! Wywiad

Rebirth Quintet: Świeża myśl na jazz

Obrazek tytułowy

fot. Jarek Wierzbicki

Rebirth to kwintet młodych muzyków, którzy z szacunkiem sięgają po twórczość mistrzów jazzu, a jednocześnie poszukują własnego artystycznego języka. Ich debiutancki album On Air został poświęcony twórczości Jana Ptaszyna Wróblewskiego. Teraz zespół zapowiada już bardziej autorski materiał. Rebirth tworzą: Leon Jakubek (fortepian), Tymon Okolus (puzon), Andrzej Frydko (trąbka), Piotr Golec (kontrabas) i Wojciech Lubczyński (perkusja).

okładka CD.jpg

Rebirth Quintet – On Air


Damian Stępień: Czym jest dla was Rebirth, czyli „odrodzenie”?

Leon: To nasza świeża myśl na jazz. Nasz pierwszy projekt jest poświęcony Janowi Ptaszynowi Wróblewskiemu – dajemy nowe tchnienie muzyce, która już została napisana i nagrana wiele lat temu. Staramy się wtłoczyć w nią młodą energię oraz oczywiście kultywować pamięć o Mistrzu.

Wojtek: Dla mnie jest to też odrodzenie naszej współpracy, bo na przestrzeni lat graliśmy ze sobą w różnych składach, ale nigdy wcześniej nie połączyliśmy sił w jeden zespół. Ta nazwa ma więc też personalny wydźwięk.

Andrzej: Myślę, że warto również zaznaczyć, że nie uważamy się jeszcze za mistrzów w swoim fachu. Czerpiemy z dorobku starszych pokoleń, które osiągnęły doskonałość techniczną i muzyczną, uczymy się od nich. Jesteśmy świadomi, że przed nami jeszcze długa droga.

Jak przecięły się wasze muzyczne ścieżki?

Wojtek: Podczas moich pierwszych warsztatów jazzowych w Puławach poznałem Piotrka i Tymona, bo zupełnie przypadkowo przydzielono nas razem do zespołu. Rok później poznałem Leona, który jak się okazało, znał już wcześniej właśnie Piotrka i Tymona. A potem były warsztaty w Chodzieży. Nastąpił naturalny dobór.

Tymon: W Chodzieży zagraliśmy wtedy wszyscy wspólnie na jam session utwór Hancocka Maiden Voyage. Ten występ uświadomił nam, że nasz skład ma duży potencjał na coś większego.

A jak jazz pojawił się waszym życiu?

Leon: Mój dziadek i moi rodzice zawsze słuchali dużo muzyki jazzowej. Ja dogłębniej zainteresowałem się jazzem około pięciu lat temu; zacząłem poznawać tę muzykę, uczyć się jej i przede wszystkim bardzo chciałem ją grać.

Tymon: Pochodzę z Bielska-Białej i u nas w szkole muzycznej zawsze było bardzo dużo jazzu. Sam stawiałem tam swoje pierwsze kroki w big-bandzie. Warto wspomnieć, że w naszym mieście jest jeden z najważniejszych festiwali jazzowych, czyli Bielska Zadymka. To są rzeczy, które mnie wychowały, i tak się jakoś złożyło, że z czasem zacząłem grać tej muzyki coraz więcej.

Wojtek: Jestem jedynym członkiem zespołu, który nie ma formalnego wykształcenia muzycznego na swoim instrumencie, ponieważ skończyłem tylko pierwszy stopień na fortepianie klasycznym. Na perkusji nie jestem kształcony formalnie, ale mój tata jest perkusistą jazzowym. W zasadzie odkąd pamiętam, mam styczność z tym instrumentem. Moja mama śpiewała jazz, więc u mnie po prostu jest to w genach.

Andrzej: Kontakt z jazzem miałem już w przedszkolu, bo wtedy chodziliśmy do Chorzowskiego Centrum Kultury na lekcje jazzu. Może niewiele się wtedy dowiedziałem, ale to był już jakiś moment inspiracji. Później grając muzykę klasyczną, chyba chciałem wyrwać się z tej rutyny i dyscypliny. Zależało mi, aby grać „tu i teraz”. Od razu na początku mojej styczności z jazzem zwróciłem uwagę na feeling. Tutaj można mówić o pewnej filozofii tej muzyki, która wpływa na grę – tak jak w przypadku mistrzów.

Piotr: Tak się składa, że u mnie w rodzinie praktycznie wszyscy grają na instrumentach. Mój tata jest trębaczem, mama gra na skrzypcach i śpiewa, siostra jest saksofonistką, a brat puzonistą. Można powiedzieć, że w moim przypadku to wszystko zaczęło się od rodziny. Do tego pochodzę z Bielska-Białej, gdzie od lat odbywa się Zadymka.

Dlaczego akurat Ptaszynowi postanowiliście zadedykować swój album?

Piotr: Od początku chcieliśmy ukierunkować się na dokonania mistrzów polskiego jazzu i inspirować się nimi. Tak się niestety złożyło, że akurat wtedy, gdy byliśmy na etapie wybierania tematu na projekt, zmarł Ptaszyn. Poczuliśmy, że musimy oddać mu hołd.

Leon: Zawsze byłem pod wrażeniem muzyki Ptaszyna. Podobnie jak on – też jestem Kaliszaninem. Wszyscy często słuchaliśmy jego audycji.

Andrzej: Ptaszyn do końca robił to, co kochał najbardziej. Był osobą z bezwzględną pasją, to dla mnie bardzo inspirujące.

Podoba mi się, że na albumie poświęconym saksofoniście nie ma saksofonu, nie licząc utworu Zarys.

Tymon: Wiele osób mówiło nam: „Ale co to jest za zespół, który gra Ptaszyna i nie ma saksofonu?”. Często spotykamy się ze zdziwieniem ze strony odbiorców. Uważam, że takie rozwiązanie dobrze się u nas sprawdza, jest przy tym niecodzienne i inspirujące.

Andrzej: Nie było to planowane, ale często spontaniczne decyzje sprawdzają się najlepiej. Dodatkowo otwiera nam to pole do współpracy z różnymi saksofonistami.

A jak doszło do waszej współpracy z Maciejem Kądzielą?

Leon: Z Maćkiem znam się już dość długo. Był wykładowcą na niejednych warsztatach i tak się polubiliśmy. Później zagraliśmy wspólny koncert w Jassmine, który Maciek pomógł nam zorganizować. Dobrze nam się razem grało. Postanowiliśmy go zaprosić na sesję. Warto zaznaczyć, że specjalnie nie powiedzieliśmy mu co będzie nagrywać (śmiech). Maciek oczywiście zagrał wspaniale – bez niego Zarys nie brzmiałby tak dobrze.

Ciekaw jestem, jak dobieraliście utwory i jak wyglądały prace przy aranżacjach.

Wojtek: Utwór Zielono mi był dla nas oczywistym wyborem, bo to niekwestionowany przebój. Nie wyobrażaliśmy sobie albumu bez niego. Chcąc zabrać się za ten projekt, zaczęliśmy też kopać w nutach i zgłębiać twórczość Ptaszyna oraz muzyków, z którymi współpracował.

Tymon: Jeżeli chodzi o aranżacje, to była to kręta droga. Pierwsze spotkanie w pełnym składzie mieliśmy w czerwcu 2024 roku. Graliśmy Głód na pokładzie, próbowaliśmy też Zarys. Na początku szło nam opornie, ale nie poddawaliśmy się i braliśmy na warsztat kolejne utwory.

Piotr: Bywało też tak, że na niektórych koncertach decydowaliśmy się zagrać dany utwór inaczej niż zwykle – spontaniczność odegrała dużą rolę.

Wiele pochlebnych słów można już o was przeczytać.

Leon: Paweł Brodowski i Piotr Baron napisali kilka zdań do wydania winylowego naszego albumu. Większy tekst napisał też Jan Smoczyński, u którego nagrywaliśmy. Jesteśmy zaskoczeni tak pozytywnym odbiorem naszego projektu. Zupełnie nie zakładaliśmy, że po wydaniu tej płyty będziemy udzielać wywiadów dla JazzPRESSu czy Jazz Forum.

Wojtek: Koniecznie muszę tu wspomnieć o Jarku Wierzbickim, bez którego znaczna część spraw związanych z wydaniem tej płyty znalazłaby się pod dużym znakiem zapytania. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni za to, co dla nas zrobił i robi w dalszym ciągu. Sesje zdjęciowe, pomoc przy promocji i organizacji przeróżnych działań – to tylko niektóre z jego zasług dla naszego zespołu. Jarku, z całego serca dziękujemy!

Czuć u was niesamowitą zespołowość.

Leon: Od początku chcieliśmy uniknąć sytuacji, że w zespole jest lider, jest u nas pełna demokracja i zawsze to podkreślamy. Powinniśmy nie tylko brzmieć zespołowo, ważne jest też prywatne zgranie, a my po prostu bardzo się polubiliśmy i traktujemy się w zasadzie jak bracia.

Andrzej: Wyznaczamy sobie w zespole różne role, nie są one jeszcze do końca sprecyzowane. Logistyka bywa u nas skomplikowana, bo jesteśmy z różnych części Polski, ale staramy się ten czas wykorzystywać na sto procent. Kryzysowa kreatywność dobrze się sprawdza.

Piotr: Zespół dobrze jest tworzyć z ludźmi, których się lubi – to pomaga przy zgraniu muzycznym. Dobrze funkcjonujemy jako jeden organizm. Nie zawsze wszystko jest idealne, ale jesteśmy ze sobą bardzo szczerzy.

W planach macie już drugi album.

Leon: To już będzie bardziej autorski album.

Wojtek: Jesteśmy dość różnorodni, jeżeli chodzi o muzykę, której słuchamy, i jest między nami wiele rozbieżności. Zależy nam, by te różnice, które mogą wydawać się przeszkodą, przekuć w zaletę i aby ten autorski materiał był pewnego rodzaju złotym środkiem.

Piotr: Zbieramy teraz inspiracje i szukamy swojego języka.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO