Confusion
! Mistrzowie Polskiego Jazzu

Mistrzowie Polskiego Jazzu vol. 3 – Helmut Nadolski

Obrazek tytułowy

fot. okładka płyty "Meditation"

Helmut Nadolski urodził się w Gdyni w 1942 roku. Już jako dziecko występował z bratem, starszym o rok Piotrem Nadolskim, który później został znanym jazzowym trębaczem. Byli cudownymi dziećmi. Helmut grał na akordeonie i bębnach. W podstawowej szkole muzycznej uczył się gry na klarnecie. Dopiero w średniej szkole sięgnął po kontrabas, instrument, dzięki któremu wkrótce miał stać się jedną z najoryginalniejszych osobistości polskiego jazzowego świata. Helmut chciał jednak zostać plastykiem.

Już w 1958 roku Nadolski należał do członków założycieli pierwszego na wybrzeżu klubu jazzowego – legendarnego w środowisku Hot Clubu Alikwoty. W 1962 roku grał w kwintecie trębacza Ala Musiała. Trzy lata później z zespołem Jazz Players zdobył jedną z nagród na festiwalu Jazz nad Odrą we Wrocławiu. To był ostatni moment, kiedy Helmut Nadolski grał konwencjonalny jazz. Już rok później pojawił się po raz pierwszy na scenie Jazz Jamboree w zespole Andrzeja Przybielskiego. Razem grali już czysty free-jazz. W kolejnym roku Nadolski po raz kolejny wystąpił na warszawskim festiwalu z Jerzym Lisewskim. Z Przybielskim mieli wielokrotnie tworzyć eksperymentalne formacje. Pojawili się na Jazz Jamboree po raz kolejny w 1969 roku. To informacja dość istotna, bowiem właśnie z tego festiwalu zachowało się ich najstarsze wspólne nagranie, kompozycja Przybielskiego „Żebrówka II” wydana na płycie składankowej „JJ 69 – New Faces Of Polish Jazz”. Zespół Przybielskiego był wtedy kwartetem – oprócz lidera grającego na trąbce, na scenie pojawił się perkusista Janusz Trzciński i dwóch kontrabasistów – Nadolski i Jacek Bednarek.

W końcówce lat sześćdziesiątych Helmut Nadolski występował z legendarnym trójmiejskim zespołem Rama 111. Pojawiał się w składzie tej grupy sporadycznie, ale renesans zainteresowania tym zespołem związany z reedycją ich nagrań z radiowych archiwów dał kilka lat temu nadzieję fanom Nadolskiego na reedycje nagrań z jego udziałem. Byłyby to ostatnie z konwencjonalnych jazzowych nagrań Nadolskiego, jeśli kiedykolwiek się odnajdą i trafią na rynek.

W 1971 roku Nadolski znalazł na dłużej bratnią duszę w osobie warszawskiego pianisty Andrzeja Bieżana, który szukał swojej artystycznej drogi na granicy jazzu i muzyki poważnej. W tym zespole to jednak nie Bieżan, klasycznie wykształcony pianista ani Nadolski, który zaczynał od jazzowego mainstreamu, ale Władysław Jagiełło, perkusista, który wcześniej grał dixieland już 1956 roku w zespole Zygmunta Wicharego wykonał największą artystyczną woltę. To trio grało zarówno na imprezach jazzowych, jak i na Warszawskiej Jesieni.

Ludzie, którzy chodzili wtedy do Żaka, pamiętają również koncerty w składzie Nadolski – Jagiełło – Sławomir Cieślak (puzon) i Tomasz Szukalski (tenor). To musiało być niezłe szaleństwo. Niestety nie zachowały się żadne nagrania takiego zespołu, podobnie jak składu dwa kontrabasy plus puzon – Nadolski – Bronisław Suchanek – Cieślak. Takie trio grało nie tylko w gdańskim Żaku, ale też w okolicznych kościołach.

Ważnym elementem w muzycznym dorobku Helmuta Nadolskiego są wspólne nagrania z grupą Czesława Niemena, którego Nadolski poznał w końcówce lat pięćdziesiątych w Gdańsku, prawdopodobnie w cyrku Tralabomba Jerzego Afanasjewa. Jedną z częściej powtarzanych trójmiejskich legend jest ta, że Niemen i Nadolski razem koczowali w jednej piwnicy w centrum Gdańska. Być może tak było, i wszystko się zgadza, może nawet piwnica była ta sama, ale czas się nie zgadza. Faktem jest, że zarówno Niemen, jak i Nadolski mieli w swoim życiu trudne okresy. Z grupą Czesława Niemena Nadolski współpracował w 1972 i 1973 roku. Razem zagrali na Jazz Jamboree w 1972 roku futurystyczne widowisko poświęcone muzyce Krzysztofa Komedy. Nadolski uczestniczył również w nagraniu albumów „Marionetki” („Niemen Vol. 1” i „Niemen Vol. 2”) oraz „Strange Is This World”.

W tym samym czasie, kiedy rozwijała się współpraca z Czesławem Niemenem, Nadolski uczestniczył również w innych, jeszcze bardziej zakręconych projektach muzycznych. W 1972 roku powstała free-jazzowa grupa Sesja 72. Nadolski grał tam z Andrzejem Przybielskim i Władysławem Jagiełło, w kolejnych latach grywali często pod nazwą zmodyfikowaną do kolejnego rocznika. Zagrali na Jazz Jamboree w 1973 z Igą Cembrzyńską i Januszem Trzcińskim w miejsce Jagiełły, a także pianistą Andrzejem Bieżanem. Niektórzy krytykowali i odsyłali zespół, którego eksperymentalną muzykę ubarwiała melorecytacjami Iga Cembrzyńska, na Warszawską Jesień, inni byli zachwyceni. Faktem jest, że zespół wystąpił również na Jazz Jamboree w 1974 i 1975 roku. Zespół z Cembrzyńską nagrał album „Four Dialogues With Conscience”.

Od 1974 Nadolski zaczął również występy solowe. Chwilę później powstaje również pierwsza płyta, na której Nadolski jest samodzielnym liderem – album „Meditation” wydana przez wytwórnię Veriton prowadzoną przez katolickie stowarzyszenie PAX (było łatwiej, bo płytę nagrano w czasie koncertu w jednym z sopockich kościołów). Polskie Nagrania chyba nie były w stanie udźwignąć tak awangardowej realizacji muzycznej. Na tej płycie zagrał również Czesław Niemen.

Od 1977 roku Nadolski zaczął częściej grać koncerty w Niemczech. Belgijska telewizja nakręciła o jego twórczości film dokumentalny. Jego autorskie połączenie free-jazzu, tańca i gry aktorskiej, dziś określilibyśmy mianem artystycznej kreacji lub ciągle nie mającym polskiego odpowiednika słowem performance znajdowało więcej uznania za granicą, niż na krajowych scenach. Początek lat osiemdziesiątych to Teatr Instrumentalny Ryszarda Gwalberta Miśka – w tej grupie nie mogło zabraknąć Nadolskiego. Tam swoją przygodę z jazzem zaczynał Artur Dutkiewicz. W tej grupie działającej w mrocznych czasach stanu wojennego znaleźli się również Karol Szymanowski, Adam Czerwiński, który grał na wibrafonie, Maciej Sikała, Leszek Kułakowski i Leszek Dranicki.

Na Jazz Jamboree w 1983 Nadolski nagrywa album koncertowy swojego zespołu, czyli Jubileuszowej Orkiestry Helmuta Nadolskiego. W składzie ponownie pojawiają się Bieżan i Przybielski, ale są też zawsze eksperymentujący Tadeusz Sudnik i Zdzisław Piernik. Znowu niektórzy uważają, że to zbyt awangardowe, jak na jazzową scenę. Zespół w podobnym składzie miał wystawić „Księgę Hioba” 14 grudnia 1981 roku w Stoczni Szczecińskiej. Oczywiście premierę trzeba było odwołać. Wtedy Grupa działała jako Super Grupa Bez Fałszywej Skromności. W 1983 roku album powstał pod nazwą Jubileuszowa Orkiestra Helmuta Nadolskiego.

Kolejne lata to awangardowe projekty Nadolskiego łączące literaturę, rzeźbę, medytacje, taniec i wizualizacje. W XXI wieku wydał dwa albumy – „Muzyka morza” i „Kiedy umiera człowiek”. W czasie hucznie obchodzonego 70 urodzin i 50-lecia pracy artystycznej Nadolski podpalił swój kontrabas. Od tego czasu (2012 rok) jego dyskografia powiększa się jedynie o nagrania archiwalne z lat siedemdziesiątych wydawane przez Stowarzyszenie Trzecia Fala.

Nadolski zrobił z gry na kontrabasie teatr. Tradycyjna technika gry na instrumencie była dla niego jedynie wstępem do przedstawienia. To, na co polscy odbiorcy nie byli być może w pełni gotowi, kontynuował później z większymi sukcesami w Niemczech. Eksperymentowanie to również sporo ślepych uliczek, nie wszystkie z tych eksperymentów kończyły się sukcesami, jednak bez takich eksperymentów nigdy nie udaje się odkrywanie nowych możliwości artystycznej ekspresji. Technika gry Nadolskiego była zresztą zawsze tematem kontrowersyjnym dla konwencjonalnych recenzentów. Kiedy jeszcze w połowie lat sześćdziesiątych trafił w Warszawie na warsztaty jazzowe prowadzone przez Adama Makowicza, przy okazji była możliwość grania w zorganizowanym bez wcześniejszych prób koncercie dixielandowym. Według jednego z uczestników wydarzenia, Nadolski otrzymawszy nuty, które należało zagrać narysował sobie kredą na gryfie kontrabasu progi. Jego własna muzyka nie potrzebowała nigdy dokładności związanej z trafianiem w odpowiednie dźwięki, skupiała się raczej na ekspresji i improwizacji. Inni świadkowie potwierdzają, że Nadolski grał w latach sześćdziesiątych dość konserwatywny jazz z Namysłowskim i Urbaniakiem w gdańskim Żaku.

Jest również twórcą muzyki do filmów fabularnych i produkcji telewizyjnych. Wśród tych najbardziej znanych i do dziś oglądanych jest obraz Janusza Kondratiuka „Dziewczyny do wzięcia” (razem z Czesławem Niemenem). Inne ilustracyjne realizacje Nadolskiego to między innymi „Rekolekcje” Witolda Leszczyńskiego i „Upiory” Marcela Kochańczyka.

.......................................................................................................................

Felieton jest częścią projektu PolishJAZZ: Mistrzowie Polskiego Jazzu – 100 audycji w RadioJAZZ.FM, realizowanego przez Fundację Popularyzacji Muzyki Jazzowej EuroJAZZ. Audycje Rafała Garszczyńskiego poświęcone Mistrzom Polskiego Jazzu będą emitowane od poniedziałku do piątku o godz. 14.45 w RadioJAZZ.FM. Link: www.radiojazz.fm/player

Audycje Mistrzowie Polskiego Jazzu: Helmut Nadolski będą emitowane w dniach 21.06-25.06.2021 imit i mkidn.jpg

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO