dlugiJP 7/2021
Patronat Pod naszym patronatem

Tomek Grochot Quintet – In America

Obrazek tytułowy

In America jest drugą autorską płytą perkusisty, perkusjonisty i kompozytora Tomasza Grochota. Nagrania zrealizowane zostały w Chicago podczas amerykańskiej trasy koncertowej kwintetu.

W sesji nagraniowej, obok grającego na perkusji, kalimbie i darbuce lidera, uczestniczyli kontrabasista Krzysztof Pabian, w którego studiu dokonano rejestracji, znakomity pianista Dominik Wania oraz dwóch wybitnych amerykańskich muzyków: trębacz Eddie Henderson, z którym Tomasz Grochot już wcześniej współpracował i nagrał poprzedni autorski album zatytułowany My Stories, oraz saksofonista Rob Denty.

Na płycie znalazły się trzy premierowe nagrania, skomponowane specjalnie na potrzeby sesji In America. Płyta będzie miała swoją premierę 10 grudnia.

Jak mówi o płycie Tomek Grochot:
(...) Po wydaniu mojej pierwszej autorskiej płyty „My Stories” zagraliśmy z moim kwintetem wiele koncertów na wspaniałych scenach i festiwalach. Granie z legendą jazzu, jaką jest Eddie Henderson, za każdym razem jest niesamowicie ekscytujące i inspirujące. W 2011 roku zostaliśmy zaproszeni na koncerty do Chicago. Bardzo się z tego ucieszyłem i wpadłem wtedy na pomysł, że jeśli mamy grać w kolebce jazzu, to trzeba to wykorzystać i zrobić nagranie koncertowe. Potem z kolei pomyślałem, że Nowy York tak blisko, więc może udałoby się zaprosić na te koncerty Billy'ego Harpera, z którym na co dzień koncertuje Eddie!

Gdy okazało się, że Krzysztof Pabian, mój dobry kolega, ma własne studio nagrań w Chicago i moglibyśmy u niego nagrać płytę pomyślałem – to jest to! Natychmiast usiadłem do pianina i skomponowałem trzy utwory.: „Song for Eddie Henderson & Billy Harper” (wtedy jeszcze tak miał się ten utwór nazywać ), „Old and New" i „13”. Dźwięki pisały się same – to jest właśnie siła marzeń. Ostatecznie zamiast Billego Harpera zagrał z nami znakomity saksofonista Rob Denty. Jego solówka w „Old & New” należy do moich ulubionych i zawsze kiedy jej słucham, przechodzą mi „ciary” po skórze. Kiedy nagrywaliśmy „13”, poczuliśmy, że poprzez dźwięki, które gramy, dzieje się coś niesamowitego. Muzyka działa na nas jakby metafizycznie. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje … Po nagraniu ogarnęło nas dziwne uczucie. Krzysztof powiedział wtedy: „Tomek, zobacz, ten utwór trwa 13 minut, gramy na 13. Zaduszkach Jazzowych, jest czas zaduszkowy”… Odparłem: „Wylatujemy do Polski 13 listopada” ! „Obleciał” nas strach. Powiedziałem „Kończmy”. Wyszliśmy przed studio. Patrzyliśmy w ciszy na niebo usiane gwiazdami, milczeliśmy, a w uszach słyszeliśmy ten szczególny temat. Tysiące myśli przelatywało mi przez głowę. Powiedziałem: „Przecież 13 to moja szczęśliwa liczba, w końcu urodziłem się trzynastego.”

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO