Papierowy JazzPRESS
! Muzycy Wspomnienia

Eryk Kulm (1952-2019)

Obrazek tytułowy

fot. Piotr Ciślik

Eryk Kulm - Łączył rutynę i młodość

Był jednym z najwybitniejszych perkusistów w historii polskiego jazzu, zawsze blisko – zarówno w swojej grze, jak i w budowaniu kolejnych składów towarzyszącej mu najważniejszej, autorskiej grupy Quintessence – swojego największego mistrza, którym był Art Blakey. Eryk Kulm odszedł 3 listopada po długiej i ciężkiej chorobie. Mówił o niej w rozmowie dla JazzPRESSu: „Zmieniła mój sposób patrzenia na życie, na kwalifikowanie ważności zdarzeń w życiu. Nieco inna wrażliwość się pojawiła. Wyostrzyła się przejrzystość widzenia”.

Eryk Kulm urodził się w Sopocie w 1952 roku. Swoją muzyczną młodość spędził w niezwykle prężnie działającym sopockim muzycznym światku. Jego ojciec, też zresztą Eryk, bo taka jest tradycja nadawania imion w rodzinie Kulmów, był oficerem muzycznym na Batorym. Jego syn – noszący to samo imię – jest młodym, uzdolnionym muzycznie aktorem.

W początkach lat siedemdziesiątych grał dixieland w gdańskim Decathlon Dixieland Jazz Band, o którym mało kto dziś pamięta. Być może zaczynał jako wokalista w zespole Takty Jerzego Kosseli, który grał w pamiętanym do dziś sopockim Baraku. Kulm nie miał wtedy jeszcze 15 lat. Jak sam kiedyś wspominał, w klubie Zofii Komedowej Casino Jazz At Night usłyszał Mieczysława Kosza i Romana Gucia Dyląga. Wtedy postanowił, że to nie Takty i Trzy Korony, a jazz będzie jego przeznaczeniem. Pojawił się na krótko w składzie tria Ludomira Januszkiewicza – pianisty z Gdańska, niegdyś laureata Międzynarodowego Festiwalu Pianistów Jazzowych w Kaliszu (bodajże w 1974 roku) – z Markiem Szyszkiewiczem na basie. Wtedy powstały chyba pierwsze nagrania Kulma, choć dziś ślad po nich zaginął. Według samego Januszkiewicza, zespół kilkakrotnie nagrywał muzykę w studiu Polskiego Radia w Gdańsku, ale nigdy nie została ona wydana.

W 1971 roku Zbigniew Jaremko założył Jazz Carriers. Zanim Eryk Kulm został perkusistą zespołu, na bębnach grali Zbigniew Kitliński i Kazimierz Jonkisz. Na jedynej płycie zespołu Carry On! Eryka Kulma nie usłyszymy. Z Jazz Carriers Kulm współpracował w 1974 roku. Niedługo później wyjechał do USA, na stypendium w Berklee do Bostonu, jako jeden z pierwszych polskich muzyków. Pieniędzy nie starczało jednak na opłacanie nauki i utrzymanie, więc studiów nie ukończył. Pozostał jednak w Stanach Zjednoczonych, gdzie spędził 15 lat. Z Bostonu przeprowadził się do Nowego Jorku, a następnie na Florydę. Grał w różnych zespołach, imał się również różnych zajęć pozamuzycznych.

Do Polski muzyk wrócił w 1989 roku, będąc jednym z tych, którzy oprócz doświadczeń muzycznych do zmieniającego się kraju i rynku muzycznego przywieźli nie tylko doświadczenia artystyczne, ale też biznesowe. Pierwsze polskie grania po tak długiej przerwie zapewnił mu zespół Zbigniewa Namysłowskiego znany jako Q. Tam spotkał Andrzeja Jagodzińskiego, który miał wkrótce wejść w skład pierwszej wersji najważniejszego zespołu Eryka Kulma – Quintessence. Współpracę z zespołem Namysłowskiego udało się zapisać na płycie, wydanym w 1989 roku albumie Vismaya.

W 1991 roku na Jazz Jamboree Eryk Kulm zagrał z Ewą Bem. W 1992 roku ukazała się pierwsza płyta formacji Quintessence Birthday, wybrana płytą roku Jazz Forum. W ciągu kilku lat z członków zespołu Quintessence będzie można ułożyć encyklopedię polskiego jazzu lat dziewięćdziesiątych. Od 1993 roku Eryk Kulm Jazz Productions organizowało w Warszawie Harenda Jazz Festival. W pierwszej edycji oprócz Quintessence wystąpiło trio Wojciecha Karolaka, Tomasza Szukalskiego i Eryka Kulma. W tym samym roku ukazał się nagrany niemal trzy lata wcześniej wyśmienity debiutancki album Piotra Wojtasika (Piotr Wojtasik) z udziałem Eryka Kulma. Okazało się, że ten album zapowiadał dłuższą i owocną współpracę obu muzyków. Warto odnotować też, że na festiwalu Jazz nad Odrą Kulm zagrał wtedy z Bradem Terrym. Z Wojtasikiem w składzie zespół Quintessence nagrał jeszcze dwa albumy – Infinity (1994) i Live (1995). Płyta koncertowa zawiera wybitne solówki Wojtasika, słychać też, że Eryk Kulm był liderem dającym wiele miejsca swoim muzykom.

W 1997 roku Quintessence chwilowo zastąpił Eryk Kulm Jazz Quartet w składzie równie spektakularnym – Piotr Baron, Jacek Niedziela, Wojciech Niedziela i Eryk Kulm. Powstała płyta Classic Jazz Quartet. W kolejnym roku zespół zmienił skład na międzynarodowy i adekwatnie nazwę na Eryk Kulm International Quintet. Quintessence powrócił dopiero w 2005 roku jako mieszanka rutyny i młodości: Robert Majewski, Tomasz Pruchnicki, Paweł Tomaszewski, Andrzej Zielak i lider – Eryk Kulm. Później pojawiła się jeszcze płyta Life Moves Forward i tegoroczna nowość – Private Things, znowu w składzie będącym połączeniem doświadczenia i energii różnych pokoleń. Na ostatnim albumie Erykowi Kulmowi udało się zrealizować marzenie – nagrał autorski repertuar, który skomponował w czasie choroby. Tak mówił o tej swojej pracy w JazzPRESSie: „Słuchasz, poszukujesz – mówię o sobie – poszukujesz nowych rozwiązań. Czas pokaże, czy są nowe, czy dawno już były i są tylko odświeżone. Tyle rzeczy się zdarzyło w muzyce jazzowej! Tyle abstrakcyjnych rzeczy weszło, tyle klasyki, tyle nowoczesności!”.

Rafał Garszczyński, Piotr Wickowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO