Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Tobiasz Siankiewicz – Time To Begin

Obrazek tytułowy

Tobiasz Siankiewicz, 2018

Pierwsze takty rozpoczynającego album Time To Begin utworu Night Bird niemal od razu przenoszą mnie do Nowego Jorku. Jest późny wieczór. Siedzę nad szklaneczką whisky w jednym ze słynnych klubów jazzowych przy 52. ulicy, tam gdzie kilka dekad temu występowali Charlie Bird Parker, Dizzy Gillespie, Thelonious Monk, John Coltrane i Miles Davis. Panuje półmrok. Gryzący dym papierosowy unosi się nad muzykami i widownią, która co prawda nie zachowuje idealnej ciszy właściwej salom koncertowym, ale za to co kilka minut nagradza muzyków gromkimi brawami. A naprawdę jest za co!

Time To Begin to płytowy debiut pochodzącego z Kędzierzyna-Koźla saksofonisty Tobiasza Siankiewicza – debiut tak dobry, że aż trudno uwierzyć, że to pierwsze kompozytorskie kroki tego trzydziestoczteroletniego artysty. Siankiewicz jest bezpośrednim, myślącym przyszłościowo muzykiem jazzowym o bardzo wyrazistej osobowości, pewności siebie i improwizatorskiej śmiałości. Jego gra jest absolutnie wyjątkowa, ale to kompozycje stanowią o dojrzałości i wszechstronności muzycznej artysty.

Album składa się z sześciu utworów o różnych nastrojach i tempach. Inspiracją do ich nagrania było życie Siankiewicza, sytuacje, w jakich się znalazł, ludzie, których poznawał, oraz wszelkie doświadczenia nabyte podczas pobytu w Nowym Jorku, gdzie studiował na Wydziale Jazzu w The City College of New York. Artysta odwołuje się do twórczości włoskiego pianisty Enrico Pieranunziego, w szczególności z okresu jego współpracy z Chetem Bakerem, i nie sposób nie zgodzić się z nim, że wybrał właściwe wzorce.

Album powinien spodobać się wszystkim miłośnikom dobrej muzyki – nie tylko jazzowym purystom oczekującym skomplikowanych i czasem trudnych do zrozumienia konstrukcji. Warto wspomnieć też o niebywałej równowadze między wpływami tradycji jazzu – właśnie tej nowojorskiej – a nowoczesnymi nurtami. Artysta nie odcina starej szkoły jazzu grubą kreską, on ją kontynuuje, rozbudowując kompozycje i improwizatorski warsztat o własne, współczesne doświadczenia.

Obok Siankiewicza grającego na saksofonach – altowymi i sopranowym – na albumie pojawili się: Bruce Harris – wchodząca gwiazda wśród nowojorskich trębaczy młodego pokolenia, Alec Castro grający na fortepianie i Diego Maldonado grający na perkusji (obaj są przyjaciółmi Siankiewicza ze studiów) oraz kontrabasista Clovis Nicolas – muzyk grający z wielką precyzją, a zarazem dużą kreatywnością.

Kawał świetnego klubowego jazzu zagranego z niebywałą lekkością, uznaniem dla klasyki jazzu i dobrym pomysłem. Kolejny dowód na to, że współczesny jazz ma się naprawdę dobrze.


Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 7/2019

Tagi w artykule:

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO