Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Bushamn's Revenge- Jitterbug

Obrazek tytułowy

To już druga płyta norweskiego tria utrzymana w konwencji muzyki dość trudnej do zdefiniowania. Mamy tu bowiem ciężkie, wręcz metalowe riffy gitary ozdobione perkusją i basem tworzącym free jazzowe klimaty. Muzyka ciężka zarówno brzmieniowo jak i klimatycznie, chyba najbardziej nawiązuje do czegoś w rodzaju jazz rockowej awangardy. Dziewięć wypełniających płytę utworów to kompozycje muzyków tworzących grupę oraz jeden zaskakujący kawałek, którym jest: ''Damage Case'' z repertuaru ... grupy Motorhead!

Bushman's Revenge zostali dostrzeżeni przez krytyków i mają grono swoich zagorzałych fanów, nie tylko w Norwegii. Mimo to jest to zdecydowanie muzyka niszowa, skierowana do określonego grona odbiorców i nie aspirująca do tego, żeby być bardziej przystępną dla miłośników tak jazzu, jak i rocka.

W muzyce z płyty Jitterbug słychać elementy zarówno punk rocka (''Kill Your Jitterbug Darlings''), jak i bluesa (''While My Guitar Gently Breaks'' ozdobionych dodatkowo dźwiękami organów) oraz nawiązań w kierunku tradycyjnej melodyki (''Too Old To Die Young'').

Słuchając tej płyty nie mogę jednak wyzbyć się wrażenia, że słucham nagrań demo... tak, jak gdyby z każdym z utworów należało jeszcze coś zrobić przed umieszczeniem ich na oficjalnej płycie. Najprawdopodobnie to ''garażowe'' brzmienie zespołu jest efektem zamierzonym, lecz w połączeniu ze specyfiką tej muzyki, poszczególne utwory robią na mnie wrażenie czegoś w rodzaju luźnych zapisów z próby. Jest dobry pomysł, jest udany zarys nagrania, lecz do ''pełni szczęścia'' jakby najzwyczajniej w świecie czegoś zabrakło. Taki choćby ''Wind And Fire'' to dobry pomysł na mający dopiero powstać utwór, lecz doprawdy nie robi szczególnego wrażenia jako gotowe nagranie. Po wysłuchaniu zaledwie kilku utworów płyta mimo agresywnych dźwięków gitary, ekspresyjnych free perkusyjnych uderzeń i labiryntów basowych po prostu zaczyna nużyć, a nawet tworzyć coś w rodzaju uciążliwej kakofonii (''Professor Chaos'' - przy dużej wyobraźni może wywołać z kojarzenia ze specyfiką ostatniego wcielenia King Crimson).
Podczas słuchania ''Damage Case'' zastanawiałem się czy traktować to nagranie jako cover czy parodię Motorhead (tym bardziej, iż w podtytule umieszczono opis: ''Karaoke Version'').
Najmocniejszymi akcentami płyty są wspomniany: ''Too Old To Die Young'' oraz klimatyczny transowy, skonstruowany w konwencji bolera: ''Personal Poltergeist''. Tu mamy chociaż jakiś określony klimat i konkretną konstrukcję utworów. Szkoda że reszta nagrań z płyty oscyluje w zdecydowanie innych kierunkach.
Na koniec jest jeszcze jedna niespodzianka! ''Waltz For My Good Man''. Gitara brzmi łagodnie, a wygrywane dźwięki nawiązują do klimatów estetyki dawnych nagrań samego Petera Greena! Warto było przebrnąć przez całą płytę by doczekać tego utworu. Niestety, przy tych trzech kompozycja z albumu tym bardziej blakną pozostałe nagrania.
Tym nie mniej z wielką nadzieją sięgnę po kolejną płytę Bushman's Revenge.
Zespół tworzą: Even Helte Hermansen (gitara), Rune Nergaard (bass) i Gard Nilssen (perkusja). W dwóch utworach brzmienie tria wzbogacone zostało organami Stale Storlokkena.

BUSHMAN'S REVENGE: Jitterbug /CD 2010 (2009) Rune Grammofon/

  1. Always In Motion The Future Is;
  2. Kill Your Jitterbug Darlings;
  3. While My Guitar Gently Breaks;
  4. Too Old To Die Young;
  5. Wind And Fire;
  6. Professor Chaos;
  7. Damage Case (Happy Go Lucky Karaoke Version);
  8. Personal Poltergeist;
  9. Waltz For My Good Man

Robert Ratajczak

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO