Schmidt sier-wrz
Wywiad

Andrzej Winiszewski: Motor do działania [radiojazz.fm nadaje]

Obrazek tytułowy

fot. archiwum prywatne Andrzeja Winiszewskiego

W JazzPRESSie o jazzie czytamy, w RadioJAZZ.FM jazzu słuchamy. Można też jazz poniekąd oglądać, i to nie tylko oczyma wyobraźni, ale oczyma Andrzeja Winiszewskiego, jednego z najlepszych znawców muzyki jazzowej tworzonej na potrzeby filmu. Tego właśnie dotyczy jego autorska audycja JazzMovie (wtorki, 12.00) adresowana do fanów nie tylko jazzu, ale też (dobrego) filmu.

Dominika Naborowska: Andrzeju, jak się dzisiaj ma jazz w filmie?

Andrzej Winiszewski: Ma się zdecydowanie słabiej, niż miał się np. pół wieku temu. Przynajmniej jeśli chodzi o jazz w Polsce. W tamtej dekadzie niemal każdy polski jazzman pisał muzykę dla filmu, od Trzaskowskiego, Kurylewicza, Karolaka, Stańki po oczywiście Dudusia Matuszkiewicza i Komedę… A dziś aktywni jazzmani na filmowym poletku to zaledwie garstka… No kto? Pawlik, Możdżer, Trzaska… a już o takiej nieprawdopodobnej muzyczno-filmowej osobowości jak Duduś możemy tylko pomarzyć! Zatem jazz w filmie ma się słabo… Na świecie chyba jest podobnie, takiej intensywności we współpracy fil-mowców i jazzmanów, jak w wieku XX raczej już nie zaznamy. A i tu liderem przez dekady nie był przecież nawet muzyk-jazzman, a reżyser, może nawet jest ich dwóch, czyli Clint Eastwood i Woody Allen. Oni dla jazzu zrobili absolutnie ogromną bezcenną robotę.

Znam ludzi, którzy swoją przygodę z jazzem rozpoczęli nie od nagrań Davisa, jak 80 pro-cent dzisiejszych fanów jazzu, a od… Woody’ego Allena właśnie. W jego filmach usłysze-li muzykę, która ich uwiodła, zainteresowała i tak już zostało na lata i dekady. Od Woo-dy’ego Allena dowiedzieli się o istnieniu Oscara Petersona, Colemana Hawkinsa czy Be-na Webstera, o orkiestrach Basie’ego czy Ellingtona nie wspominając. Słowem, tu także wzajemne relacje świata jazzu i filmu kształtowały się w sposób nieoczywisty.

A jak powinno to wyglądać?

W Polsce w latach 60. powstawało rocznie jakieś 10-20 filmów z jazzem w tle lub jazzem jako ważnym składnikiem ścieżki dźwiękowej. Czasami jazzmani pojawiali się w nich osobiście, choć film kompletnie nie dotykał zjawiska jazzu. A dziś? Gdzie jest ten jazz? Zobaczmy… mamy Excentryków Janusza Majewskiego zrealizowanych sześć lat temu, mamy Zimną wojnę Pawła Pawlikowskiego z 2018 roku. No dobra, mamy jeszcze jego wcześniejszą, piękną Idę, już prawie z dekadę temu… Mamy też Rewers Borysa Lankosza z kapitalną muzyką Włodka Pawlika. Ten film to jest dla mnie wzór niedościgniony! Takich filmów ze strukturalnie na jazzowo skomponowaną ścieżką muzyczną już się u nas nie produkuje. A powinno. Bo to było wielkim osiągnięciem dekady lat 60. Oczywiście rozu-miem, że wtedy jazz był dziewiczym odkryciem dla filmowców, wszyscy się tym zachłysnę-li, wszyscy polscy jazzmani robili po kilka ścieżek rocznie. Ptaszyn mówił „powstawało do diabła i trochę!” – i mówił prawdę. Tak właśnie chciałbym, żeby było, ale niestety nie jest.

A na świecie? Ostatnie lata przyniosły sporo ciekawych dokumentów pokazywanych tak-że u nas w Polsce – biografie Elli, Davisa, historie Nowego Orleanu I wytwórni Blue Note. No, jest głośny serial The Eddy z Joanną Kulig, który mnie nie zachwycił, ale jazzu tam sporo. Gdy jednak spojrzymy na ranking, to jaki film z jazzową ścieżką muzyczną do dziś cieszy się największą popularnością wśród kinomanów i fanów jazzu? Oczywiście Windą na szafot! A to przecież koniec lat 50. Niech będzie to moja odpowiedź.

W swojej audycji skupiasz się głównie na polskiej muzyce – skąd ta decyzja?

Może stąd, że od kilku lat pracuję nad szczególnym leksykonem, w którym związki pol-skiego jazzu i polskiej kinematografii pokazuję na przykładzie blisko stu pozycji filmowych z naszej rodzimej jazzowej filmografii. Zajmuje mnie to mocno od dłuższego czasu i kiedy myślę o kolejnej audycji, to siłą rzeczy nasuwają mi się jakieś nowe archiwalne odkrycia, jakieś analizy dyskografii polskich jazzmanów czy po prostu kolejne hasło opracowywane na potrzeby tego wydawnictwa. Sam leksykon być może uda się w końcu wydać w przy-szłym roku, jest w każdym razie taki plan… Ale szczegóły na razie przemilczę. Jak będzie, zobaczymy… Natomiast poszczególne hasła ukazują się już drukiem na łamach papiero-wej wersji JazzPRESSu i oddają one chyba dobrze ideę tego wydawnictwa.

Powodzenia zatem! Wracając do audycji – możemy z nich dowiedzieć się bardzo wie-le, gdyż są one wręcz naszpikowane informacjami, ciekawostkami, niepublikowany-mi dotąd materiałami. Skąd czerpiesz wiedzę?

Czasami mawiam, że wiedza leży na ulicy, trzeba tylko się po nią schylić i sobie wziąć. To oczywiście uproszczenie, ale chyba dobrze ilustruje to, co chcę powiedzieć. Dziś zwłasz-cza technologiczne narzędzia do pozyskiwania informacji są banalnie proste, wystarczy mieć komputer, odrobinę podstawowych umiejętności manualnych i odrobinę – no dobra, trochę więcej niż odrobinę – pasji w tym, co się robi i czego się szuka. Natomiast paradok-sem jest to, że często te najciekawsze źródła wiedzy i informacji znajdują się tam, gdzie technologia nie sięga! W starych książkach, prasie, bibliotekach. Nowe pokolenia słabo radzą sobie w tej materii, bo przyzwyczailiśmy się, że wszystko ma być natychmiast do-stępne po wciśnięciu klawisza „enter”, a to niestety kończy się często ubóstwem dostęp-nych tą drogą źródeł.

Widziałem prywatne domowe archiwa wielu kolekcjonerów, pasjonatów i znawców jazzu. To najczęściej dziesiątki segregatorów, zeszytów, pudeł, pudełeczek, notatek. Tam nawet nie ma sensu sięgać po komputer, bo to, co w nim znajdziemy, jest niczym w porównaniu z tym, co kryją te stosy dokumentów, pamiątek, winylowych płyt i sterty wydawnictw sprzed lat i dekad. No właśnie. Tu jest ta wiedza. Wystarczy poprosić o zaproszenie i można szperać i odkrywać do woli.

foto-radio-2.jpg

Przypuszczam, że dysponujesz znacznie większą ilością materiałów niż to, co udało ci się o tej pory zaprezentować, a wiele pewnie pozostaje wciąż w ogóle nieodkrytych. Te materiały to głównie płyty? Masz taką swoją prywatną bibliotekę?

Ja jestem chyba trochę z innej epoki. Płyty, oczywiście te winylowe, kupowałem już w czasach licealnych. Co weekend, wracając z Poznania do domu, wiozłem jakieś kilkana-ście płyt. Były tanie, dostępne, więc kupowało się na metry. Nie byłem w stanie ich nawet do końca wysłuchać. Lądowały na półce, bo gdzieś podskórnie wiedziałem, że dzięki nim buduję jakiś kapitał, że to jest jakaś inwestycja w przyszłość. I dziś – pewnie głównie z wrodzonej próżności niestety – mam czasem satysfakcję, że kiedy ludzie mówią o płytach, których już nigdzie nie ma, nie można ich zdobyć, a tym bardziej kupić, kiedy szukają ory-ginałów jakichś wydawnictw, okładek płyt, pierwszych wydań książek i jazzowych czaso-pism, to wszystko, o czym mówią lub piszą, czego szukają, leży u mnie na półkach. Wiej-ski stumetrowy domek, w którym mieszkam, od lat powoli zamienia się tym sposobem w jakąś zapchaną starociami bibliotekę! Ale mam wewnętrzne przekonanie, że było warto. Ukradkiem podsuwam to i owo moim dorosłym już dzieciom. Mam nadzieje, że kiedyś, choć niewielka część tego znajdzie się w ich domach, choćby jako pamiątki po ojcu [śmiech!].

No tak! Przecież na co dzień jesteś nauczycielem! Czyli jednak masz w sobie tę po-trzebę opowiadania, zaciekawiania innych. Uczestniczyłam też w twoich wykładach o historii jazzu, twoje wideo audycje są na naszym kanale na YouTubie – o Warsie, Kaperze i Youngu. Jesteś niezwykle aktywnym propagatorem polskiego jazzu, jazzu w filmie! Musisz to lubić.

Z tą celową aktywnością różnie bywa, bo czasami brakuje takiego oddechu. Muszę mieć zadanie do wykonania i dlatego dla mnie motywacją, motorem jest cotygodniowa audycja JazzMovie w RadioJAZZ.FM. Muszę szukać, kojarzyć, sprawdzać, szperać w archiwum… Ale faktycznie, bardzo to lubię, efekty tych działań czasami mnie cieszą, czasami nie, ale jeśli to wypełnia jakąś lukę w obecnej rzeczywistości jazzowego życia, to warto chyba ro-bić to dalej.

Są jeszcze nazwiska wielkich twórców, o których nie zrobiłeś o tej pory audycji, a chciałbyś?

Jasne! Mam jednak taki feler, że na wszystko, zwłaszcza gdy realizuję audycje czy podca-sty, patrzę przez pryzmat historii, i z jednej płyty czy soundtracka próbuję wywieść jakiś większy wątek, znaleźć szerszy kontekst i układać to w jakąś całość. Taka audycja jak JazzMovie, od czasu, kiedy Jurek Szczerbakow zaproponował mi jej realizację w Radio-JAZZ.FM, to prawdziwe wyzwanie. Co tydzień szukam pomysłu, muzyki, materiałów… próbuję znaleźć wspólne wątki. Czasem mnie to kompletnie przytłacza, bo przecież mia-łem skosić całą połać przydomowej trawy, a ja siedzę jak ten osioł i myślę, co tu zagrać we wtorek! Ale OK. W końcu wpadam na pomysł albo on wpada na mnie i dobrze się wtedy bawię.

Poza tym, odpowiadając już na twoje pytanie, choć może nie zabrzmi to najlepiej, dla mnie muzyka nie jest najważniejsza! W sensie radiowego warsztatu jestem wychowany na re-portażu. Zrobiłem ich w życiu zawodowym naprawdę dużo i czasem mi tej fascynującej pracy brakuje. Dlatego też przywiązuję wielką wagę do słowa, do opowieści, do intymno-ści. Dlatego z wielkimi twórcami to ja bym chciał porozmawiać i nagrać rozmowę – ich muzyka jest rzeczą wtórną, czystą ilustracją. Słowo to jest dla mnie wartość najwyższa, ale tu zaczynają się problemy. Bo tych, z którymi chciałbym pogadać i zrobić wywiad, już nie ma… Z Komedą, z Wandą Warską, z Kaperem, Warsem, Kurylewiczem czy Trzaskow-skim. A z twórcami jazzowej muzyki filmowej ze świata? Wielu z nich żyje, ale nie są do-stępni.

Którą ze swoich audycji wspominasz najczęściej i dlaczego?

I tu właśnie wskażę te audycje, o których wspomniałem wyżej, czyli te, w których pojawiają się ludzie, gdzie pojawia się słowo i rozmowa, gdzie opowiada o swoim życiu Zofia Ko-medowa, gdzie o Komedzie mówi filmoznawca Jerzy Armata, gdzie pojawia się sam Ko-meda, Duduś Matuszkiewicz, Zbigniew Namysłowski, Ptaszyn… Słowo to prawdziwa magia w każdej takiej audycji. A propos Komedy – bardzo dobrze wspominam pracę nad audycjami o jego muzyce. Zrobiłem ich kilkanaście w RadioJAZZ.FM i każda mnie same-mu przyniosła wiele nowych odkryć, nowych wątków, którymi warto się zająć. Przez nie zostałem też zaszufladkowany jako etatowy „komedysta”. Trochę niesłusznie, ale trudno, jeśli tak to ludzie widzą… Dla mnie to była bardzo cenna radiowa robota. A w ogóle radio to najlepszy motor do działania! Gdybym nie był radiowcem, nigdy nie wykonałbym tej pracy na rzecz zaspokojenia własnej ciekawości światem muzyki, jaką w swoim życiu wy-konałem. Nigdy! Tego jestem absolutnie pewien! Jak mawia Marek Niedźwiedzki, ja „nie wierzę w życie pozaradiowe”. No nie wierzę i już…

Ciekawi mnie jeszcze, co skrywają twoje archiwa. Masz materiały, których nigdy nie opublikowałeś i np. nigdy nie opublikujesz?

Jestem niepoprawnym kolekcjonerem. Jeśli znajdę na plaży dwa, czy najlepiej trzy, ka-mienie w kształcie serca albo inne podobne, to natychmiast widzę w nich kolejną kolekcję [śmiech]. Podobnie jest z takimi domowymi archiwami. Jest tam cała masa różnych rzeczy, które przypadkiem rozrastały się w kolekcje. Od lat tworzę zbiór znaczków pocztowych o tematyce jazzowej, mam wór jazzowych przypinek z ostatniego półwiecza historii polskie-go jazzu, jazzowych podkładek pod napoje, ale też zbiór ponad setki okolicznościowych pudełek zapałczanych! O tysiącach folderów, czasopism, nut i zwłaszcza płyt nawet nie będę wspominał… Ale jestem chyba też w takim okresie życia, w którym widzę, że wszyst-ko to, co udało się zebrać, teraz trzeba pokazywać, eksponować i publikować, gdzie się tylko da. Dużo piszę, w przygotowaniu są moje dwie duże książki. Mam jakieś nowe po-mysły, zwłaszcza jeśli chodzi o publikację rzadkich wywiadów z polskimi, głównie nieży-jącymi już jazzmanami. Chciałbym, aby coś z tego udało się doprowadzić do szczęśliwego końca. Bo co do jazzu – i tobie pierwszej to mówię – ja naprawdę jestem totalnym, choro-bliwym świrem, tylko ukrywam to skutecznie przed całym światem!

Zmartwię cię – wszyscy o tym o dawna wiemy!

Czyli ostatecznie już się wydało! Psychoterapeuci na start, szukam wsparcia…


JazzMovie - Audycja: wtorek godz. 12:00 - Podcasty: https://archiwum.radiojazz.fm/JazzMovie

Wybrane/polecane podcasty audycji JazzMovie:

  1. Jazzowy śpiewnik filmowy vol.1 (17/03/2020) https://archiwum.radiojazz.fm/JazzMovie/jazzowy-spiewnik-filmowy
  2. Filmowe Kalendarium Polskiego Jazzu – rok 1958 https://archiwum.radiojazz.fm/JazzMovie/filmowe-kalendarium-polskiego-jazzu-rok-1958
  3. Pat Metheny – muzyka filmowa (23/03/2019) https://archiwum.radiojazz.fm/JazzMovie/pat-metheny-muzyka-filmowa
  4. Jazz Filmmusik aus Deutschland (15/01/2020) https://archiwum.radiojazz.fm/JazzMovie/jazz-filmmusik-aus-deutschland-dauner-doldinger-kuhn
  5. Ennio Morricone – Kino & Jazz (28/07/2020) https://archiwum.radiojazz.fm/JazzMovie/ennio-morricone-muzyka-filmowa

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO