(PianoArt, 2025)
Zgoła różna od zachodniej jest estetyka prawosławna, wykwitła w kręgu cywilizacji bizantyńskiej, w odmiennej od łacińskiej tradycji teologicznej, której klasycznym wyrazem stała się filozofia tomizmu. Religijność prawosławna ukształtowana przez doświadczenie mistyczne, żywoty świętych starców, pustelników oraz mnichów-ikonopisarzy, takich jak Andriej Rublow, akcentuje bezpośrednie doznanie sacrum i apofatyczny charakter poznania Boga. W nowoczesnej sztuce polskiej do tej tradycji odwoływał się malarz i filozof Jerzy Nowosielski. Ten zmarły w roku 2011 artysta pisał ikony, korzystając z tradycyjnej estetyki wschodniej, filtrując ją jednak przez dwudziestowieczne doświadczenia awangardy oraz umieszczając ją w zachodnich kontekstach, w tym greko- i rzymskokatolickich. Wytworzył on swój własny, oryginalny styl na styku dwóch cywilizacji.
Materiał zainspirowany pracami tego polskiego malarza zawiera kompilacja występów tria pianisty Artura Dutkiewicza,w składzie z Andrzejem Święsem na kontrabasie i Sebastianem Kuchczyńskim na perkusji. Hipnotyczne ekfrazy obrazów Nowosielskiego podczas występów miały charakter audiowizualny – koncertom towarzyszyły projekcje i kolażejego dzieł, za które odpowiadał Andrzej Wąsik. Nagrania nie oddadzą tu intermedialnej strony rzeczy, więc by sprawiedliwie ocenić tę muzykę, należy puścić wodze wyobraźni. Bardzo pomaga medytacyjny aspekt kompozycji i podejście Dutkiewicza do twórczości. Jest on bowiem muzykiem kładącym od lat nacisk na sferę duchową, jego jazzową wrażliwość kształtowały zarówno spiritualjazzowe nagrania Coltrane’a, jak i występy z chorałami gregoriańskimi.Olśnienie pianisty, które zrodziło ten projekt, nastąpiło podczas jego wizytyw Kościele wwarszawskiej dzielnicy Wesoła– kościele w całości zdobionym pracami Nowosielskiego. Projekt rozpoczął się więc od medytacji i de facto na niej zakończył. Seria występów odbyła się w specjalnie wyselekcjonowanych obiektach, którezdały egzamin na przestrzeń dla wydarzenia audiowizualnego. Podczas niektórych koncertów na basie zagrał w miejsce Święsa Michał Barański, jednak płyta From Sound to Silence zawiera nagrania z Olsztyna i Józefowa, które miały miejsce w pod koniec roku 2023 ze Święsem w składzie.
Wspomniałem Coltrane’a, bo to połączenie medytacyjnej, typowo wschodniej wrażliwości, z zachodnią kulturą jazzową nie jest bynajmniej niczym nowym. Sam jazz, rodząc się w USA, powstawał na styku różnych kultur i filozofii, w latach 60. XX wieku inkorporując elementy buddyjskiej duchowości– wtedy to muzycy jazzowi zaczęli interesować się indyjskim ragami i charakterystycznym dla Wschodu instrumentarium. Dutkiewicz zostaje przy tradycyjnej konwencji jazzowego tria, nie sposób więc uniknąć porównań do hipnotycznych dokonań The Necks czy autorskiego materiału Standards Trio.
Kompozycje (wszystkie poza Peace są autorstwa lidera), które znalazły się na niniejszym albumie, podobnie jak muzyka wyżej wymienionych grup, wykorzystują statyczną harmonię. Modalność pozwala konsekwentnie rozbudowywać frazy na zasadzie kumulacji, co zgrywa się idealniezmedytacyjnym charakterem performance’u Dutkiewicza. W założeniu muzyka i obraz zlewać się mają w jedno doświadczenie. Czasem,tak jak w medytacji piątej Fullness, Dutkiewicz pracą lewej ręki frenetycznie i nieustająco wystukuje mantrę. Natomiast gdy pianista ogra już pomysły melodyjne prawej ręki, zaskakująco zamienia role i wystukuje jedną nutkę prawą ręką, bo zdobić „przeciwny” mantryczny motyw kolorami akordów lewej ręki.
Oczywiście muzyka ta rozgrywa się w dużej mierze poprzez rosnące w crescendo napięcie, co jest bardzo charakterystyczne dla spiritualowego grania, nie jest to jednak w tych występach sztampowe ani oczywiste, a niespodziewane zmiany tempa czy nastroju podejmowane przez muzyków świadczą o wspólnym zrozumieniu i pewnej gotowości do skoku w nieznane. Dzieje się tak, ponieważ delikatne motywy otwierające Dutkiewicza stanowią tutaj zaledwie zaproszenie do bardziej wolnościowego traktowania bazy, jaką jest kompozycja. Dla mnie cichym bohaterem tej płyty jest Andrzej Święs, którego kapitalne solówki są świetną wizytówką nowoczesnej szkoły kontrabasu; doskonale sprawdza się on także jako podpora dla groove’u całego zespołu, potrafi również oczarowaćsmyczkowaną introdukcją, tak jak w przejmującym utworze Longing – Święs korzysta w nim ze wschodniego języka, kreując auręożywiającą ikony Nowosielskiego i oddając tym samym całe pokłady tajemnic starocerkiewnego mistycyzmu.
Po odsłuchu albumu nie sposób nie nabrać przekonania, że koncerty tria Dutkiewicza musiały na żywo być doświadczeniem niezwykłym. Niestety, pomysł działania na przecięciu sztuk gubi się nieco przy prywatnym odbiorze. Nie sposóbsamym nagraniem oddać wrażenia z koncertu, który w założeniu ma być komentarzem muzyki do obrazu. Wszak wyświetlanie obrazów Nowosielskiego na ekranie komputera czy telefonu podczas odtwarzania płytywydaje się być jedynie jałową namiastką prawdziwego wydarzenia– i to w bardziej fundamentalnym sensie niż obcowanie z rejestracją „zwyczajnego” koncertu. Z drugiej jednak strony, muzyka to język abstrakcyjny i broni się śmiało jako samoistne dzieło. Ostatecznie bowiem, z punktu widzenia odbiorców From Sound to Silence, inspiracje lidera mają znaczenie drugorzędne. Wystarczy posłuchać ostatniej medytacji z płyty, gdzie improwizacja na podstawie pozytywnego, pełnego nadziei motywu przechodzi przez wszystkie stadia jazzowej wirtuozerii, ażdo minimalizmu uroczej fortepianowej cody.
Niektórzy twierdzą, że pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze. Po przesłuchaniu albumu tria Artura Dutkiewicza można śmiało spuentować, że granie muzyki o malarstwie może mieć głęboki sens.
Piotr Zdunek