(Trost Records, 2025)
Freejazzowy kolektyw, na który się natknąłem, surfując po najnowszej dyskografii Marilyn Crispell, okazał się być swego rodzaju emblematem artystycznej drogi artystki, spinającym w klamrę całą jej przygodę z muzyką improwizowaną. Jest to kolejny element pewnego stylistycznego powrotu. Oto bowiem w ostatnich latach siedemdziesięcioośmioletnia pianistka powraca do swoich freejazzowych korzeni, to spotykając się ze starymi kolegami (jak np. na tegorocznym występie podczas Berlińskiego JazzFestu z Barrym Guyem i London Jazz Composers Orchestra), to kooperując z muzykami o kilka dekad młodszymi– takie są np. duety z Angeliką Sanchez czy właśnie współpracaw niniejszym kwartecie z klarnecistą basowym Jasonem Steinem, basistą Damonem Smithem i perkusistą Adamem Sheadem. Grupa weszła do studia w roku 2023, by zarejestrować materiał na album Spi-raling Horn — w którym w siedmiu utworach skutecznie wymieszała freejazzową abstrakcję z duchem Coltrane’a. Zaś pod koniec ubiegłego roku światło dzienne ujrzało nagranie koncertowe.
Crispelldała się poznać jako członkini zespołów Reggiego Workmana i Anthony’ego Braxtona.Była wtedy swego rodzaju pomostem między Cecilem Taylorem i Paulem Bleyem. Jednak w ciągu ostatnich dwóch dekad zdarzało się Crispell nagrywać w zgoła innej stylistyce. Albumy dla ECM w kooperacji z Paulem Motianem, Garym Peacockiem czy Joe Lovano, były raz lepsze, raz gorsze, ale ostatecznie mogły zwiastować pewną estetyczną stagnację typową dla wielu artystów tej wytwórni, którzy dołączyli do niej w latach 90. Tym bardziej cieszy, że pianistka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, bo jej dokonania ostatnich kilku lat zwiastują estetyczny piwot.
Live at Hungry Brain zarejestrowany wkrótce po Spi-raling Horn przenosi energię kwartetu do występu na żywo i kondensuje ją w dwóch długich utworach. Pierwszy, A Borderless Event, to dialogujący free jazz, pełen gestów, wrzasków, ale też improwizacji opartej na fakturalnych, ostentacyjnych riffach i żarliwej, miejscami zaskakująco współczesnej perkusyjnej wirtuozerii Sheada. Co wyjątkowe, muzyka igra z pulsem w takiej mieszaninie, swobodnie przechodząc przez dramatyczne zmiany tempa – ale przy tym wszystkim tworząc filmowy rozmach zupełnie niespodziewanych lirycznych pasaży. Niesamowita, chwilami kakofoniczna, chwilami olśniewająca część pierwsza uwodzi pełnym spektrum muzycznej wyobraźni – jest jak gdyby syntezą doświadczeń Crispell z ECM i jej wcześniejszej kariery frenetycznej improwizatorki.
Drugi utwór Bone Eaten Up by Breathing prezentuje inną strategię. Tonalna podstawa utworu wykorzystuje spiritualowy szkielet do pchnięcia muzyki naprzód, by w crescendo dojść do kulminacji, w przeciwieństwie do „lotu trzmiela” pierwszej części koncertu, która w rozhisteryzowanym pędzie obijała się czasem od ściany dźwięku, by nagle zwolnić. Tutaj też smyczkowe drony Smitha i arpeggia Crispell odsłaniają quasi-religijne oblicze jazzowej awangardy.
Stein jest klarnecistą o wszechstronnym języku i fraza post-free przechodzi u niego przez inspirowane Dolphym wertykalne przebiegi i aylerowskie szepty i wrzaski. Zresztą wszyscy muzycy są tu równoprawnymi uczestnikami dźwiękowego spektaklu – każdy z nich może pochwalić się też własnym dorobkiem, co wpływa na bardzo ceniony przeze mnie wzajemny improwizacyjny szacunek, a zatem brak ewidentnie „słabszego ogniwa”.Niech ten zapis koncertu w chicagowskim Hungry Brain będzie okazją do rozsławienia Crispell, Steina, Smitha i Sheada również pośród polskiej publiczności. To naprawdę duża rzecz.
Piotr Zdunek