José Manuel Albán-Juárez wystąpi 3 grudnia w katowickim NOSPRze.
Oberki łączono już z jazzem, free i klasyką, ale takiej kombinacji jeszcze nikt nie wymyślił. Trójdzielny taniec polskich nizin w muzyce José Manuela Albána-Juáreza spotyka bowiem rytmikę afroamerykańską, a konkretnie z Peru, kraju, z którego pochodzi ojciec urodzonego w Szczecinie artysty. „Dlaczego tak późno!” – chce się zakrzyknąć. 25 lat obecności na scenie – od Maanamu, przez Łonę i Radzimira Dębskiego, po orkiestry symfoniczne – artysta zwieńczył w najlepszy możliwy sposób: prezentuje światu swoją najbardziej osobistą wizję. W dzieciństwie Albán-Juárez wakacje spędzał na mazowieckiej wsi i w Peru – szybko zaobserwował zbieżność muzyki z tych odległych od siebie miejsc. Musica negra y blanca jest realizacją dziecięcych obserwacji – poruszającą i naturalną, jakby Polski i Peru nie dzieliło ponad 11 tysięcy kilometrów i kilka stref czasowych.
Tomasz Gregorczyk