Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Vijay Iyer – Mutations

Obrazek tytułowy

Recenzja opublikowana w JazzPRESS - kwiecień 2014 Autor: Mateusz Magierowski

O kulturze i naturze można myśleć nie tylko w kategoriach opozycji, w którą niczym odwieczna sprzeczność wpisany jest człowiek, ale również jako o wzajemnie przenikających się i zmieniających pod swym wpływem obszarach ludzkiego życia.

Życia, w którym niekoniecznie to świat kultury ujarzmia zawsze nieokiełznaną naturę, ale w którym procesy biologiczne mogą stać się inspiracją dla uznanego twórcy kultury.

Takie spojrzenie na związki kultury i natury z pewnością nie jest obce Vijayowi Iyerowi – artyście nagrodzonemu m.in. „grantem geniuszy” McArthura. Miano geniusza utalentowanemu pianiście należy się jak mało komu – nie tylko za jego dotychczasowe osiągnięcia muzyczne, ale i te naukowe (obejmujące m.in. fizykę i kognitywistykę). Doświadczenia zebrane tak w pracy naukowej, jak i artystycznej sprawiają, że potrafi on zauważyć analogie pomiędzy procesami zachodzącymi w świecie fizykalnym i abstrakcyjnym, wydawałoby się rządzącym się zupełnie odmiennymi prawami muzycznym mikrokosmosem.

Ujrzenie tych analogii ułatwiła mu m.in. pewna biolożka – prywatnie małżonka – zajmująca się w swej pracy zagadnieniem mutacji genów. Mutacja to zmienność: w żywym organizmie dotyczy ona przekształceń materiału genetycznego, w kontekście muzyki Iyera, zarejestrowanej na pierwszej nagranej przez niego dla monachijskiego ECM płycie, stanowi metaforę transformacji harmonii, artykulacji i nastroju. Na Mutations Iyer jazzową część swojej tożsamości zostawia niejako na marginesie, choć początek płyty zupełnie na to nie wskazuje.

Krążek rozpoczynają bowiem dźwięki solowego wykonania podszytej momentami odrobiną monkowskiej przewrotności, rozmywającej się w enigmatycznych, zawieszonych w ciszy frazach kompozycji zatytułowanej „Spellbound and Sacrosanct, Cowrie Shells and the Shimmering Sea”. W drugim utworze („Vuln, part 2”) znów słyszymy monolog pianisty, który za pomocą pomysłowo i oszczędnie wykorzystanej elektroniki oraz fortepianowych pętli stęża gęstniejący, nieco mroczny nastrój solowego intro.

Vijay stopniowo zaostrza apetyty, by z rozmachem wprowadzić słuchacza w świat intrygującej, osadzonej w różnych nurtach muzyki współczesnej suity „Mutations”. Za sprawą lidera i towarzyszącego mu smyczkowego kwartetu (Miranda Cuckson i Michi Wiancko – skrzypce, Kyle Armbrust – altówka oraz Kivie Cahn-Lipman – wiolonczela) usłyszeć możemy w niej chociażby echa minimalizmu czy sonorystyki. Różnorodny, ale jednocześnie jako całość niezwykle spójny materiał spina drugim końcem solowej klamry niespieszna, pozwalająca smakować każdy takt peregrynacja Iyera w „When We’re Gone”. Utwór urzeka swoją prostotą w obliczu suitowego bogactwa harmonicznych konstelacji i brzmieniowych faktur, będących emanacją przekraczającej granice gatunków muzycznej wyobraźni kompozytora. Warto tym bogactwem się zachwycić, niezależnie od estetycznych preferencji, bo Mutations to po prostu płyta, dla której warto przestać być – choćby na czas odsłuchu Iyerowskiej suity – jazzowym ortodoksem.

Artykuł pochodzi z JazzPRESS - kwiecień 2014, pobierz bezpłatny miesięcznik >>

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO