Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Eljazz Big-Band – After The Catastrophe

Obrazek tytułowy

Leonard Cohen zapytany o zasadność literackiego Nobla dla Boba Dylana z typowym dla siebie luzem i poczuciem humoru odparł: „To tak jakby powiesić na szczycie Mount Everest tabliczkę z napisem «Najwyższa góra świata»”. Takim samym truizmem byłoby podkreślanie i przypominanie w tym miejscu roli Krzysztofa Komedy dla rozwoju polskiego i europejskiego jazzu. Potęgę i moc legendy Komedy stanowią przede wszystkim absolutnie genialne kompozycje. Nic więc dziwnego, że raz po raz jazzmani najróżniejszych stylistyk składają hołd temu wyjątkowemu poznanianinowi. Tym razem jego świetnymi utworami zajął się Eljazz Big-Band, nagrywając płytę After The Catastrophe.

Józefowi Eliaszowi, perkusiście i liderowi owego big-bandu, udało się zebrać do współpracy samą śmietankę polskiej, i nie tylko polskiej, sceny jazzowej. Z natychmiastowymi przeprosinami dla pozostałych członków zespołu, pozwolę sobie wspomnieć tylko te najgłośniejsze nazwiska – saksofonistów Macieja Sikałę, Henryka Miśkiewicza, Szymona Łukowskiego, kontrabasistę Zbigniewa Wrombla czy światowej sławy amerykańskiego gitarzystę fusion Mike’a Sterna. Gdyby tego „zespołu gwiazd” było jeszcze komuś mało, to na tej płycie Eljazz Big-Bandowi towarzyszy jeszcze Orkiestra Kameralna Filharmonii Narodowej (w rolę jej dyrygenta wcielił się nie kto inny, jak sam Józef Eliasz). Nic więc dziwnego, że tak znakomici i doświadczeni muzycy proponują nam naprawdę piękne nagranie.

Wyjątkowo cieszy mnie, że na After the Catastrophe znalazły się wszystkie trzy kompozycje, które pierwotnie złożyły się na opus magnum polskiego jazzu, czyli płytę Astigmatic kwintetu Komedy z 1966 roku. Utwory Astigmatic, Kattorna i Svantetic w wersji Eljazz Big-Bandu nabrały klasycznego, eleganckiego sznytu. Bogate aranżacje ze świetnymi partiami solowymi czynią z tych utworów propozycje wręcz szyte na miarę dla niejednej ze światowych filharmonii. Choć bardziej odpowiada mi ten nieszablonowy jazzowy „nerw”, który tak doskonale potrafił uchwycić i uwypuklić Komeda, to wersjom Eljazz Big-Bandu nie można odmówić profesjonalizmu, który wręcz zapiera dech w piersiach.

Zwraca uwagę również nietypowe zaaranżowanie klasycznego już Rosemary’s Baby, w którym sporo pola do popisu otrzymuje Mike Stern. Wyróżnioną kompozycją, która dała tytuł całemu albumowi, jest After The Catastrophe – utwór inspirowany twórczością Czesława Miłosza, który pierwotnie znalazł się na płycie Meine Süße Europäische Heimat. Słuchając tej melodyjnej melancholii trudno się dziwić, że Komeda właśnie tę kompozycję cenił najwyżej ze wszystkich swoich muzycznych dokonań.

After The Catastrophe traktuję przede wszystkim jako przypomnienie utworów Komedy i złożenie hołdu temu wybitnemu muzykowi. Zachwyca klasa i poziom wirtuozerii każdego instrumentalisty, dzięki czemu album ten prawdopodobnie przypadnie do gustu miłośnikom zarówno jazzu, jak i klasycznych brzmień. Brakuje mu może nieco improwizacji i jazzowego szaleństwa, lstwarza jednak idealną wręcz okazję do delektowania się tymi genialnymi kompozycjami.

autor: Jędrzej Janicki

Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 09/2018

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

20 maja

godz: 19:00

The Cinematic Orchestra w Warszawie

Palladium

Warszawa

20 maja

godz: 20:30

Urszula Dudziak - Wyśpiewam wam więcej (Warszawa)

Kuźnia Kulturalna

Warszawa

20 maja

godz: 20:30

Otwarcie cyklu Jazzowa scena Pragi - Jerzy Mazzoll

Bazar Klub

Warszawa

21 maja

The Cinematic Orchestra w Poznaniu

Sala Ziemi

Poznań

22 maja

godz: 20:00

Mateusz Pałka Trio feat. Szymon Mika

SPATiF

Warszawa

23 maja

godz: 19:00

Jerzy Małek - Black Sheep

Galeria Sowa

Olsztyn

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO