(Fundacja Słuchaj!, 2024)
Nazwa Scratching Fork sugerowałaby raczej radykalne free, które zgrzyta słuchaczom w uszach i powoduje inne tego rodzaju doznania uznawane powszechnie za nieprzyjemne, ale zespół Marka Malinowskiego, Roberta Rychlickiego-Gąsowskiego i Wojciecha Zadrużyńskiego zdaje się traktować ją dość luźno w odniesieniu do swojej artystycznej propozycji. Ich drugi album to kontynuacja formuły klasycznego power trio zanurzonego w jazzowej estetyce, która okazuje się podstawą do eksperymentalnych zwrotów akcji.
Debiut Scratching Fork, sprzed trzech lat wydawał się nieco bardziej nieokiełznany, choć tak jak w przypadku II składał się z improwizacji wokół tematów skomponowanych przez gitarzystę Marka Malinowskiego, kojarzonego wówczas głównie z grą w zespole Wojciech Jachna Squad. Najnowszy materiał nabrał czegoś, co można byłoby określić wypadkową dojrzałości, szlachetnego brzmienia i elegancji, tworzącą album o intymnej, filmowej atmosferze.
Filmowość ta jednak nie przejawia się w patosie i efektach specjalnych, a w głębokim zrozumieniu nastroju, tworzeniu szczególnego, emocjonalnego krajobrazu. I choć dosłuchać się można retro-progresywnego pochodzenia brzmienia Malinowskiego, to na płycie nikt się nie próbuje ścigać w graniu groteskowych solówek ani przesadzonych, patetycznych partii. Już w Inflatable Flamingo lider sięga po swoje klasyczne patenty, mocno kojarzące się z frazowaniem późnego Davida Gilmoura, grając jednak łagodnie dryfującą plamą, a niekoniecznie jasno wytyczoną strukturą. Gdy kończy swój motyw, ustępuje miejsca podrygującej sekcji, by na koniec powrócić i odprowadzić słuchaczy serią delikatnych przesterów, ślizgów i kliknięć.
Wiodąca rola gitarzysty jest bardzo wyraźnie wyeksponowana. Impression on Derek Bailey’s Theme to w gruncie rzeczy solowy popis odkrywania dźwięków gitary akustycznej, który skręca nieco przewidywalnie w rejony klasyczne, z pewnością nie dorównując wymienionemu w tytule mistrzowi. Ale są też fragmenty, w których lider oddaje pierwszy plan kolegom, jak w Anticipation March. Preparowany kontrabas Rychlickiego-Gąsowskiego łka i skrzypi na tle skupionej, marszowej perkusji Zadrużyńskiego, przechodząc później w agresywne, smyczkowe solo. Następujący po tym numerze Drunk Teddy Bear to obok Vertigo II najbardziej psychodeliczny moment albumu, głównie za sprawą następującej pod koniec kaskady gitarowych efektów, dzięki której zostajemy wyrwani z tego dostojnego, ale niekiedy monotonnego brzmienia. Gra Malinowskiego mieni się najróżniejszymi barwami, delayami, przesterami i spiralami pogłosów, jak gdyby chciał on dokonać prezentacji całego swojego pedalboardu w możliwie najkrótszym czasie, przy okazji odświeżając umysł słuchacza, zatopiony raczej w bardziej stonowanych kompozycjach.
Choć muzyka Scratching Fork nie odznacza się szczególną innowacyjnością, to jednak zachowuje swoisty styl i oferuje wyjątkowo udany balans między typowymi jazzowymi motywami a potrzebą zmącenia ich tradycyjnego porządku. Choćby z tego powodu warto to trio obserwować. Mimo że liderowi pomysłów nie brakuje, to jednak po rozwiązania najbardziej niespodziewane i odważne sięga Rychlicki-Gąsowski, któremu na kolejnej płycie przydałoby się trochę więcej miejsca. II to przyzwoita pozycja w swojej kategorii.
Mateusz Sroczyński