Papierowy JazzPRESS
Muzycy

Francis Rocco Prestia – Artysta Który Odcisnął

Po raz kolejny przy przygotowaniu sylwetki wybitnego muzyka, Artysty Który Odcisnął Swoje Piętno nie tylko na brzmieniu zespołu, z którego się wywodzi, ale na całej rzeszy muzyków, wróciła do mnie refleksja, co oznacza być tym Wielkim Artystą. Pasjonaci basu nie mogą nie znać tego nazwiska. Jaco Pastorius – ikona gitary basowej – otwarcie przyznawał, że nie wynalazł swojego stylu gry, a jedynie zaadaptował i zmodyfikował styl gry Rocco Prestii.
John Patitucci idzie dalej: omawiając w swojej szkole wideo innowatorów basu podkreśla ważność stylu gry FRP, Jaco natomiast nie poświęca uwagi wspominając go zaledwie jako kontynuatora stylu Prestii.

Ale czy talent tego basisty zostałby dostrzeżony w równie wielkim stopniu, gdyby nie sukces zespołu z którego się wywodzi: Tower Of Power? Co by było, gdyby za nim nie stała obłędna sekcja dęta i David Garibaldi na bębnach?
Przez wiele lat byłem ślepo zapatrzony w dokonania tego muzyka. Jego potężny groove, „death notes” (stukanie uzyskiwane przez zarywanie tłumionych lewą ręką strun) definiujący na nowo funkowy sposób gry, przeplatające się partie basu z liniami dęciaków dające niezwykle energetyczną mieszankę – robiło to na mnie i na milionach innych ogromne wrażenie. W kanałach youtube jest wiele linków do: patentów a’la Rocco, charakterystycznych zagrywek czy „ściągniętych” jego linii basu. Wielki mistrz Gary Willis przyznał, że nie można być basistą jeśli „nie przegryzło” się przez partie basu z płyty T.O.P. – Tower Of Power.
I tu dochodzimy do właściwej refleksji: Francis Rocco Prestia to arcymistrz wagi ciężkiej – jako basista Tower Of Power. Jego talent doskonale i idealnie pomaga współtworzyć tak fantastyczny zespół, jak Tower Of Power i bez wątpienia ma wielki udział w kreacji jego wyjątkowego brzmienia. Wyjęty z tego kontekstu traci dużo ze swojej siły rażenia. Udało mi się zdobyć solową płytę Prestii. To nie tak, że to jest zła płyta. Sama w sobie jest po prostu nijaka. Ale w kontekście tego, co Rocco gra z TOP tę płytę powinno się zakopać w lesie i zgubić potem do niej drogę.
Niewielu jest muzyków, którzy z jednej strony dysponują swoim brzmieniem, z drugiej tworzą własny styl, z trzeciej wykazują się wirtuozerią, a z czwartej talentami kompozytorskimi. Na ogół wystarczą dwa z tych elementów, żeby muzyk został zauważony. Zdarzają się oczywiście tacy, co mają to wszystko – Miles Davis, Joe Zawinul, Chich Corea, John Coltrane czy John McLaughlin. Ale są również tacy, którzy, co prawda, nie zapiszą się złotymi zgłoskami w annałach jazzu czy muzyki, ale odciskają piętno w sercach milionach fanów muzyki. Może nie są takim gigantami jak wymienieni kilka linijek temu, ale są na tyle kreatywni, by jak Francis Rocco Prestia wnieść coś od siebie i po swojemu zmienić trochę bieg muzyki.

Artykuł został opublikowany w magazynie JazzPRESS z marca 2012 roku - pobierz numer w formacie pdf, mobi (Kindle).

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO