Ten jazzpress - w płytach
Płyty Recenzja

Soft Works – Abracadabra in Osaka

Obrazek tytułowy

MoonJune Records, 2020

Projekt Soft Works ma swoje korzenie w formacji Soft Machine. Formacja powstała z inicjatywy Leonarda Pavkovica, założyciela wytwórni MoonJune Records, dla którego nagranie koncertu SoftWorks w Osace było pierwszym doświadczeniem producenckim. Soft Works to krótko istniejący zespół złożony z muzyków Soft Machine grających w niej w różnych okresach jej działalności. Saksofonista i pianista (fender) Elton Dean oraz basista Hugh Hopper to w zasadzie pierwszy skład. Wraz z nimi grają ikoniczny gitarzysta Allan Holdsworth (członek Soft Machine 1973-1975) i perkusista John Marshall (stale w Soft Machine od 2015 roku). Ta grupa wyjątkowo muzykalnych artystów koncertowała w Japonii, Włoszech, wystąpiła również na kilku festiwalach w Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Lecz po krótkim istnieniu, którego zapis z koncertu w Osace jest chyba jedynym śladem, przestała istnieć, dając życie projektowi Soft Machine Legacy. Prezentowany materiał to nagrany wprost z konsolety mikserskiej stereofoniczny zapis koncertu z sierpnia 2003 roku, odświeżony i zremasterowany w roku 2020. To unikalna pamiątka po ciekawej supergrupie.

Robimy tajemniczy gest, wypowiadamy magiczne słowo „Abrakadabra”, przyciskamy na odtwarzaczu klawisz „Play” i oto rysuje się przed nami cała paleta barw muzyki. Jedenaście utworów znakomitych muzyków prezentujących swoją wielką muzykalność i wirtuozerię. Nie tak często ostatnio spotykany w takim składzie elektryczny kwartet prezentuje koncertowe nagranie zarejestrowane na wąskiej taśmie i poddane później tylko delikatnej kosmetyce. Pozwala to nie tylko cieszyć się przepięknym brzmieniem zespołu, ale i podziwiać jego kunszt muzyczny, bo to nagranie na najprawdziwszą „setkę”.

Mamy na tej płycie do czynienia z dość nowoczesnymi kompozycjami członków zespołu (z wyjątkiem jednej – Calyx, skomponowanej przez Phila Millera), które nie epatują fajerwerkami oryginalnych brzmień, nie sięgają w rzadko używane sfery sonorystyczne, tylko stwarzają spójną i zwartą konstrukcję, w której przede wszystkim zwraca uwagę melodia i harmonia. Te kompozycje pozwalają pokazać się muzykom. Szerokie, pełne linie melodyczne saksofonów, brzmienie gitary elektrycznej wspierane przez solidną, ale w miarę dyskretną sekcję rytmiczną powodują, że płyta skłania do zatopienia się w dźwiękach. Może towarzyszyć kameralnemu spotkaniu jazzfanów (bo to pełnokrwisty współczesny jazz), ale mnie skłoniła do nałożenia słuchawek i zasłuchania się w detalach tego koncertu. Niuanse brzmień, współgranie instrumentów to smaczki, na które na pewno warto zwrócić uwagę.

Niewiele pozostało na tej płycie z etykiet rewolucyjnych, psychodelicznych, jazz-rockowych, które przypisywano muzykom Soft Machine, ale niezależnie od tego materiał powinien przypaść do gustu koneserom dobrego, elektrycznego grania i nowoczesnego jazzu. Jednocześnie jest to płyta dla tych, którzy chcą odpocząć od zgiełku codzienności i pośpiechu naszego życia. Rzeczy na tej płycie dzieją się bowiem w swoim własnym tempie, nie ma w niej nerwowości ani pośpiechu. Można przy niej odpocząć i przenieść się do trochę innego świata.

Yatzek Piotrowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO