Papierowy JazzPRESS
Recenzja

The Internet – Hive Mind

Obrazek tytułowy

Najtrudniej przychodzi mi pisanie o albumach, które nie wzbudzają we mnie żadnych większych emocji. Tworach, w których teoretycznie wszystko jest na miejscu, ale jednak nie „chwytają”. Zespołach i twórcach z dużym potencjałem, ciekawymi pomysłami i talentem, do których pomimo wielu prób (bo: może czegoś nie słyszę? Może miałem zły dzień? Może przeleciało w tle, a powinienem był się skupić?) nie mogę się przekonać. I tak właśnie mam z twórczością zespołu The Internet.

The Internet jest grupą związaną z większym kolektywem OFWGKTA (skrót od Odd Future Wolf Gang Kill Them All) – bardzo popularnym około siedmiu-ośmiu lat temu, głównie za sprawą szokującego wejścia na scenę Tylera, the Creatora. W skład The Internet wchodzą: wokalistka Syd, producent Matt Martians, basista Patrick Paige II, perkusista Christopher Smith i gitarzysta Steve Lacy. Swoją pierwszą płytę wydali w 2011 roku, a trzeci album – Ego Death z 2015 roku – nominowany był do nagrody Grammy w kategorii Best Urban Contemporary Album (co można przetłumaczyć jako „najlepszy album roku w segmencie urban”). Sukces grupy przypisywany jest dołączeniu do zespołu Steve’a Lacy’ego, który potrafił wykrzesać z grupy nieopierzonych, ale utalentowanych muzyków więcej, niż wcześniej pokazywali. The Internet mają już zatem na koncie spore sukcesy, są rozpoznawalni, a Syd uznawana za jedną z najbardziej utalentowanych wokalistek gatunku.

Utwory The Internet grane oddzielnie brzmią świetnie – każdy z Hive Mind. Wokal Syd brzmi lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, kompozycje też mają w sobie coraz więcej wdzięku. Cóż jednak z tego, skoro tracą swój charakter słuchane w formie albumu? Mój problem z The Internet polega na tym, że odnoszę wrażenie, jakby zawsze zostawiali rezerwy do wykorzystania. Rezerwy tego, czego akurat dotkną: jeśli jest funkowo, to nie pójdą na całość i nie zagonią wszystkich na parkiet. Jeśli budują nastrój za pomocą minimalnych środków, to jakby brakowało w tym niezbędnych emocji. Jeśli przyspieszają, to nie na tyle, żeby obudzić album z letargu. Za każdym razem jest przyjemnie dla ucha, ale nigdy nie dostajemy utworu, przy którym muzyka przejęłaby nad nami kontrolę – jakikolwiek miałby to być sposób.

Niewiele się zmienia, odrobina nieuwagi i utwory zaczynają zlewać się w jeden strumień i nużyć. 57-minutowe albumy siłą rzeczy będą miały swoje mocne i słabsze momenty, ale przy odrobinie różnorodności zazwyczaj nie jest to dawka muzyki, która może zmęczyć. A jednak okazało się, że to odrobinę zbyt duża dawka The Internet jak dla mnie. Za długo średnim tempem, za długo na jedno kopyto. Tak jak wspomniałem wcześniej – utwory, które oddzielnie brzmią świetnie, giną w gąszczu podobnych. Dokładnie odwrotnie do opisywanej zapewne kilka stron później płyty Roca Marciano RR2: The Bitter Dose, gdzie wartość całości jest większa niż poszczególnych elementów, Hive Mind jako zwarty produkt daje mniej niż jego mniejsze dawki.

Hive Mind pomimo wszystkich swoich zalet (i zdobycia tytułu mojej ulubionej płyty zespołu) niewiele zmienił w moim postrzeganiu The Internet. Nadal podoba mi się ich muzyka, ale nie na tyle, by odświeżać albumy. W przeciwieństwie jednak do poprzednich wydawnictw grupy na Hive Mind znalazłem kilka utworów wybijających się ponad resztę, na które wyraźnie zwróciłem uwagę: Roll (Burbank Funk), Stay the Night, It Gets Better (With Time), Wanna Be. Wciąż jednak brakuje mi „kropki nad i”, nadal The Internet w moich oczach wykorzystują 80 procent swoich możliwości i trzymają się strefy komfortu. Ale co tam będę narzekał – ludziom się podoba! Jeśli nie znacie, Drodzy Czytelnicy, twórczości The Internet, to warto sprawdzić chociażby po to, by wsłuchać się w głos i teksty Syd, która w mojej opinii z biegiem czasu stała się najważniejszym i najlepszym elementem grupy.

autor: Adam Tkaczyk

Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 10/2018

Tagi w artykule:

polecane

13 grudnia

godz: 19:00

Mistrzowie Polskiego Jazzu: Andrzej Kurylewicz

PROM Kultury Saska Kępa

Warszawa

13 grudnia

godz: 19:00

Jazz Bez Festiwal

Galeria Biała

Lublin

13 grudnia

godz: 20:00

Niechęć

NRD

Toruń

13 grudnia

godz: 20:00

SuperSam +1: Rashad Becker & Joanna Duda

DZiK

Warszawa

14 grudnia

godz: 19:00

Rafał Sarnecki Sextet

12on14 Jazz Club

Warszawa

14 grudnia

godz: 20:00

Zakrocki / Osborne / Gadt

SPATiF

Warszawa

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO