Recenzja opublikowana w JazzPRESS - marzec 2014 Autor: Robert Ratajczak
Gitarzysta, muzyk sesyjny i kompozytor Marcin Wądołowski mógł do tej pory szczycić się współpracą z takimi muzykami jak m.in. Leszek Możdżer, Przemek Dyakowski czy... Czerwone Gitary. Jest leaderem własnego projektu muzycznego mającego na swym koncie płytę Git Majonez, a także gitarzystą takich formacji jak The Moongang (znaną m.in. z wyśmienitego albumu Taxi) i zespołu Janusza Mackiewicza ElecTri-City,
który w roku 2013 opublikował świetny nasycony funkiem album (ElecTri-City).
Rok 2014 przynosi młodemu trójmiejskiemu gitarzyście kolejny powód do dumy, jaki od teraz stanowił będzie wyjątkowo znaczący punkt w jego muzycznej biografii. Na dzień 8 marca 2014 ustalona została oficjalna data premiery albumu Blue Night Session wypełnionego dziesięcioma premierowymi kompozycjami muzyka zarejestrowanymi w sierpniu 2013 roku w Gdańsku.
Doskonały skład, z jakim mamy do czynienia, już sam w sobie jest gwarancją spędzenia czasu poświęconego na przesłuchiwanie płyty, z muzyką kreowaną przez wyjątkowe dźwięki. Przy saksofonach tenorowym i sopranowym – doskonały, wszechstronny wirtuoz Wojciech Staroniewicz, od prawie ćwierćwiecza postać doskonale znana miłośnikom jazzu z rozlicznych własnych projektów, wśród których jednym z ostatnich jest płyta Tranquillo zrealizowana wraz z orkiestrą pod dyrekcją Wojciecha Rajskiego oraz Triem Andrzeja Jagodzińskiego.
Ważnym elementem instrumentarium na albumie Blue Night Session jest wibrafon Dominika Bukowskiego – wyjątkowego instrumentalisty i kompozytora, w ostatnim czasie w dużej mierze odpowiedzialnego za brzmienie zespołu Krystyny Stańko oraz reaktywowanej formacji Orange Trane (warto zaznaczyć, iż premiera Blue Night Session zbiega się z premierą jego autorskiego projektu Simple Words i nowego albumu Orange Trane Fugu).
Siłę wyjątkowego składu, z jakim mamy do czynienia na płycie, potęguje sekcja rytmiczna. Gdański kontrabasista, gitarzysta basowy i kompozytor Janusz Mackiewicz od wielu już lat stanowi bardzo silny filar trójmiejskiej sceny jazzowej, będąc współpracownikiem zarówno tamtejszych artystów, jak i m. in. Piotra Barona, Wojtka Karolaka, „Ptaszyna” Wróblewskiego, Leszka Możdżera, nieodżałowanego Tomasza Szukalskiego czy wokalisty Deep Purple – Iana Gillana(!). Oprócz udziału w niezliczonej ilości rozmaitych konstelacji, ma na swym koncie kilka płyt firmowanych własnym nazwiskiem, pośród których ostatnią jak dotąd jest wspomniany wcześniej album ElecTri-City. Przy perkusji podczas sierpniowej sesji zasiadł Adam Czerwiński – muzyk doskonale znany z wieloletniej współpracy z Jarkiem Śmietaną, a także m.in. z Januszem Muniakiem, „Ptaszynem” Wróblewskim i Zbigniewem Namysłowskim.
Muzyka wypełniająca płytę nagraną w tak doskonałym składzie to zbiór krótkich, zamkniętych nagrań, w swym klimacie nawiązujących do stylistyki jazzu lat 60. i kojarzących sie z legendarną wytwórnią Blue Note. Warto w tym miejscu zwrócić też uwagę na ciekawy projekt graficzny okładki, utrzymany w konwencji klasycznych płyt jazzowych.
Zarówno saksofon Staroniewicza, jak i gitara Wą- dołowskiego, niejednokrotnie kreują wspaniałe dialogujące z sobą solówki. Tak jest choćby podczas otwierającego płytę „Jazz Moments”, w którym pod- czas niespełna czterech minut utworu znalazło się też miejsce dla soczystej solówki perkusji.
Delikatne dźwięki kontrabasu otwierają przepiękną, stylową balladę „Mood Prayer”, w której wyjątkową ozdobą, poza świetną solówką Staroniewicza, jest partia wibrafonu. Zdecydowanie wolę Dominika Bukowskiego przy klasycznym wibrafonie, niż instrumencie, po który muzyk sięga coraz częściej – xylosynth. Nic nie zastąpi czystego, krystalicznie brzmiącego wibrafonu. Bukowski, jako wibrafonista, nie jest odosobniony w swych dźwiękowych poszukiwaniach; w podobny sposób eksperymentuje na „naszym podwórku” również grający czterema pałeczkami Bernard Maseli, uzyskując elektroniczne brzmienie. Okazją do wspaniałej kreacji dźwiękowej Janusza Mackiewicza jest bluesowa ballada „Waltz for Hanna”, po raz kolejny odsłaniająca fascynacje Marcina Wądołowskiego wielkimi jazzowymi mistrzami z początku drugiej połowy ubiegłego wieku.
Urzeka klimatem akustyczna miniaturka „My Etude” zagrana na gitarze klasycznej. To doskonały rodzaj przerywnika na płycie, a zarazem okazja posłucha- nia Marcina Wądołowskiego grającego w zupełnie innej konwencji niż reszta utworów.
Kalejdoskop nastrojów i niezwykła precyzja obdarzonych wyjątkowym warsztatem instrumentalistów sprawia, iż Blue Night Session słucha się wyśmienicie. To nie jest odkrywcza muzyka. To muzyka odwołująca się do najwspanialszych jazzowych wzorców, będąca niejako hołdem dla klasycznych dokonań, z jednoczesnym przekazem własnego jej sposobu postrzegania przez twórcę projektu – Marcina Wądołowskiego.
Artykuł pochodzi z JazzPRESS - marzec 2014, pobierz bezpłatny miesięcznik >>