! Wywiad

Leszek HeFi Wiśniowski: W świecie czarodziejskich fletów

Obrazek tytułowy

fot. Krzysztof Kijas

Na swoim najnowszym autorskim albumie Madame Chauchat Leszek HeFi Wiśniowski rozwija po raz kolejny sonorystyczne poszukiwania, sięgając na przykład po klarnet kontrabasowy czy flet ćwierćtonowy wsystemie Evy Kingmy. Po płyciePower of Two z ikoną światowego fletu awangardowego Robertem Dickiem projekt został rozszerzony do formy kwartetu jazzowego. Literacką inspiracją wydawnictwa jest Czarodziejska góra Thomasa Manna. „Znajomość książki nie jest oczywiście konieczna do odbioru muzyki, chociaż nie przeszkadza. A jeśli wysłuchanie płyty zachęci kogoś do sięgnięcia po powieść, to potraktuję to jako własny wkład w akcję popularyzacji czytelnictwa” – mówi z uśmiechem Leszek HeFi Wiśniowski.

Madame Chauchat okladka.jpg

Leszek HeFi Wiśniowski – Madame Chauchat


Damian Stępień: Czy powieść Manna pana zdaniem ma muzyczną kompozycję?

Leszek HeFi Wiśniowski: Tak, sam Mann mówił o muzyczności jako o zasadzie kompozycji powieści. Nie była to jednak moja świadoma inspiracja podczas pracy nad materiałem. Wiedziałem, że będę miał do dyspozycji jedną próbę, niepewność co do wcześniejszego przygotowania się muzyków oraz kilka godzin pracy w studiu. W takiej sytuacji tematy nie mogły być zbyt skomplikowane – musiały natomiast być wyraziste i zawierać potencjał do twórczego rozwinięcia.

W okresie przygotowań, wiosną 2025 roku, czytałem Czarodziejską górę, nie łącząc jeszcze bezpośrednio świata sanatorium Berghofu z utworami powstającymi w Krakowie. Po nagraniu w Nowym Jorku wróciłem do Krakowa i podczas pracy nad układem utworów oraz ich tytułami zaczęły powracać obrazy i wątki z Davos. W efekcie wszystkie kompozycje otrzymały tytuły nawiązujące do powieści – jedna z nich bezpośrednio odnosi się do wydarzeń muzycznych.

Ważnym miejscem w powieści jest sala z gramofonem – symbolem nowoczesności i luksusu początku XX wieku – gdzie koncentruje się życie towarzyskie pensjonariuszy. Utwór Behrens’ Gramophone nawiązuje do tej sceny. Nie przenosi on jednak słuchacza do świata oper Giuseppe Verdiego czy Charlesa Gounoda, jak czynił to radca Behrens, lecz raczej do końca lat 50. XX wieku, czyli początku złotej ery gramofonu. Dzieje się tak za sprawą np. wykorzystania motywu opartego na akordzie molowym z sekstą, inspirowanym wykonaniem Autumn Leaves z płyty Somethin' Else Cannonballa Adderleya, z udziałem Milesa Davisa, z 1958 roku, a brzmieniowo większość materiału odwołuje się do surowej estetyki jazzu lat 5O., np. albumu The Shape of Jazz to Come Ornette’a Colemana z 1959 roku.

A dlaczego akurat Madame Chauchat jako tytuł?

Związek między Kławdią Chauchata Hansem Castorpem – dekadencki i naznaczony poczuciem niespełnienia – stanowi główny wątek emocjonalny powieścii jest osią rozwoju fabuły. Jej „kirgiskie oczy” pojawiały się w mojej wyobraźni podczas miksowania tytułowego utworu. Transowy, melancholijny, tajemniczy, nieco mroczny charakter kompozycji oraz sposób jej wykonania rezonują z relacją bohaterów – stąd taki tytuł płyty.

Jeśli chodzi o grafikę, zdjęcia rentgenowskie były wówczas nowością technologiczną i symbolem wnikania w głąb ludzkiego ciała. Motyw ten pojawia się w powieści – Hans Castorp przechowuje zdjęcie płuc chorej na gruźlicę Kławdii Chauchat– i to wpłynęło na wygląd okładki.

Porozmawiajmy o pana instrumentarium i poszukiwaniach sonorystycznych.

Flet jest moim instrumentem głównym, obecnie prowadzę klasę fletu jazzowego w Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Gram także na saksofonach i klarnetach, sięgam nierzadko po instrumenty etniczne oraz różne odmiany fletów w systemie Boehma (czyli standardowym). Podczas amerykańskiej sesji nagraniowej zadebiutował u mnie również klarnet kontrabasowy.

Proszę o nim powiedzieć więcej.

Klarnet kontrabasowy jest instrumentem niezwykle rzadkim – w Polsce jest zaledwie kilka egzemplarzy. Mój instrument to model firmy Leblancz lat 60. Ze względu na swój charakterystyczny kształt bywa potocznie nazywany „paperclip”. Zakres możliwych do uzyskania dźwięków jest o oktawę niższy od klarnetu basowego – brzmienia znanego szerokiej publiczności m.in. z nagrań Erica Dolphy’ego czy Marcusa Millera.

Charakterystyczną cechą klarnetów jest to, że generują alikwoty nieparzyste – ich widmo harmoniczne układa się w sposób typowy dla piszczałek zamkniętych. Dzięki zastosowaniu przedęć w dolnym rejestrze można uzyskać brzmienia ciemne, a zarazem chłodne, industrialne, nacechowane mrocznym charakterem.Te właściwości wykorzystałem w ostatnim utworze Castorp’s Last March, w którym bohater znika z pola widzenia czytelnika na froncie I wojny światowej.

A skąd u mnie ten instrument? Znałem go wcześniej z nagrań Anthony’ego Braxtona z lat 60., ale bezpośrednim impulsem była interpretacja Pamiętasz, była jesień w wykonaniu Agi Zaryan z akompaniamentem tria Bastarda, w którym na klarnecie kontrabasowym gra Michał Górczyński.

Od niedawna gra pan też na flecie ćwierćtonowym wsystemie Evy Kingmy.

Konstrukcja tego instrumentu umożliwia realizację pełnej, dwudziestoczterostopniowej skali ćwierćtonowej w obrębie jednej oktawy. Rozwiązanie to znacząco poszerza także możliwości sonorystyczne instrumentu, zwiększając m.in. zakres dostępnych multifonów. W utworze Up the Mountain Railway wykorzystaliśmy te walory do wygenerowania akordu zmniejszonego i jego swobodnej progresji w strukturze tematu. Powstające współbrzmienia tworzą – nieco noise’ową, ale wciąż rozpoznawalną jako akord zmniejszony – barwę.

Jest całkiem prawdopodobne, że to jedno z pierwszych takich zastosowań w praktyce wykonawczej. System Kingmy jest dziś taką nowością technologiczną, jaką były zdjęcia rentgenowskie w czasach Czarodziejskiej góry. Do gry na tym instrumencie przekonał mnie Robert Dick i od kwietnia 2024 roku wciąż odkrywam jego możliwości.

A czym jest glissando headjoint?

Glissando headjoint jest autorską konstrukcją Roberta Dicka, to rodzaj ruchomej główki fletu, która umożliwia płynną zmianę wysokości dźwięku, czyli wykonywanie glissand, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej swobody artykulacyjnej.Te możliwości wykorzystujemy na całej płycie, ale szczególnie wyraźnie są one eksponowane we wstępie do utworu Snow Vision.

Można powiedzieć, że od tego ustnika zaczęła się pana znajomość z Robertem Dickiem.

Nasza historia rozpoczęła się w 2012 roku na festiwalu Audio Art – poznaliśmy się przy okazji mojego testowania i zakupu Glissando Headjoint, a następnego dnia już razem koncertowaliśmy. W 2022 roku nagraliśmy w Nowym Jorku w duecie album Powers of Two. Po tej sesji Robert zaproponował mi realizację muzyki w kwartecie, zarówno z naszym repertuarem autorskim, jak i utworami Erica Dolphy’ego oraz Steve’a Lacy’ego. Planowaliśmy nagrania w Polsce, ale finalnie sesja odbyła się w Nowym Jorku, wykonaliśmy tylko moje kompozycje. Obok Roberta zagrali młodzi, bardzo kreatywni muzycy: Orchid McRae na perkusji oraz Henry Fraser na kontrabasie.

Robert jest silnie związany z muzyką współczesną, podczas gdy moja estetyka pozostaje bliższa jazzowi. To napięcie między podejściami okazało się twórcze i – mam nadzieję – słyszalne. Zachęcam, by zwrócić na nie uwagę podczas słuchania: flet Roberta został umieszczony w panoramie po lewej stronie, mój – po prawej.

Ciekawie zapowiadają się koncertowe odsłony albumu.

Podczas polskiej premiery zagrali Alan Wykpisz na kontrabasie, Zbyszek Szwajdych na trąbce oraz Giridhar Udupa na instrumentach perkusyjnych. Mam wrażenie, że duch Madame Chauchat czuwał nad właściwymi proporcjami kreatywności, melancholii, entropii i zdrowego rozsądku.

Historia Czarodziejskiej góry toczy się w pewnym oderwaniu od Europy przygotowującej się do wojny. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem historia nie zatoczy koła – i że, jak pisze Ewa Lipska w wierszu Awaria świata, „mamy nadzieję, że ominie naszą wieś” – dzięki czemu będziemy mogli wkrótce spotkać się na kolejnych koncertach.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO