Płyty Recenzja

Tomasz Chyła Quintet – It's Not a Fake, It's a Replica

Obrazek tytułowy

(Alpaka Records, 2026)

W przyszłym roku minie 10 lat od fonograficznego debiutu formacji Tomasz Chyła Quintet – Eternal Entropy. Dekada działalności jest imponującym przedziałem czasowym, trudno więc nie docenić ciągłości funkcjonowania tego składu. Oczywiście na przestrzeni lat nie oparł się on modyfikacjom personalnym, podejścia do repertuaru czyscenicznego wizerunku. Jedno pozostaje jednak niezmienne – konsekwentnie hołduje zasadzie,utrwalonej w tytule poprzedniej płyty, by „tworzyć muzykę, do której lubią tańczyć”.

Najnowszy, szósty w kolejności, album – It's Not a Fake, It's a Replica, zdaje się jeszcze dosłowniejpodążaćza wskazanym mottem. Jeśli poprzednia produkcja wyzwoliła kwintet od potrzeby realizacji jakichkolwiek oczekiwań,to teraz całkowicie puściłyjego hamulce. Ogromny na to wpływ, co zespół podkreśla w notce prasowej, ma stabilność składu. Długotrwała współpraca iwzajemne zaufanie pozwalają dowolnie przesuwaćstylistyczne granice, czego owocem jest ewolucja brzmienia na każdej produkcji. Choć jak wspomniałem,personalia kwintetu ulegałyzmianom, to od albumu da Vinci (2021) zdaje się zespół wykrystalizował swoje optimum: Tomasz Chyła (skrzypce), Emil Miszk (trąbka), Krzysztof Hadrych (gitara elektryczna), Konrad Żołnierek (gitara basowa) oraz Sławek Koryzno (perkusja, kongi). Na opisywanym albumie jeszcze wyraźniej niż dotąd czuć znakomitą atmosferę panującą w tej grupie – muzycy po prostu czerpią radość ze wspólnego tworzenia.

Materiałzarejestrowany na It's Not a Fake, It's a Replica jest nieskrępowaną pogonią za pomysłami, napędzaną ostrymi riffami, agresywnym rytmem i fantastycznymi solówkami. Ekspresja gitary przekłada się na rozwinięcie możliwości innych instrumentów, których dialogi wielokrotnie wprawiająw osłupienie. Jazz, z którego muzycy naturalnie się wywodzą, szybko ustępuje rockowym zapędom imponując zadziornością. W żadnym wypadku nie można jednak szufladkować tej muzyki. To głos całkowicie autorski, definiujący na nowo charakterystykę gry kolektywu. Co ważne, nic nie jest robione na siłę i rozwój wypada bardzo naturalnie. Muzycy nie odżegnują się od korzeni, ale jednocześnie idą naprzód, się gając po środki wyrazu, które są im aktualnie najbliższe.

Trudno zresztą dziwić się bieżącemu kierunkowi kwintetu. Wystarczy prześledzić, w jakim miejscu znajdują sięjego członkowie, by zrozumieć, że podostrzenie gryjest dla nich całkowicie naturalne. Chyła oraz Koryzno niedawno debiutowali z formacją Hér, eksplorującą neofolkowe brzmienia o blackmetalowym zabarwieniu. Perkusista jest etatowym członkiem innych trójmiejskich formacji, w tym Nene Heroine, słynącej z energetycznych koncertów. Hadrych współtworzy duet KREM, którego muzyka opiera się na intensywnych gitarowo-perkusyjnych repetycjach. Żołnierek debiutował zaś albumem eksplorującym idiom jazz rocka – Jazz-Rock Stories (2024). W kontraście do reszty funkcjonuje Miszk, ale charakter jego gry jest tu absolutnie kluczowy. Swoim hipnotyzującym tonem trębacz doskonale tonuje ferwor partnerów. Robi tonieinwazyjnie, naturalnie skłaniając ich do podjęcia dalszych eksploracji.

„To nie podróbka, to replika”, podkreślają muzycy w tytule najnowszego albumu. Choć deklarują, że to żartobliwy komentarz do porównań ich muzyki, warto pomyśleć, czy takowe są faktycznie adekwatne. Zespół o tak bezkompromisowym podejściu nie musi niczego udowadniać,ale dobrze, by słuchacz dostrzegłtę autentyczność.

Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO