Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

Noa Levy & Shimpei Ogawa – You, Me & Cole

Obrazek tytułowy

Belle Records, 2020

Z morza wokalnych premier z ostatnich tygodni wyłowiłem ciekawy projekt. Kontrabas, głos oraz dziesięć kunsztownie wyselekcjonowanych i oryginalnie zaprezentowanych klasyków z bogatego śpiewnika Cole'a Portera. Spotkanie japońskiego kontrabasisty Shimpeia Ogawy i izraelskiej wokalistki Noi Levy zaowocowało lekkim, świeżym, acz niebanalnym i kreatywnym spojrzeniem na melodyjne utwory sprzed kilku dekad. Tracklistę wypełniają piosenki, w których pojawiają się muzyczne fascynacje przyjaciół – to, co ich ukształtowało. Echa muzyki brazylijskiej, dźwięków bliskowschodnich, a nawet kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Nieśmiertelne evergreeny w aranżacjach na miarę XXI wieku.

Z okładki You, Me & Cole spogląda na nas roześmiany tandem. Entuzjazm, młodość, optymizm, energia, pozytywne fluidy biją od dwójki debiutantów. Levy jest absolwentką California Jazz Conservatory w Berkeley oraz London School of Musical Theatre. Ta wszechstronna wokalistka pochodząca z Izraela obecnie mieszka w San Francisco w Stanach Zjednoczonych. Występowała z najlepszymi artystami w Izraelu, w tym z Yoni Rector. Śpiewała w prestiżowym SF JAZZ, a jej zespół Noa Levy & The Experts jest częstym gościem jazzowych klubów San Francisco. Przy jej nazwisku pojawiają się często porównania do takich legend mikrofonu jak Carmen McRae, Eva Cassidy czy Anita O’Day. Nie stroni od odważnych eksperymentów, idzie pod prąd, nie ogląda się na mody i trendy serwisów streamingowych. W 2018 roku wydała intrygującą EP-kę Take Two, która zawierała duety z perkusją, wibrafonem i syntezatorem.

Towarzyszący wokalistce młody japoński kontrabasista Shimpei Ogawa zaczął naukę na gitarze basowej w wieku 13 lat, by wymienić ją szybko na kontrabas. Od czterech lat mieszka i studiuje w San Francisco. To tu spotkał Levy i nawiązał z nią współpracę. Mimo młodego wieku ma na swoim koncie kilka znaczących wyróżnień. Jest laureatem nagrody Outstanding Rhythm Section podczas Reno Jazz Festival i finalistą International Society of Bassist Competition 2019 w kategorii jazzowej.

Na You, Me & Cole nie mogło zabraknąć standardów. Znajdziemy tam My Heart Belongs to Daddy, Just One of Those Things, What Is This Thing Called Love?, So in Love, Anything Goes, Love for Sale. Porterowskie tematy doczekały się setek wykonań. Na albumie sympatycznego duetu nie znajdziemy musicalowego rozmachu aranżacyjnego ani swingującej orkiestry, Levy i Ogawa postawili na kameralną, wręcz intymną formę. Dzięki temu osłuchane, legendarne songi otrzymały nowe życie – błyszczą. Ich reinterpretacji słucha się z przyjemnością. Wokalistka i jej akompaniator bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie, świetnie współbrzmią, prowadzą dialog. Są w studiu nagraniowym jednym zsynchronizowanym, symbiotycznym organizmem.

Pomysł oryginalny, ale i ryzykowny jednocześnie. Przy tak ascetycznym aranżu nie można bowiem ukryć żadnych niedociągnięć, pozwolić sobie na fałsz. Nagrania duetów wokalno-basowych są rzadkością. Jest to format, który stawia duże wymagania obu uczestnikom. Tak podany repertuar wymaga precyzji i zaufania. Levy udowadnia, że jej technika jest na bardzo wysokim poziomie. To samo należy powiedzieć o grze Ogawy. Głos traktowany jest tu jako drugi instrument. Niejednokrotnie ekspresyjna pieśniarka zmienia linię melodyczną, improwizuje, śpiewa scatem, bawi się skalą, dźwiękami. Wszystko wykonywane bez maniery. Nie ma tu technicznych udziwnień. Barwa wokalistki jest plastyczna, silna, pełna emocji i aktorskiego zacięcia. Niebywałe, że taki efekt można uzyskać przy akompaniamencie specyficznego instrumentu, jakim jest kontrabas.

Płytę otwiera zawadiacka, swingująca wersja I Get A Kick Out Of You. W So In Love tandem zwalnia tempo, maluje piękną poetycką balladę. Too Darn Hot ma sążnisty groove, przemyślaną strukturę. Love For Sale odbiega od sztandarowych wykonań Billie Holiday, Elli Fitzgerald, Tony’ego Bennetta. Levy pokazuje tu pazur, drapieżny odcień swojej osobowości. Album zamyka zmysłowa kołysanka In The Still Of The Night. Dziesięć piosenek. Niespełna czterdzieści minut muzyki na najwyższym poziomie. Ciekawe interpretacje, świeżość i potencjał duetu. Do tego przyjacielska, wyczuwalna od pierwszych nut chemia między wokalistką i kontrabasistą. Jestem na tak! Jeśli zaciekawi Was zaprezentowana tu forma wyrazu, koniecznie sięgnijcie po inne duety wokal/bas z przeszłości. Nestorka wokalistyki Sheila Jordan nagrała kilka płyt w takim składzie i klimacie. Towarzyszyli jej Harvie S, Steve Swallow oraz Cameron Brown. W Europie w 2015 roku powstała z kolei piękna płyta Eeg-Fonnesbæk znakomitej duńskiej pieśniarki Sinne Eeg oraz basisty Thomasa Fonnesbæka. Do nadrobienia.

Autor: Piotr Pepliński

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO