(SJRecords, 2026)
Bennett to nazwisko cokolwiek znaczące w świecie jazzu, jednak uprzedzam – pochodzący z Kanady i mający polskie korzenie Eli nie jest rodziną słynnego śpiewaka. Śpiewnie za to pogrywa na saksofonie, racząc nas smooth-jazzowo-mainstreamową energią, a sekundują mu nasze orły: Paweł Tomaszewski na klawiszach, Robert Kubiszyn na kontrabasie i Paweł Dobrowolski na perkusji.
Zapis koncertu podczas festiwalu Jazz w Ruinach 2024 w Gliwicach to muzyka energetyczna, z klasą wykonana, przypominająca osiągnięcia choćby Erica Marienthala czy – z rodzimego poletka – Marcina Nowakowskiego. Jest więc melodyjnie, miejscami przebojowo, ale wciąż z improwizatorskim zadziorem i magnetyzmem kolektywnego fusion. Mam tu na myśli nie tylko jazzrockowe brzmienia, ale i fuzję gatunków: od bluesa, przez balladę, po funkowe odloty.
„Najostrzejszym” zawodnikiem jest tutaj pianista, który konsekwentnie dba o wyższą zawartość jazzu w jazzie, sam lider zaś zdaje się trzymać ekspresję na wodzy, pozwalając swoim kompanom swobodnie pograć. To luźne, rozrywkowe muzyczne spotkanie – co się ceni, bo luz w tej muzyce jest wskazany. Żadnego „przełomu” (tj. tytułowego „breakthrough”) bym się jednak nie spodziewał.
Wojciech Sobczak