Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Joshua Trinidad - In November

Obrazek tytułowy

Joshua Trinidad nie ukrywa w swoich wypowiedziach fascynacji jazzem skandynawskim. Wśród swoich mistrzów wymienia Mathiasa Eicka, Nilsa Pettera Molværa, a także Tomasza Stańkę, stawiając ich sposób gry w opozycji do dominującego w USA stylu, jak sam to określa, „siłowego”. Nie powinno więc dziwić, że do swojego debiutu w barwach Rare Noise zaprosił Trinidad dwóch muzyków norweskich.

<iframe src="https://open.spotify.com/embed/album/2oOT46RwTjiP83wpcERgmi" width="100"% height="200" frameborder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media">

Gitarzysta Jacob Young jest jedną z gwiazd ECM-u, z kolei perkusista Ståle Liavik Solberg należy do czołówki sceny improwizowanej w Oslo. Muzycy mieli okazję poznać się już na początku stulecia. Jednak dopiero pod koniec 2015 roku spotkali się w zaciszu studia – jakże by inaczej – w Oslo, gdzie nagrali jedenaście, przygotowanych wcześniej przez lidera, ale finalnie podpisanych przez całą trójkę, kompozycji.

Rozpoczynający album, utwór Bedside może nieco zmylić słuchacza swoim rwanym tempem, zgrzytliwymi dźwiękami gitary i żywiołową perkusją. Pozostała dziesiątka jest już niemal bez wyjątku stonowana, melancholijna, niekiedy wręcz przejmująco smutna. Jedynie w Feathers Young powraca do chropowatych tonów, pozostając niejako w opozycji do granej przez trąbkę melodii. Jednak w nastrojowych klimatach reszty kompozycji często zamienia gitarę elektryczną na akustyczną, bądź ucieka w stronę efektów ambientowych – jak w Bell (Hymn) oraz w tytułowym In November. Trinidad porusza się od eleganckiego liryzmu, po żałosne, płaczliwe tony. Solberg najczęściej pozostaje gdzieś w tle, jedynie subtelnie zaznaczając swoją obecność miotełkami bądź grą na talerzach.

Zauroczenie Joshuy Trinidada jazzem z dalekiej europejskiej północy jest w przypadku In November bezdyskusyjne. Podzielający te zachwyty będą muzyką amerykańskiego trębacza ukontentowani. Ja zatopiłem się w niemal godzinną płytę z dużą przyjemnością, a moimi faworytami pozostały minimalistyczny Giske, przejmujący Poem oraz żeglujący niekiedy ku pop-rockowym sferom Torreon, poświęcony miastu, w którym Joshua Trinidad się wychowywał.


Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 4/2019

polecane

17 czerwca

Enter Enea Festival 2019

Festiwal

Poznań

19 czerwca

godz: 19:00

Salon Jazzowy Pałacu Szustra: The Warsaw Dixielanders

Pałac Szustra

Warszawa

19 czerwca

godz: 20:00

Natalia Kordiak Quintet: Kordiak/Chmiel/Kołakowski/Wykpisz/Pałka

SPATiF

Warszawa

21 czerwca

godz: 19:00

Sasha Strunin & Gary Guthman Quartet - koncert premierowy płyty AUTOPORTRETY

Muzeum Warszawskiej Pragi

Warszawa

23 czerwca

godz: 19:00

Art Celebration 2019 - EAST WEST MIGRATIONS

Aula Politechniki Rzeszowskiej

Rzeszów

23 czerwca

godz: 20:30

Blue Note Records: Beyond the Notes | pokaz filmu

Kino Muranów

Warszawa

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO