Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

Pimpono Ensemble – Survival Kit

Obrazek tytułowy

Love & Beauty Music, 2020

Pierwsza płyta polsko-duńsko-norweskiego kolektywu pod przywództwem perkusisty Szymona Pimpona Gąsiorka ukazała się w 2016 roku i była niewątpliwie wydarzeniem. Cztery lata przerwy, duże oczekiwania i w styczniu 2020 roku dostaliśmy Survival Kit. Pomysł na granie pozostał teoretycznie ten sam – ekspresja, rozbudowana sekcja dęta, ale jednak sporo się zmieniło. Z dwunastoosobowego składu zostało osób siedem, zniknęła gitara, ustępując miejsca efektom elektronicznym, pojawiła się za to tuba i to właśnie ona w wielu momentach nadaje ton. Swoją drogą to bardzo ciekawe, jak w ostatnich latach ten rzadko używany w jazzie instrument wysuwa się na pierwszy plan.

Zaczyna się bardzo mocno, od utworu Mały, w którym wita nas niemalże metalowe uderzenie. W trzecim utworze Tęsknota do światopoglądu zespół zwalnia, co nie znaczy, że łagodnieje. Ociera się wręcz o muzykę współczesną, zresztą pojawia się w nim gościnnie dyrygentka Greta Eacott. Ten posępny, minimalistyczny utwór to duży kontrast po tak mocnym początku. A już naprawdę mnóstwo zaczyna się dziać, kiedy takie kontrasty występują w obrębie jednej kompozycji.

W Fear Is The Only Negative Phenomenon free jazz miesza się z noise, to ściana perkusji i przesterów, z którą zderza się melodyjny motyw dęciaków. W zamykającym płytę Holmen Saxophone Etude jednostajny motyw rytmiczny jest tłem dla rozbuchanej sekcji dętej, by w drugiej połowie utworu przejść w punkowo-metalowy zgiełk całości. Zderzenia dzikości z chwytliwymi, często rzewnymi melodiami, potęgują odczucie, jakby dwa zespoły grały w tym samym czasie swoje, jednocześnie się przy tym nie wykluczając.

Odnoszę wrażenie, że w porównaniu z debiutem, na drugiej płycie Pimpono Ensemble zrobiło się poważniej i ciężej – taki swego rodzaju przeskok z okresu młodzieńczego w dorosłość, ze wszystkimi tego konsekwencjami. It’s Not About Fun, jak głosi tytuł jednego z utworów, paradoksalnie jednego z bardziej przystępnych. Bo nie jest to łatwe granie. W większości kompozycje mają bardzo gęstą fakturę, co wymaga od słuchacza zaangażowania i uwagi. Nie powinno to jednak odstraszać, wręcz przeciwnie: te zabawy dynamiką, strukturami rytmicznymi i stylistyką naprawdę działają. I kiedy Gąsiorek w jednej z rzadkich partii wokalnych wyśpiewuje „We just need to survive”, to wiedz, że coś się dzieje. Bardzo mocna propozycja muzyczna, równie mocny kandydat do zestawień.

Autor - Grzegorz Smędek

Tagi w artykule:

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO