Ten jazzpress - w płytach
Płyty Recenzja

Harmonia

Obrazek tytułowy

Shai Maestro – The Dream Thief

ECM, 2018

Nazwisko Shaia, no cóż, nie jest na wyrost. Trochę czasu minęło odkąd nieco ponad 20-letni maestro (sic!) fortepianu zajął miejsce Sama Barsha w ekipie Avishaia Cohena (tu: kontrabasisty). Już wtedy jego gra była intrygującym pomostem między lirycznością a niemal „mathjazzowym” (w sensie: tak mocno połamanym rytmicznie – na kształt gatunku math rock), podejściem – które to elementy są znakami towarowymi wspomnianego charyzmatycznego Avishaia. Dwanaście lat to dla młodego, rozwijającego się muzyka szmat czasu. Co zatem prezentuje nieco już starszy Maestro-bandleader? Sądząc po ostatnich krążkach – The Dream Thief(2018) i tegorocznym Human – prezentuje konsekwencję w posługiwaniu się starymi, sprawdzonymi środkami wyrazu, ale i nieśmiało zaczyna szukać okazji do przełamania konwencji.

Pierwszy z wymienionych albumów jawi się jako esencja prądu twórczego, który można by wiązać z osobą Maestro, ale i po części z osobą Cohena. Mamy tam angażujące tematy, tę specyficzną arytmiczność, gęstość improwizowanych fraz, a wszystkie te smakowitości utrzymane, mimo wszystko, w opanowanym tonie typowym dla podobnych płyt pod szyldem ECM. Human to już jednak nieco inna, choć wciąż zbliżona do poprzedniej, historia. Tu do Shai Maestro Trio dołącza trębacz Philip Dizack. Myślę, że podobnie jak trio Marcina Wasilewskiego z pomocą Joego Lovano (Arctic Riff, 2020) czy Joakima Mildera (Spark of Life, 2014), teraz zespół Shaia do przełamania utartych schematów wykorzystuje dodatkowego wyrazistego instrumentalistę. I dzieje się to z powodzeniem.

Human.jpg

Shai Maestro – Human

ECM, 2021

Dizack dodaje do obrazka nowe barwy, przykuwa uwagę odbiorcy, nie dopuszczając, by materiał popadł w powtarzalność. A nie uszanować tej płyty byłoby szkoda, bo pięknych melodii i aranżacyjnych smaczków jest na niej trochę. Hank and Charlie to ukłon w stronę duetu: Hanka Jonesa i Charlie’ego Hadena, który nagrał absolutnie czarowne, boskie (dosłownie i w przenośni) albumy: Steal Away (1995) i Come Sunday (2012). Tu ciekawostka – w recenzji Spark of Life (JazzPRESS, 10/2014) naszych polskich ECM-owych orłów pisałem o „poziomie wyważenia i wirtuozerskiej powściągliwości”, co pasowałoby do niektórych dźwięków Shaia Maestro idealnie. Pokazuje to też, że dla wielu jazzmanów, nawet zaawansowanych technicznie, prostota i elegancja płynąca choćby z utworów gospelowych, folkowych czy country to wciąż Święty Graal.

Wracając do pięknych melodii na Human – podobnie jak na The Dream Thief – izraelski pianista postanawia sięgnąć do skarbca z jazzowymi evergreenami. Trzy lata temu wybór padł na These Foolish Things, a tym razem na nieśmiertelne In A Sentimental Mood. Niezmiennie zachwycająca swym powabem kompozycja, tu akurat oryginalnie, bo bardzo dynamicznie zaaranżowana, doskonale uzupełnia ten zbiorek autorskich, przeważnie dyskretnych, uduchowionych, dodatkowo muśniętych klimatyczną trąbką, kompozycji.

Human to doskonały przykład nagrania, w którym osiągnięto harmonię – bowiem wzrusza ono, uczy i bawi (z Kwintyliana: „movere, docere, delectare”), że pozwolę sobie na filologiczno-retoryczny wtręt. Jest tu miejsce na ukłon w stronę klasyki, jest tu poszukiwanie piękna i szlachetna prostota, jest jednak i groove oraz zabawa formą. I mimo że na początku tekstu było o matematyce, i trochę matematyki na Human na pewno znajdziemy, to niechybnie mamy tu do czynienia z zajęciami raczej w klasie o profilu humanistycznym. A więc ludzie, słuchajcie, gdy Maestro gra!

Wojciech Sobczak-Wojeński

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO