Fortune_czerwiec2022
Płyty Recenzja

Robert Glasper – Black Radio III

Obrazek tytułowy

Loma Vista, 2022

Zostaw sumienie i konwenanse przed drzwiami. Bądź gotowa/gotowy na strach, przemoc, wulgarność, nieprzewidywalność i emocje, przed którymi przez lata się broniłeś i przed którymi chcesz chronić swoje dzieci. Tu pod podłogą znajdziesz schowki na broń, cegły kokainy i pieniądze. Oto muzyka, która uruchomi lęk, niepewność i instynkty zahibernowane przez lata zbyt komfortowego życia, w którym niesatysfakcjonująca liczba lajków pod ostatnim postem wydaje się największym dyskomfortem. Ten świat zawsze był kilka kroków od ciebie, ale od urodzenia uczono cię odwracać wzrok. Dzisiaj będzie inaczej. Oto Black Radio III.

Dobra, tak naprawdę to jest dokładnie odwrotnie. Trzecia część serii to kocyk, herbatka, książka i leniwa niedziela. A w tle miękkie, instrumentalne, rytmiczne granie z przyjaznym, uśmiechniętym wokalem, nieinwazyjnie przeplatające się między tymi wszystkimi komfortowymi bodźcami. Słuchacze neo soulu i R&B doskonale wiedzą, czego się spodziewać po kolejnej płycie Black Radio Roberta Glaspera. I nie jestem pewien, czy to dobrze. Nie sposób odmówić Glasperowi zasługi zwrócenia uwagi szerszej publiczności na jazz i soul lata temu. Bez dwóch zdań – jest gwiazdą i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci tego segmentu rynku, ale kreatywnie chyba coś się wypaliło.

Odnoszę wrażenie, że coraz mniej osób czeka na jego albumy, a następnie słucha ich więcej niż raz. Black Radio III ukazało się w lutym i przemknęło niezauważenie w zalewie nowości. Co piątek dostajemy przecież wiele godzin świeżej muzyki, dostępnej łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej. I takie albumy jak opisywany tutaj, według wypowiedzi samego autora nagrane głównie z powodu próśb fanów dwóch pierwszych części, nie wytrzymują konkurencji z odważnymi, bezkompromisowymi nowymi artystami.

Większość gości na Black Radio III mogliśmy przewidzieć w ciemno, utwory brzmią dość podobnie i wywołują podobny stan emocjonalny. I nawet nie próbujcie mi tłumaczyć, że to specyfika neo soulu czy R&B! Pierwszym singlem D’Angelo była oda do marihuany, Maxwell śpiewał o seksie tak głośnym, że sąsiedzi wzywali policję, a Solange wymieniała zwrotki z Guccim Manem. Największym ryzykiem Black Radio III jest Esperanza Spalding śpiewająca po francusku. Nawet wiersz dotyczący zabójstwa George’a Floyda brzmi jak elevator music. No ludzie kochani, trochę odwagi!

Jasne – jest to bardzo profesjonalnie wyprodukowana i nagrana muzyka. Wszyscy instrumentaliści to najwyższa półka w swojej kategorii, wszyscy wokaliści znają się na swoim fachu. Ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nikt nie miał zamiaru wyjść ze swojej strefy komfortu, naruszyć status quo. Jest w porządku, nie słucha się tego źle – do przysłowiowej kawusi jak znalazł. Ale lepszych, mocniej uderzających z każdej strony i mówiąc wprost – ciekawszych opcji na rynku jest co niemiara. Dobrze życzę Glasperowi i mam nadzieję, że brak zainteresowania Black Radio III rozgniewa go i uruchomi te strony jego twórczości, których jeszcze nie poznaliśmy. Na chwilę obecną: fani powinni być zadowoleni, ale reszta słuchaczy zapomni o tym albumie minutę po jego zakończeniu.

Adam Tkaczyk

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO