzeba tylko uzupełniać o poszanowanie praw świata, świata naturalnego, w którym człowiek w rzeczy samej jest przybyszem i gościem. Należy poszerzać zbiór zwierząt towarzyszących, by obok psów i kotów, były w nim również konie, osły i wiele innych zwierząt udomowionych w różnych zakątkach świata. Trzeba także bronić istniejących i stopniowo powiększać obszary chronionej przyrody dzikiej. Trzeba następnie bronić różnorodnych kultur i języków w ich miejscach naturalnych.Świat nasz niech się oprze niepotrzebnej globalizacji, niech się umacnia w swojej różnorodności uzasadnionej przyrodniczo, historycznie i intelektualnie. Niech imperia, te szczególnie agresywne, rozpadną się na państwa mniejsze i uczciwsze.

Czy jest to projekt możliwy do spełnienia? Pewno znajdzie wrogów. Ale zwolennicy tego pomysłu niech nie przestaną filozofować i poszukać muzyki autentycznej. Muzyki melodii, harmonii, rytmu i logosu. Muzyki przejrzystej, szczerej, bezpośredniej, pięknej. Niech się muzyki uczą i muzyce służą. W roku 2026 nade wszystko nie wolno zaprzestać muzyki najmniejszej – poezji i prób poetyckiego zagospodarowywania naszej Ziemi. Bardzo bym pragnęła, żeby ludzie mi bliscy po to, by przeżyć, nie musieli brać udziału w żadnym zorganizowanym złu.

Gabriela Kurylewicz


CZŁOWIEK, SMUTEK I KOŃ

Smutek łamie siłę,

prowadzi do śmierci

szybciej, gorzej, skrótem.

Jeśli możesz, strzeż się

smutku, szukaj uwolnienia.

Jeśli natrafisz na las

ogromny, pokłoń się

drzewom i uszanuj

ścieżkę szytą mchem,

igliwiem i trawą.

A gdyby i w takim szczęściu

smutek cię odnalazł, to

pomyśl, uważaj:

że człowiek to jeździec,

biedny czy bogaty,

jednego ma konia

i z nim jest zrośnięty

przez całe drogie,

jedyne życie.

Ciesz się swoim koniem czujnym,

kochaj go,

a kiedy trzeba, zwolnij,

pogładź mu szyję

i przekonaj, że dobro

prawdziwe wygra w zawodach,

nie trzeba się śpieszyć

i biec w zmęczeniu,

nie trzeba się bać.

23 II 2005

Wiersz z tomu Gabrieli Kurylewicz, Księżyc świadkiem, Fundacja Forma, Warszawa 2011. Copyright Gabriela Kurylewicz & Fundacja Forma.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO