Confusion
Recenzja

The Globetretters - Stop Don't Talk

Obrazek tytułowy

To już czwarta płyta The Globetrotters jaka ukazała się w sprzedaży. Zespół Bernarda Maseli konsekwentnie "robi swoje". Ten swoisty fenomen, obecny jest na polskiej scenie jazzowej, już od kilkunastu. I choć nie dąży do zdobycia większego rozgłosu i popularności, to okazuje się niezwykle ciekawym i oryginalnym projektem. Maseli jest muzykiem niezwykle wszechstronnym, bierze udział w rozmaitych projektach innych artystów (jak choćby The Colors Krzysztofa Ścierańskiego), a Kuba Badach na co dzień jest wokalistą swojej grupy Poluzjanci. Także dla Jerzego Główczewskiego, nazywanego "jedynym prawdziwym jazzmanem w grupie" oraz indonezyjczyka Nippy Noya: The Globetrotters jest po prostu jednym z wielu projektów, w jakie są zaangażowani.

Otwierający płytę utwór tytułowy nawiązuje do klimatów znanych nam choćby z płyt Ala Jarreau. Funkujący utwór, utrzymany raczej w umiarkowanym tempie okraszony jest wokalem K. Badacha, przetworzonym w sposób wywołujący złudzenie wielogłosów i często nałożonymi na siebie różnymi wokalizami.

"Dancing Sandra" to jeden z niewielu (niestety) momentów, kiedy możemy cieszyć się naturalnym brzmieniem wibrafonu, nie udającego instrumentów klawiszowych. Tutaj też niezwykle ważne są instrumenty dętę (oczywiście: J. Główczewski, ale także gościnnie w tym jednym nagraniu: Bronisław Duży -trąbka), oraz kontrabas (Andrzej Święs). To jeden z moich ulubionych fragmentów płyty. Wspaniałe dialogi dęciaków, w tle kontrabas i wspaniały "prawdziwy" wibrafon. Utwór odwołuje się do najwspanialszych tradycji jazzowych, będąc zarazem doskonałym nawiązaniem do dzisiejszego mainstreamu.

Świetnie brzmi saksofon w "galopującym" utworze zatytułówanym "Woopi". Tu brzmienie elektronicznych syntezatorów, z których ochoczo i bez ograniczeń korzysta Maseli, może wywoływać skojarzenia z ostatnimi eksperymentami brzmieniowymi Joe Zawinula. Pomysłowo utwór przechodzi płynnie w temat znany nam z repertuaru... Michaela Jacksona: "'The Way You Make Me Feel", który - w sposób, jakiego nie powstydziłby się sam Bobby McFerrin - wyśpiewuje Kuba Badach.
Popisem niespotykanych możliwosci wokalnych Badacha jest też "'Mercy, Mercy, Mercy" wspomnianego już Zawinula. Uważam jednak, że w tej interpetacji trochę przesadzono z ogromem elektroniki "wpakowanej" w nagranie. Na szczęście pojawia się wyśmienity (jak zawsze) saksofon Główczewskiego "ratujący" całość.

"Original Rays" rozpoczyna Maseli brzmieniami jakie zdominować miały późniejszą jego płytę The Colors (2010). Podczas słuchania tego utworu szczerze zatęskniłem za "żywą" perkusją, która mogłaby zabrzmieć doskonale i zupełnie niezależnie od perkusjonaliów. Na szczęście w utworze (po raz drugi na płycie) pojawia się kontrabas gościnnie grającego w trzech spośród dziesięciu utworów wypełniających Stop Don't Talk Święsa. Skojarzenia? Na pewno Weather Report! The Globetrotters czerpią z doświadczeń Największych, potrafiąc jednocześnie przekazać coś własnego i oryginalnego.

Cudownie brzmi klimatyczna ballada "Basara". Piękna i wdzięczna melodia, czysto i prawdziwie brzmiący wibrafon, a do tego bogate instrumentarium, bowiem oprócz podstawowego składu mamy tu: gitarę basową (Tomasz Grabowy), klarnet basowy (Piotr Toruński), obój (Katarzyna Zdyb), plus kwartet smyczkowy! Pojawiają się też etniczne klimaty poruszające wyobraźnię. Prawdziwa perełeczka, a zarazem nagranie, które wybrałem dla siebie jako bis po przesłuchaniu całej płyty.
"Kaczkująca" gitara ozdabia jedyny utwór z albumu - kompozycję "Done My Time" - którą można by nazwać piosenką, a to dlatego, że posiada tekst w formie zwrotek i refrenu. Jest tu zarówno solo saksofonu, jak i rockowo brzmiacej gitary. Nagranie stanowi swego rodzaju odskocznię od klimatów wypełniających resztę albumu.

Niezwykle oryginalna i bardzo etniczna interpretacja "Amazing Grace" jest prawdziwym zaskoczeniem, a zarazem doskonałym przykładem ogromnej fantazji i wyobraźni muzyków tworzących zjawisko The Globetrotters. Czy można zrobić coś odkrywczego z taką kompozycją, jak "Amazing Grace"? Okazuje się że tak, co więcej, można przenieść nas słuchaczy w odległe zakątki świata przy pomocy tej melodii... To niesamowite!
Ostatnie dwa utwory zostały nagrane wraz z kwartetem smyczkowym, który został doskonale "wpasowany" zarówno w "Ariadna's Garden", jak i kończący płytę: "Sopot 5.00 a.m.". W pierwszym z nich mamy też "prawdziwy" wibrafon (jaka szkoda, iż tak mało go na płycie). A także pojawia się instrument, w którego brzmienie ostatnio z lubością się wsłuchuję, czyli klarnet basowy (P. Toruński). Jest też okazja by "odpocząć" trochę od wokalu Badacha.

Zakończenie płyty brzmi wręcz fantastycznie! Sekcja smyczkowa, gitara klasyczna, dziewczęcy wokal (Marta Florek), "grzechotki"... I to wszystko się tak jakby urywa... Jakby zakończenie tej płyty zwiastowało kolejną odsłonę opowieści firmowanej nazwą The Globetrotters... Czekam z niecierpliwoscią!

The GLOBETROTTERS, Stop Don't Talk (2009 Soliton)

  1. Stop Don't Talk
  2. Dancing Sandra
  3. Woopi Outro The Way You Make Me Feel
  4. Mercy, Mercy, Mercy
  5. Original Rays
  6. Basara
  7. Done My Time
  8. Amazing Grace
  9. Ariadna's Garden Outro
  10. Sopot 5.00 a.m.

Robert Ratajczak

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO