Schmidt sier-wrz
Kanon Jazzu Płyty Recenzja

Marc Johnson – The Sound Of Summer Running

Obrazek tytułowy

Marc Johnson – rocznik 1953, czyli muzyk średniego pokolenia, dziś raczej mąż u boku żony, pianistki Eliane Elias, udzielający się muzycznie głównie w jej projektach. Ich ostatni wspólny album to Love Stories z 2019 roku. Jednak obszerna dyskografia Johnsona, zarówno ta przygotowana pod jego wyłącznym kierownictwem, jak i przeróżne projekty, w które angażował się od swojego sensacyjnego debiutu, który opisywałem już w cyklu Kanon Jazzu – albumu Affinity Billa Evansa z 1979 roku. Trudno o bardziej spektakularny skok do profesjonalnego grania, niż przyjęcie do tria Billa Evansa w 1977 roku – to właśnie w ten sposób swoją profesjonalną karierę zaczął Marc Johnson. Z Evansem nagrał niemal 20 albumów przez prawie 3 lata. To znaczy w sumie to nagrali 2 albumy wydane przed śmiercią Evansa w 1980 roku, a pozostałe, w tym również koncert z Paryża, którego drugą część również już opisywałem w Kanonie Jazzu, przeróżni producenci postanowili wydać później i pewnie jeszcze inne znajdą się w kolejnych latach. Jednak Affinity wcale nie było oficjalnym debiutem nagraniowym Marca Johnsona. Jeśli dobrze posługuję się kalendarzem, to pierwszym nagraniem, na którym możemy dziś usłyszeć bas Marca Johnsona jest polska płyta zawierająca nagrania z koncertu orkiestry Woody Hermana na Jazz Jamboree w 1977 roku. Co prawda to był spory skład, ale możemy uznać, że Marc Johnson debiut nagraniowy zaliczył w Warszawie. Taka mała ciekawostka… Zresztą według jednego z biografów Billa Evansa, ten usłyszał Johnsona podczas jednego z występów w Nowym Jorku orkiestry Hermana i natychmiast zaproponował mu współpracę.

Już sam fakt, że Johnson grał z Billem Evansem w trio daje mu na zawsze miejsce w historii jazzu. W jego bogatej dyskografii znajdziecie również nagrania z Johnem Abercrombie, wspomnianą już Eliane Elias, ale także Stanem Getzem, Patem Martino, Lyle Maysem, Enrico Pieranunzim, Tootsem Thielemansem i sporo innych, okazjonalnych nagrań z wielkimi jazzowego świata. W sumie grubo ponad 200 ciekawych albumów.

Album The Sound Of Summer Running należy do szczytowych osiągnięć Marca Johnsona w jego solowej dyskografii. Nagrany z wyśmienitym, kameralnym składem zawiera w znacznej części jego własne kompozycje nagrane w towarzystwie dwu gitarzystów – Pata Metheny’ego i Billa Frisella oraz perkusisty Joeya Barona. To właśnie kompozycje lidera wyróżniają ten album. Kluczowym momentem albumu jest Ding-Dong Day, nowoczesna, a jednocześnie absolutnie ponadczasowa kompozycja, która brzmi tak, jakby któryś z surf-rockowych zespołów lat sześćdziesiątych (dajmy na to The Ventures) zaprosił do współpracy Wesa Montgomery. Kwintesencja amerykańskiego rozrywkowego grania w dobrym stylu, utwór, który mógłby znaleźć się na płycie country Cheta Atkinsa, albo którymś z komercyjnych albumów George’a Bensona. Summer Running to kompozycja przypominająca stylem i dorównująca jakością najlepszym kompozycjom Pata Metheny z lat dziewięćdziesiątych i rodzaj demonstracji brzmieniowych możliwości słynnej wielogryfowej gitary Metheny’ego. Porch Swing to jeden z najciekawszych duetów Frisella i Metheny’ego, jakie kiedykolwiek nagrali.

Marc Johnson grał z muzykami, których zaprosił do współpracy przy The Sound Of Summer Running już wcześniej, jednak zwykle to on pełnił rolę muzyka sesyjnego. Tym razem sprawdził się jako lider, potrafiący sprzedać utytułowanym kolegom swoje kompozycje. Zupełnie niezrozumiały jest dla mnie fakt, że album nie zrobił w 1998 roku jakiejś większej kariery i nie sprawił, że Johnson awansował do roli jazzowego celebryty jakim był wtedy Metheny, zapełniający nie tylko małe kluby jazzowe, ale też wielkie sale koncertowe publicznością, która nie bywa co tydzień na jazzowych koncertach, a raczej chodzi na znane nazwiska, żeby się pokazać. Album Johnsona możecie traktować jako kolejne nagranie, które swoim brzmieniem zdominował Bill Frisell oferując jak ma to w swoim zwyczaju od lat mieszankę country, americany i jazzu, albo jako doskonały duet Frisell-Metheny. Możecie też skupić się na grze lidera, który stroniąc od efektownych i trudnych technicznie solówek w każdym utworze daje znać, że to jego muzyka i jego płyta. W momencie wydania albumu, pierwszego jaki Johnson nagrał dla będącej wtedy w ofensywie wytwórni Verve wyglądało, że pójdzie za ciosem i będzie dryfował w stronę przebojowego jazzu dla szerszego grona słuchaczy, do których dotarcie gwarantował Universal. Tak się jednak nie stało i pierwszy album dla Verve okazał się również ostatnim. Nie wiem jak się sprzedawał, ale z pewnością Johnson zapewnił nagranie najwyższej jakości, które spełnia oczekiwania fanów, którzy pamiętają go z czasów Billa Evansa, ale również tych, którzy w owym czasie uważali, że jazz to w zasadzie tylko Pat Metheny Group. W Kanonie Jazzu z pewnością z czasem znajdzie się miejsce dla innych solowych realizacji tego wybitnego basisty.

RadioJAZZ.FM poleca! Rafał Garszczyński - Rafal[malpa]radiojazz.fm

  1. Faith In You
  2. Ghost Town
  3. Summer Running
  4. With My Boots On
  5. Union Pacific
  6. Porch Swing
  7. Ding-Dong Day
  8. The Adventures Of Max And Ben
  9. In A Quiet Place
  10. For A Thousand Years

Marc Johnson The Sound Of Summer Running

Format: CD / Wytwórnia: Verve / Polygram / Data pierwszego wydania: 1997 / Numer: 314 539 299-2

  • Marc Johnson – b,
  • Bill Frisell – g,
  • Pat Metheny – g,
  • Joey Baron – dr, perc.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO