Papierowy JazzPRESS
News

Konkurs Jazz Wolności - zakwalifikowane zespoły!

Obrazek tytułowy

Do konkursu festiwalu Jazz Wolności zgłosiło się 36 wykonawców. Wykonawcy, którzy zakwalifikują się do finału (pięć projektów) zagrają 27 sierpnia na scenie festiwalu Jazz Wolności powered by LOTOS w Sopocie. Finaliści zostaną ogłoszeni 31 lipca.

27 sierpnia stanie scena festiwalowa, na której wystąpią finaliści konkursu, a także Michał Urbaniak z projektem Young Lions i Patrycją Zarychtą, Eskaubei & Tomek Nowak Quartet, Łukasz Juźko Quartet.

Zwycięzcę konkursu wybierze Jury w składzie Michał Urbaniak, Piotr Turkiewicz (Dyrektor Artystyczny Festiwalu Jazztopad), Jerzy Szczerbakow (JazzPRESS /RadioJAZZ.FM), Jerzy Małek (Dyrektor Artystyczny Festiwalu Jazzbląg), Ryszard Wojciul (Dom Wydawniczy FOR TUNE®), Marcin Jacobson (PSJ).

Lista wykonawców zgłoszonych do konkursu:

Aga Derlak Trio, Agata Rożankowska, Aleksandra Kutrzepa Quartet, Anomalia, Bibobit, Coherence Quartet, Dominik Kisiel Trio, The Forest, Tuner, The Forfiters, Fusion Generation Project, Global Schwung Quintet, Grzegorz Tarwid, HoTS, Imagination Quartet, Julia Kania Quartet, Kwartet Macieja Afanasjewa, Maciej Dziedzic Project, Maciej Wojcieszuk Quintet, Mateusz Kaszuba, Michał Chwała, Paulina Atmańska Trio, Paweł Wszołek Quintet, Piewcy Prowokacji, Piotr Scholz Sextet, Prime Experiece Quartet, Projekt-Wrobel, Skicki – Skiuk, Szymon Chudy & My, Way Quartet, Tomasz Białowolski Trio, Tomasz Klepczyński Quartet, TRIOMAKU, Tymoteusz Hartman Quartet, Ulyana Hedzik, Weezdob Collective, WJ3, Zagórski/Kądziela Quartet

Nagrodami w konkursie są m.in. udział w 2 edycji Festiwalu JAZZ WOLNOŚCI 2017 w charakterze gwiazdy, sesja nagraniowa, sesja okładkowa oraz związany z nią wywiad na łamach JazzPRESS, występ zwycięzcy festiwalu na gali RadioJAZZ.FM, rejestracja video sesji nagraniowej. Nagrodą Specjalną w Konkursie jest kontrakt płytowy z Domem Wydawniczym FOR TUNE®.

Fragment rozmowy z dyrektorem artystycznym Festiwalu - Piotrem Matlą

(...)

Piotr Wickowski: Deklarujecie, że Festiwal Jazz Wolności to połączenie tradycji z nowoczesnością. W czym przejawia się ta idea festiwalu?

Piotr Matla: 60 lat temu Franciszek Walicki, Leopold Tyrmand i Jerzy Kosiński zorganizowali największą jak dotąd imprezę jazzową w powojennej Polsce. Zapoczątkowali modę na jazz i pomogli młodym, często mało znanym w kraju muzykom rozwinąć skrzydła. Wiem, że wiele imprez jazzowych w Polsce w tym roku odwołuje się do tego pierwszego festiwalu w Sopocie z 1956 roku. I słusznie, bo trzeba upamiętnić to wydarzenie w całym kraju. Festiwal Jazz Wolności powered by Lotos nawiązuje do tradycji w takim sensie, że my również chcemy pomóc zaistnieć nowym projektom jazzowym, młodym muzykom, którzy często poza swoim otoczeniem nie są rozpoznawani. W Polsce jest kilkanaście wydziałów jazzowych w szkołach drugiego stopnia i bodaj dziesięć w akademiach i uniwersytetach. To duży potencjał, a rynek jest trudny, dlatego cieszy mnie, że możemy się przyczynić do promocji tej utalentowanej jazzowej młodzieży. 27 sierpnia w Sopocie ma być muzycznym świętem młodych, tak jak to było w 1956 roku.

Skąd pomysł zorganizowania takiego festiwalu? Czym będzie się on różnił od innych festiwali jazzowych organizowanych w Sopocie?

Przede wszystkim to będzie najkrótszy festiwal w Polsce, bo zaledwie jednodniowy. Zaczynamy od jednego dnia z apetytem na więcej w kolejnych latach. Bardzo się cieszę, że zaufała nam Grupa Lotos, nasz mecenas strategiczny, bo bez ich wsparcia nic by się nam nie udało. Teraz musimy budować markę tego festiwalu, by w kolejnych latach zaufało nam więcej firm i instytucji. Pomysł urodził się w mojej głowie w trakcie przygotowywania materiałów do filmu o festiwalu z 1956 roku. Rozmawiałem z wieloma uczestnikami wydarzeń sprzed sześćdziesięciu lat i te opowieści za każdym razem były pełne ognia i pasji. Tamten festiwal to było coś. Dał szansę wielu młodym muzykom. Trójmiasto w tamtych latach to był kulturowy tygiel, tu działał teatr Bim Bom, który dał Polsce Cybulskiego i Kobielę. Tu w 1960 roku Władysław Szpilman zorganizował pierwszy Międzynarodowy Festiwal Piosenki. W Trójmieście łatwiej było o zachodnią muzykę, bo marynarze przywozili nie tylko koniaki i perfumy, ale także płyty. Gdzie, jak nie w Sopocie, Walicki z Tyrmandem i Kosińskim mieli zrobić swój festiwal? Chciałbym przeżyć coś tak pasjonującego jak tamta impreza, a najlepiej zorganizować podobną. Najlepiej teraz, równo w sześćdziesiątą rocznicę.

Co do różnic między festiwalami. Każdy z sopockich festiwali jazzowych ma swój specyficzny charakter. Sopot Jazz Festival, który zwykle odbywa się w październiku, prezentuje przede wszystkim ciekawe projekty ze świata. Sopot Molo Jazz Festival, pod wodzą Marcina Jacobsona, jest przeglądem polskiej czołówki, choć zawsze pojawia się przynajmniej jeden młody wykonawca. Jazz Wolności, który startuje w tym roku, więc jeszcze za wcześnie mówić, jaki będzie to przede wszystkim konkurs nowych projektów jazzowych i liczę, że jurorzy konkursu wybiorą spośród nadesłanych propozycji te najbardziej wartościowe i jednocześnie zróżnicowane w swoim artystycznym wyrazie. Bo chciałbym, żeby jazz znowu stał się modny, rozchwytywany i słuchany. Trzeba tylko wyjść z nim do ludzi i pokazać, że to nic strasznego.

Zwycięzcy festiwalowego konkursu mogą liczyć na wsparcie promocyjne i wydanie płyty. Według jakich kryteriów będą oceniani? Kto ma szanse na zwycięstwo?

Każdy z jurorów ma swoje kryteria oceny. Ja tylko organizuję im przestrzeń do pracy. W jury zasiadają: Michał Urbaniak, Piotr Turkiewicz – dyrektor artystyczny festiwalu Jazztopad i chyba najważniejsza obecnie postać promująca polski jazz na świecie, Jerzy Szczerbakow – reprezentujący JazzPRESS i RadioJAZZ.FM, Jerzy Małek – dyrektor artystyczny festiwalu Jazzbląg oraz Ryszard Wojciul z Domu Wydawniczego For Tune. Nadal prowadzę rozmowy, więc może pojawią się kolejni jurorzy. Za namową Jerzego Szczerbakowa zaprosiłem do jury tych, którzy jazz nie tylko tworzą, czyli mają tę wrażliwość, ale też tych, którzy jazz promują i sprzedają. Dla młodych zespołów będzie to wielka szansa zagrać przed tymi panami. Nagrody są ważne. Znaleźć się na waszej okładce nie jest łatwo, kontrakt z For Tune to łakomy kąsek, najważniejsze jednak jest to, że zobaczą tych młodych wykonawców ludzie znaczący w branży, i tu się dopiero okaże, kto tę szansę potrafi wykorzystać. Moim zdaniem, wygrać ma szansę ten, kto nie odpuści tej okazji. I nie mówię tu o Grand Prix.

(...)

Całość wywiadu w JazzPRESS 7/2016

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO