Papierowy JazzPRESS
Płyta tygodnia

Charles Lloyd & Jason Moran – „Hagar’s Song”

Obrazek tytułowy

Pisałem niedawno o płycie Heinza Sauera i Michaella Wolny’ego. Ten album nie zmieścił się w radiowych płytach tygodnia. „Hagar’s Song” to kolejna w krótkim czasie doskonała nowość nagrana przez saksofonistę i pianistę w duecie. Zestawienie Charlesa Lloyda z Jasonem Moranem jest równie wyśmienite. Jest w tych nagraniach spore podobieństwo. Saksofonista zdecydowanie bardziej doświadczony w obu przypadkach zdaje się być liderem duetu, jeśli w takim przypadku można mówić o liderowaniu. W repertuarze pojawiają się covery rockowych i jazzowych standardów, a także kompozycje liderów.

W obu przypadkach współpraca muzyków nie ma przypadkowego charakteru i nie są to ich pierwsze wspólne nagrania. Jason Moran to przecież członek kwartetu Charlesa Lloyda od paru lat, a takie płyty, jak „Mirror” czy „Rabo De Nube” są wyśmienitymi albumami. Nie śledzę jakoś nadzwyczaj dokładnie zmian składu zespołu Charlesa Lloyda, ale z zawartości mojej półki z jego nagraniami wynika, że Jason Moran zastąpił przy klawiaturze Geri Allen, co oznacza, że stary mistrz musiał w jego grze usłyszeć coś naprawdę ważnego.
Nie ma wątpliwości, że centralną postacią „Hagar’s Song” jest Charles Lloyd. Jason Moran dostaje szansę bycia liderem jedynie na chwilę, w „Bess, You Is My Woman Now”. Teoretycznie centralną częścią albumu jest niemal 30 minutowa suita skomponowana przez Charlesa Lloyda – „Hagar Suite”. Dla mnie jednak najlepszym momentem, definiującym w zasadzie istotę duetu Charles Lloyd – Jason Moran jest kompozycja Boba Dylana „I Shall Be Released”, pierwotnie umieszczona na płycie zespołu The Band – „Music From Big Pink”. Wcześniejsza wersja zaśpiewana przez samego Boba Dylana znalazła się na wydanej wiele lat później oficjalnie jako część kolekcji „The Basement Tapes”, a wcześniej dostępna w wielu wersjach pirackich.
Dlaczego właśnie „I Shall Be Released” jest kwintesencją stylu całej płyty? Ten utwór nagrywany był dziesiątki razy przez artystów z różnych muzycznych światów, od reggae, pop i muzykę klubową, po awangardowy jazz i minimal. Nie rozumiem w zasadzie czemu. Sam Bob Dylan ma na swoim koncie wiele równie dobrych kompozycji, które nie pojawiają się nigdzie poza jego własnymi albumami i popularnymi kompilacjami „Tribute To Bob Dylan…”. Z „I Shall Be Released” jest inaczej. To rodzaj muzycznego podpisu świętującego właśnie 75 urodziny, co jest wiekiem całkiem dla saksofonisty zaawansowanym. Tu każdy dźwięk jest dokładnie tam, gdzie być powinien. Nie ma ani jednej niepotrzebnej nuty. Jest za to klimat szczególnie dla jazzu cenny, spora część magii, jaką znamy choćby z „Kind Of Blue” Milesa Davisa. Specyficznego i znanego tylko muzykom jazzowym połączenia prostego, wypełnionego prawdziwymi emocjami przekazu z daleką od banału harmonią. To trochę taka muzyka dla wszystkich – tych, co jazzu nie lubią, bo nie znają i tych, którzy uważają proste kompozycje Boba Dylana za zbyt banalne. W wykonaniu Charlesa Lloyda i Jasona Morana ten utwór jest przebojem na miarę „So What”. To oczywiście kwestia czasu, ale jestem przekonany, że za 50 lat, jeśli ktoś w filmie umieści fragment „I Shall Be Released” z „Hagar’s Song”, wszyscy będą wiedzieli, kto gra i po co. To może być kolejny uniwersalny wyznacznik inteligencji i obycia głównego bohatera filmu, czy serialu. Ten utwór może pełnić rolę podobną do „So What” z „Kind Of Blue” Milesa Davisa. Czy będzie miał taki status i będzie rozpoznawany na całym świecie? To już nie zależy od obu muzyków, oni swoje już zrobili. Reszta w rękach fachowców od marketingu i filmowych reżyserów. Reszta płyty jest muzycznie równie wyśmienita, choć brak jej magnetyzmu „I Shall Be Released”. Dlatego też „Hagar’s Song” to nie „Kind Of Blue”, na której nie ma nawet jednego słabszego momentu. Dlatego też od „Kind Of Blue” zaczął się nasz radiowy Kanon., a „Hagar’s Song” to tylko Płyta Tygodnia, ale biorąc pod uwagę ilość nowości, która czeka, od czasem nawet kilku miesięcy na swoją kolej, to tytuł wielce zaszczytny.
{rokbox}images/stories/plyty/charles_lloyd_jason_moran_hagars_song.jpg{/rokbox}
RadioJAZZ.FM poleca!
Rafał Garszczyński
Rafal[malpa]radiojazz.fm

  1. Pretty Girl
  2. Mood Indigo
  3. Bess, You Is My Woman Now
  4. All About Ronnie
  5. Pictogram
  6. You’ve Changed
  7. Hagar Suite:
    I. Journey Up River
    II. Dreams Of White Bluff
    III. Alone
    IV. Bolivar Blues
    V. Hagar’s Lullaby
  8. Rsetta
  9. I Shall Be Released
  10. God Only Knows

PS: O płycie Heinza Sauera i Michaela Wollny'ego „Don't Explain: Live In Concert" przeczytacie na moim blogu - www.subiektywnydziennikmuzyczny.blogspot.com

Charles Lloyd & Jason Moran

Hagar’s Song

Format: CD

Wytwórnia: ECM

Numer: 602537245505

Charles Lloyd – ts, as, bs, alto fl,

Jason Moran – p, tamb.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO