Płyty Recenzja Top Note

VoiceACT & Jim Black – Bee Space

Obrazek tytułowy

(FSRecords, 2026)

W 2022 roku wokalistki Anna Gadt, Natalia Kordiak, Marta Grzywacz i Gosia Zagajewska zarejestrowały w studiu materiał, wydany dwa lata później na płycie VoiceACT. Tytuł albumu przyjął się jako nazwa formacji i pod taką właśnie nazwą parę miesięcy po premierze zaproszono grupę na warszawski festiwal KXNTRST. Najnowszy jej album Bee Space jest zapisem tamtego występu.

Według wydawcy „VoiceACT to przede wszystkim platforma artystycznych poszukiwań”. Z tej deklaracji można wysnuć istotny wniosek, że mamy do czynienia ze świadomym składem, nie zaś efemerycznym tworem zebranym dla jednostkowej realizacji. Dowodem na to jest opisywany materiał, będący kontynuacją poszukiwań zawartych na poprzednim krążku. Jednocześnie bieżąca struktura grupy pozostaje otwarta, czego potwierdzeniem było zaproszenie do wspólnego koncertu perkusisty Jima Blacka. Warto podkreślić, że wokalistki nigdy wcześniej nie miały okazji występować u boku Amerykanina, o czym liderka Anna Gadt wspomniała w rozmowie na antenie Polskiego Radia. Oczywiście były one świadome charakteru jego gry, jednak znane z nagrań cechy instrumentalisty zupełnie inaczej uwypukliły się podczas wspólnej improwizacji na scenie.

Black okazał się cierpliwym partnerem, bezbłędnie zespalającym się z kolektywem. Od pierwszych dźwięków subtelnie regulował poczynania partnerek, nie narzucając nachalnie swojej narracji. Gdy jednak znajdywał odpowiednią przestrzeń do większej interakcji, nie wahał się zapełnić jej wyrazistszymi akcentami. Słychać to zwłaszcza w końcowych minutach nagrania, kiedy perkusja fragmentami dominuje przekaz. We wspomnianej rozmowie Gadt nazwała założony przez siebie zespół „splotem osobowości”. Zaproszenie Blacka bez wątpienia nadaje temu określeniu jeszcze większy sens.

Zgłębianie interakcji zachodzących między wokalistkami i perkusistą jest kapitalnym doświadczeniem. Wokalistki prześcigają się w odnajdywaniu nowych form ekspresji. Dialogują ze sobą, twórczo ścierając swoje pomysły. Równie chętnie podążają za tropem partnerek, co narzucają swój kierunek poszukiwań. U żadnej nie czuć potrzeby dominowania, a jedynie zaufanie wszystkich do siły zespołu. Zaskakująco dobrze w tym gęstym, wokalnym przekazie odnajduje się perkusja, nigdy niesprawiająca wrażenia „obcego ciała”. Black bezbłędnie reaguje na twórczy pościg Polek, kierując go w inne rejony. Potwierdza tym samym, że bębny są instrumentem prawdziwie pierwotnym, doskonale odpowiadającym rytmowi ludzkiego organizmu.

Tytuł płyty niewątpliwie nawiązuje do przestrzeni, w której miał miejsce opisywany występ – sali koncertowej Nowa Miodowa. Trudno jednak nie odnieść zawartości Bee Space do specyfiki przywołanych w tytule pszczół. Nieodzownie kojarzą się one z kolektywem, który pozornie chaotycznymi ruchami doprowadza do realizacji nadrzędnego celu. Dokładnie to samo można powiedzieć o działalności VoiceACT, którego niezwykła muzyka rodzi się z bezładu nakładanych na siebie głosów. Pszczeli rój cechuje przy tym anonimowość poszczególnych jednostek. Choć każda z wokalistek jest wyrazistą indywidualnością, to w tak otwartej formie zespalają się do tego stopnia, że nie sposób przypisać im poszczególnych głosów. To najlepszy dowód na autentyczną organiczność tej muzyki. Podobnie jak we wspomnianym przez Gadt „splocie” – jeśli jest on perfekcyjny, to tworzy spójną konstrukcję, której nie sposób rozdzielić.

Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO