Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Shirley Horn – Shirley Horn With Friends

Obrazek tytułowy

Shirley Horn to niekwestionowana ikona wokalistyki oraz pianistyki jazzowej. Wielka artystka. Jedyna w swoim rodzaju mistrzyni ballady. Inspirowała i nadal inspiruje pokolenia wokalistów. Wybitna interpretatorka utworów z Great American Songbook oraz oryginalnych kompozycji.

W swej karierze sięgała ponadto po piosenki takich autorów jak: Antonio Carlos Jobim, Luiz Bonfá, Burt Bacharach, Leon Russell, Ray Charles. Debiutowała w 1961 roku krążkiem Embers And Ashes. Laureatka wielu wyróżnień, nagród, plebiscytów. W tym: Grammy za album I Remember Miles w 1998 roku oraz The National Endowment For The Arts Jazz Masters Award w 2005 roku. Obdarzona oryginalnym, głębokim, miękkim, lekko zachrypniętym, przydymionym kontraltem, urzekała swobodą i wirtuozerią gry na fortepianie.

Sama sobie akompaniowała. Pomimo choroby, koncertowała niemal do końca życia. Wiele z jej interpretacji weszło do kanonu sztuki wokalnej. Została odkryta na nowo pod koniec lat osiemdziesiątych za sprawą kontraktu z Verve Records. To dla tej wytwórni nagrała na przełomie wieków klasyczne już albumy: You Won’t Forget Me (1991), Here’s To Life (1992), Loving You (1997), You’re My Thrill (2001), May The Music Never End (2003).

Dwupłytowa kompilacja Shirley Horn With Friends, która ukazała się na początku maja tego roku (w rocznicę urodzin artystki), zawiera 28 zremasterowanych utworów divy z okresu współpracy z Verve. Dwie i pół godziny wokalnego jazzu najwyższej próby. Tytułowi przyjaciele śpiewaczki to takie tuzy jazzu jak: Miles Davis, Dizzy Gillespie, Toots Thielemans, Ron Carter, Carmen McRae, Wynton Marsalis, Oscar Castro-Neves, Roy Hargrove czy Ahmad Jamal. Każdy z krążków to zbiór czternastu epickich, pięknych, subtelnych, melancholijnych ballad. Shirley Horn mistrzowsko interpretuje takie klasyki jak: Summertime, You Go To My Head, The Boy From Ipanema, Solitary Moon, Makin’ Whoopee, Once I Loved.

Zasłuchiwać się w nie będą miłośnicy kunsztu Horn. Mam jednak nadzieję, że krążki te przysporzą wokalistce nowych fanów. Jej muzyka się nie starzeje. Wręcz przeciwnie. Wydawnictwo to jest pięknym hołdem dla jednej z najwybitniejszych piosenkarek w historii jazzu. Mankamentem albumu jest nieco kiczowata okładka. Jest to jednak jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić. Jestem urzeczony Shirley Horn With Friends. Masterpiece!

autor: Piotr Pepliński

Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 10/2018

Tagi w artykule:

polecane

13 grudnia

godz: 19:00

Mistrzowie Polskiego Jazzu: Andrzej Kurylewicz

PROM Kultury Saska Kępa

Warszawa

13 grudnia

godz: 19:00

Jazz Bez Festiwal

Galeria Biała

Lublin

13 grudnia

godz: 20:00

Niechęć

NRD

Toruń

13 grudnia

godz: 20:00

SuperSam +1: Rashad Becker & Joanna Duda

DZiK

Warszawa

14 grudnia

godz: 19:00

Rafał Sarnecki Sextet

12on14 Jazz Club

Warszawa

14 grudnia

godz: 20:00

Zakrocki / Osborne / Gadt

SPATiF

Warszawa

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO