(Krzysztof Kobyliński, 2025)
Mary Lennox, Dickon Sowerby i Colin Craven to trójka bohaterów przepięknej powieści Tajemniczy ogród Frances Hodgson Burnett, którzy pomimo swoich słabości i wad pod wpływem natury odkrywają piękno przyjaźni, a tym samym piękno otaczającego ich świata. Może za bardzo pozwoliłem sobie popuścić wodze wyobraźni, ale po rozmowie z Krzysztofem Kobylińskim długo miałem przed oczami sceny z filmowej adaptacji Agnieszki Holland, gdy słuchałem jego albumu Catherine's Garden.
Skąd takie paralele? Trudno mi samemu zrozumieć, dlaczego podążyłem taką ścieżką. Oddajmy więc głos artyście, który tak tłumaczył powstanie swojego albumu w poprzednim numerze JazzPRESSu: „To była bardzo specyficzna sytuacja. Zadzwoniła do mnie artystka malarka pani Katarzyna Warachim z żalem, że ze względu na swoją niepełnosprawność nie może przyjść na koncert do Jazovii, bo sala znajduje się na trzecim piętrze. Odpowiedziałem, że w takim razie my przyjdziemy do niej. Akurat byliśmy z zespołem na próbie i pojechaliśmy do pani Katarzyny bez żadnego nagłośnienia. Koncert był naprawdę wyjątkowy, bo gospodyni zaprosiła jeszcze kilka osób z niepełnosprawnościami. Tam było straszne nagromadzenie emocji, siła odbioru tej muzyki była tak duża, że nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Ani wcześniej, ani później! W zeszłym roku zostałem zaproszony na rocznicę śmierci pani Katarzyny, ale niestety w tym czasie byłem w Bremie. Postanowiłem jednak coś nagrać i tak wymyśliłem, że zagram o ogrodzie Katarzyny. Nie wiem, czy pani Warachim miała ogród, ale poszedłem za wyobraźnią. Ten album jest kompletnie improwizowany”.
Może Krzysztof Kobyliński przekraczając próg domu pani Katarzyny Warachim odkrył zupełnie inny świat, a teraz my słuchacze możemy tworzyć kolejne jego wizje zainspirowani muzyką artysty? Na najnowszy solowy album Krzysztofa Kobylińskiego składają się trzy kompozycje na fortepian – Improvisation p. 1, Improvisation p. 2 oraz najkrótsza w formie tytułowa Catherine's Garden. Dźwięki, które wydobywa w nich pianista, są pełne subtelności, delikatności, nie brak w nich poezji, ale też niekiedy stawiają pytania, by wkrótce przynieść pozytywną odpowiedź melodii.
Krzysztof Kobyliński na Catherine’s Garden pokazuje swój niezwykły kunszt wykonawczy, precyzję, nieskrępowaną wyobraźnię i przede wszystkim feeling, który jak sam podkreśla, jest dla niego ważniejszy niż matematyczna doskonałość. Myślę, że tak jak w przypadku książki Tajemniczy ogród Frances Hodgson Burnett przyroda może być źródłem nadziei i przemiany, tak w przypadku Catherine’s Garden może być nią muzyka Krzysztofa Kobylińskiego.
Damian Stępień