Ten jazzpress - w płytach
Płyta tygodnia Płyty Recenzja

Jan Ptaszyn Wróblewski Quartet – Słupy milowe

Obrazek tytułowy

W zasadzie o takich albumach nie powinno się pisać, wystarczy posłuchać. Kolejne cudowne odnalezienie przywraca również wiarę w cuda, a jeśli popatrzeć na to z drugiej strony – pokazuje, jak wiele w muzyce decyduje się nie w głowach muzyków, ale na biurkach tych, co podejmują finalną decyzję o wydaniu jakiegoś materiału, lub włożeniu go na półkę w archiwum. Dobrze, że teraz jest trochę inaczej, jednak ciągle pieniądze są istotnym elementem.

W przypadku albumu Słupy milowe Jana Ptaszyna Wróblewskiego mamy do czynienia z cudownym odnalezieniem w archiwach Polskiego Radia, gdzie z pewnością znajduje się jeszcze wiele podobnych nieodkrytych taśm. Oby dotrwały do odnalezienia w dobrej kondycji. Usłyszałem ostatnio z wiarygodnego źródła o czterech tysiącach (tak, to nie pomyłka) nagraniach innego wielkiego saksofonisty zalegających w archiwach Polskiego Radia.

Materiał wydany przez GAD Records powstał w latach 1979 – 1980 i jak zwykle doskonale przygotowany przez wydawcę, ujrzał światło dzienne po raz pierwszy. Nagrania zespołu Ptaszyna były przygotowywane z myślą o wydaniu albumu, do czego jednak w burzliwym czasie przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nie doszło. Nie są to więc jakieś tam odrzuty, wprawki, czy przypadkowe zapiski z próby, które nagrały się przypadkiem, albo w wyniku zamierzonego błędu realizatora. Według samego zainteresowanego, czyli lidera zespołu – Jana Ptaszyna Wróblewskiego, skład z Markiem Blizińskim, Zbigniewem Wegehauptem i Andrzejem Dąbrowskim był wariantem awaryjnym i dość przypadkowym stworzonym po zakończeniu działalności składu znanego jako Mainstream z Wojtkiem Karolakiem i zwykle Czesławem Małym Bartkowskim na bębnach.

Kiedy zabrakło Karolaka, potrzebny był basista, a tych w końcówce lat siedemdziesiątych, znowu wedle samego Ptaszyna, był jakby deficyt. W zespole na chwilę pojawił się Witold Szczurek (tak powstała doskonała płyta Flyin’ Lady z 1978 roku). Szczurek jednak wybrał Sun Ship, a z polecenia Jarka Śmietany (tu znowu wspomnienia samego Ptaszyna), w zespole pojawił się Zbigniew Wegehaupt. Za bębnami zasiadł Andrzej Dąbrowski i w ten sposób powstał kwartet Ptaszyna odpowiedzialny za Słupy Milowe, które na wydanie musiały poczekać czterdzieści lat.

Repertuar zespołu złożony z kompozycji lidera został przetestowany w nieco innym składzie z Januszem Kozłowskim na basie kilka tygodni przed nagraniem albumu na słynnym wyjeździe muzyków do Indii, stąd między innymi tytuł jednej z kompozycji – Czarna Chandra From Calcutta.

Zawartość muzyczna albumu nie pozostawia oczywiście wątpliwości, to autorska płyta Ptaszyna, jednak to również jedno z najlepszych nagrań w całej karierze Marka Blizińskiego. W historii jazzu jest wiele przykładów zespołów z dwójką solistów – wybitnym saksofonistą i równie genialnym gitarzystą. Pat Martino nagrywał z Sonny Stittem, Joe Pass z Zootem Simsem, w nagraniach z saksofonem specjalizował się Grant Green. Ten ma w swoim dorobku między innymi płyty z Joe Hendersonem, Hankiem Mobleyem i Ike Quebec’kiem. Wśród tych wszystkich doskonałych nagrań można śmiało postawić Słupy milowe. Jeśli istnieje słowiański blues, to ten album jest jego najlepszym przykładem. Ptaszyn Wróblewski i Marek Bliziński tworzą razem jakość nieosiągalną dla wielu amerykańskich mistrzów, w dodatku swoich solówek nie opierają na znanych amerykańskich melodiach, ale na autorskich kompozycjach lidera. Oby więcej takich fantastycznych odkryć, które dzięki wysiłkom GAD Records trafiają do tych, którzy pamiętają koncerty w podobnych składach i tych, których wtedy nie było jeszcze na świecie. Ten album, mimo że powstał czterdzieści lat temu będzie dla mnie jednym z najważniejszych w 2021 roku. I jeszcze drobna uwaga edytorska – nazwanie trzech ostatnich utworów bonusami nie wynika z tego, że są jakieś gorsze i w czasie nagrania odstawione na boczny tor. Gorsze nie są, a moim zdaniem są bonusami, bo GAD Records zamierza wydać album winylowy, na którym się nie zmieszczą, więc na CD są dodatkiem, tak wynika z moich kalkulacji, choć uważam, że warto wydać może skromnie wypełnione, ale jednak dwie płyty analogowe z całością materiału.

RadioJAZZ.FM poleca! Rafał Garszczyński - Rafal[malpa]radiojazz.fm

  1. Bebopem Go
  2. Słupy milowe
  3. Tryb życia hulaszczy wśród skurczy nadnerczy
  4. Czarna Chandra From Calcutta
  5. Rower z dębu czyli dąbrower
  6. Ugryściorba (Bonus)
  7. Dykteryjka (Bonus)
  8. Ciurka z rurki (Bonus)

Jan Ptaszyn Wróblewski Quartet Słupy Milowe

Format: CD / Wytwórnia: GAD Records / Data pierwszego wydania: 2021 / Numer: 5903068121739

  • Jan Ptaszyn Wróblewski – ts,
  • Marek Bliziński – g,
  • Zbigniew Wegehaupt – b,
  • Andrzej Dąbrowski – dr.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO