Fortune_czerwiec2022
Płyty Recenzja

Zavoyama Quartet – Acoustic Fusion

Obrazek tytułowy

Zavoyama Quartet, 2021

Acoustic Fusion Zavoyama Quartet przelatuje tak szybko, że aż dziw bierze. Nie jest to jedynie kwestią tego, że to 24-minutowa EP-ka, bardziej chodzi mi o angażującą i po prostu przyjemną zawartość muzyczną. Patrząc na skład zespołu (dwie gitary akustyczne, gitara basowa, perkusjonalia), przewidywałem, że będę miał do czynienia z gitarowym szpanowaniem, atakowaniem uszu flamenco i fingeringiem à la nadwiślański McLaughlin, de Lucía czy inny Di Meola. Tymczasem okazuje się, że twórcy „akustycznej fuzji” nie cierpią na kompleks szybkości i nie czują wewnętrznego imperatywu, by dokonywać w jazzowym, czy ogólnie gitarowym, uniwersum jakiejś rewolucji.

Utwory na tej EP-ce to swobodne, bardzo melodyjne, choć bynajmniej nie pozbawione dynamiki, granie. Czuć w tych wymianach nut swoistą zabawowość (zespół identyfikuje się ze sformułowaniem „street music” – co w sumie mogłoby korespondować z tą uwagą). Czuje się, oczywiście, improwizacyjny szwung, ale i miejscami aranżacyjno-rytmiczną kompleksowość kojarzącą mi się z dziedziną math rocka (Torus, Wahadło Foucaulta). Pięknie pobrzmiewają gitarowe flażolety w Promieniach, a cajón jakże świeżo i prosto porządkuje rytm w Nieważkości. Lubię takie brzmieniowe dopracowanie detali, a zarazem skupienie na meritum.

Nie ma tu narracyjnego przynudzania, formalnego kombinowania czy namolnego naśladownictwa. Jest za to wdzięczne, całkiem oryginalne brzmieniowo, cokolwiek imponujące granie „na setkę”, rozrywkowe harmonie (ergo: nienadwyrężające ucha swoją jazzową ekstraordynaryjnością) i udzielający się słuchaczowi kolektywny luz. Do znudzenia powtórzę, że w jazzie i improwizacji umiejętność grania z rozrywkowym, swobodnym czujem jest na wagę złota, bo ten gatunek ma to w swoim DNA. Konkludując: jeżeli jest to muzyka uliczna, to doprawdy nie wiem, jakimi ulicami Warszawy (skąd pochodzi wspomniany tu ansambl) trzeba by spacerować, by takie fajne granie usłyszeć. Na Green Dolphin Street – na pewno prędzej.

Wojciech Sobczak-Wojeński

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO