Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

The Mark Harvey Group – A Rite for All Souls

Obrazek tytułowy

Americas Musicworks, 2020

Mark Harvey znany jest przede wszystkim jako twórca dla wielu słuchaczy kultowej, bostońskiej Aardvark Jazz Orchestra. Ale to także aktywista jazzowy, pastor metodystów, trębacz, improwizator i poszukiwacz nowych terytoriów dźwiękowych. Wydany właśnie przez Americas Musicworks (premiera – 17 lipca) podwójny album to zapis koncertu, który odbył się w 1971 roku w Old West Church w Bostonie. Na koncercie wystąpił skład, który poprzedzał powstanie Aardvark Jazz Orchestra.

Kwartet Marka Harveya składał się w wyłącznie z instrumentów dętych oraz perkusyjnych. Oprócz lidera (między innymi trąbka, flugelhorn) wystąpili: Peter H. Bloom (między innymi saksofony i flety) oraz Craig Ellis i Michael Standish (na instrumentach perkusyjnych). O wydaniu płyty w pewnym sensie zadecydował przypadek – Harvey odnalazł taśmy podczas porządków w piwnicy. Kiedy przesłuchali je razem z Bloomem, stwierdzili, że nagranie sprzed niemal 50 lat zdecydowanie warte jest tego, aby usłyszało je więcej osób. Zdecydowanie mieli rację.

A Rite for All Souls to nie tylko zapis ówczesnych poszukiwań muzycznych, ale także możliwość poczucia atmosfery społecznej i artystycznej w Ameryce przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Muzyce towarzyszy recytacja poezji, między innymi o wojnie w Wietnamie. W komentarzu do płyty Harley mówi: „Żyjemy w burzliwych czasach, a jak powiedział Albert Ayler, muzyka jest uzdrawiającą siłą wszechświata”. Zarówno muzyka zawarta na płycie, jak i jej przekaz brzmią dziś świeżo i aktualnie. Materiał, zgodnie z tytułem albumu, to rodzaj rytuału. Słyszymy to i czujemy już od pierwszych dźwięków Invocation – delikatnych, tajemniczych, budujących napięcie. Po niej rozbrzmiewa Fanfare – na instrumentach dętych, jak na fanfarę przystało. Kolejne części prowadzą nas aż do zakończenia rytuału (The Rite Concluded).

Myślę, że próba jakiegokolwiek zdefiniowania tej muzyki byłaby dla niej krzywdząca. Słuchacze odnajdą tu elementy free jazzu, awangardy, wpływy world music, twórczość zaangażowaną społecznie i politycznie czy wreszcie teatr muzyczny. Tego ostatniego akurat nie widać na płycie, ale koncertom Mark Harvey Group towarzyszyła na ogół niezwykła oprawa. Muzycy grali w ciemności, tylko przy świecach, ze starannie zaplanowaną scenografią (karty tarota) i rozkładem instrumentów na scenie.

W muzyce grupy jest miejsce na zgiełk i ciszę, mnogość rytmów i medytacyjne mantry. Improwizacje muzyków przenikają się tworząc niezwykłą przestrzeń, w którą warto wejść, aby doświadczyć czegoś niezwykłego na koncercie sprzed pół wieku. Niezwykłe dzieło muzyczne i dokument historyczny.

Autor - Piotr Rytowski

Tagi w artykule:

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO