fot. Andrzej Grygiel / PAP
James Blood Ulmer zmarł 3 czerwca w Nowym Jorku. Miał 86 lat. Był jednym z ostatnich innowatorów jazzowej gitary, jako wychowanek Ornette'a Colemana kontynuował ideę harmolodii. Łącząc free jazz z melodiami bluesa i funkowym rytmem, opracował autorski styl black rocka.
Urodził się 8 lutego 1940 r. w St. Matthews w Karolinie Południowej jako Willie James Ulmer. Pod auspicjami ojca, który był pastorem, muzyczne fascynacje zaczynał realizować od gospelu. Wkrótce zainteresował się bluesem i rock’n’rollem. Poszukiwania zawiodły go wreszcie do Nowego Jorku, gdzie wsiąkł w środowisko awangardy jazzu skupionej wokół klubu Minton’s Playhouse. W Nowym Jorku poznał Ornette'a Colemana, z którym realizował nurt harmolodics, którego szczytowym osiągnięciem pozostaje album Dancing in Your Head z 1977 roku. Niedługo później Ulmer rozpoczął karierę solową. Wydał ponad 20 płyt, w tym klasyczne Free Lancing (1981 r.), Black Rock (1982 r.) oraz Odyssey (1983 r.). Występował z Calvinem Westonem, Ronaldem Shannonem Jacksonem czy Davidem Murrayem. Ostatni koncert zagrał w 2024 roku, po czym porzucił karierę muzyczną ze względu na pogarszający się stan zdrowia.