Papierowy JazzPRESS
Płyty - Patronat Recenzja Top Note

Marcin & Bartłomiej Oleś Duo – Spirit of Nadir

Obrazek tytułowy

Bracia Olesiowie zaczynają być zbyt przewidywalni. Pozbawiają słuchacza tego dreszczyku emocji, niepewności, które pojawiają się zazwyczaj przed premierą materiału. Każda ich nowa płyta po prostu jest świetna… Właśnie kolejne wydawnictwo trafia na jazzpressowy Top Note!

Olesiowie, którzy przez długi czas znani byli przede wszystkim jako wspaniała sekcja rytmiczna, grająca z całą plejadą polskich i światowych gwiazd jazzu i muzyki improwizowanej, już kilka lat temu dali się poznać jako „samowystarczalny” duet niezwykle kreatywnych instrumentalistów. Mogliśmy poznać ich zarówno w repertuarze bliskim współczesnej kameralistyce, jak i jazzowym czy etnicznym. Na ogół w twórczości braci wszystkie te gatunki przenikają się, spajane niezwykłą wirtuozerią muzyków i ich wyjątkowym bliźniaczym porozumieniem. Najnowsza produkcja plasuje się w etnicznym nurcie zainteresowań artystów. Z dotychczasowej twórczości duetu najbliżej jej do projektu Sefardix (bracia Olesiowe i Jorgos Skolias).

Spirit of Nadir w 2017 roku pojawił się na płycie, ale nie jest nowym materiałem. Bracia Olesiowie wykonywali go już między innymi z okazji wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Muzeum Historii Żydów Polskich Polin czy podczas Festiwalu Warszawa Singera. Album został zarejestrowany w 2013 roku, aby dopiero po czterech latach oczekiwania ujrzeć światło dzienne.

Podobnie jak w przypadku kompozycji z płyt Sefardix, trudno precyzyjnie umiejscowić geograficznie muzyczne inspiracje twórców. Słyszymy dźwięki charakterystyczne dla muzyki arabskiej i żydowskiej, słyszymy echa Afryki, ale też południa naszego kontynentu. Muzycy zabierają słuchaczy w egzotyczną podróż w nieznane. Podróż muzyczną, ale też duchową – zachęcającą do kontemplacji. Nie zaliczałbym jednak tej płyty do kategorii „world music” – możemy znaleźć na niej znacznie więcej niż muzykę inspirowaną folkiem z różnych stron świata. Dostajemy muzykę wolną od jakichkolwiek gatunkowych podziałów i trudną do jednoznacznego sklasyfikowania – co moim zdaniem jest jej dużym atutem. „Nadir” to z arabskiego – przeciwieństwo. Jako pojęcie astronomiczne słowo to oznacza przeciwieństwo zenitu, czyli najniżej położony punkt sfery niebieskiej. Swoistą wędrówkę po nieboskłonie zapewniają słuchaczom kolejne utwory na płycie, na którą składa się dziesięcioczęściowa suita poprzedzona prologiem i zakończona epilogiem.

Prolog delikatnie wprowadza nas w bliskowschodni klimat. Przywodzi na myśl noc na pustyni albo uśpione arabskie bądź żydowskie miasto – puste i ciche, czekające na świt. Świt przychodzi wraz z pierwszą częścią suity zatytułowaną From Dawn… Po pierwszych mocniejszych akordach utworu, uderzających jak silne promienie wstającego słońca, album wraca do subtelnych brzmień, ma w sobie jeszcze spokój nocy, ale z czasem pojawiają się coraz wyraźniejsze rytmy, muzyka budzi się do życia i coraz bardziej rozbudza wyobraźnię słuchacza.

Kolejna kompozycja – Nadir już wyraźnie pulsuje wschodnimi rytmami i choć słyszymy tylko kontrabas i perkusję, to obcujemy z niezwykle bogatą w brzmienia i faktury muzyką. Następne utwory przynoszą bogate, różnorodne wrażenia – od onirycznego, tajemniczego klimatu do pełnych ekspresji orientalnych tańców. Ostatnia część suity, jak można się domyślić, nosi tytuł …To Dusk. Po zmierzchu ponownie zapada noc, muzyka epilogu wycisza się, rytmy rozmywają się w mroku. W ten sposób w niewiele ponad czterdzieści minut przeżywamy całą, spędzoną w egzotycznej atmosferze dobę.

Olesiowie zawsze poszukują wysmakowanych, często zaskakujących dźwięków, wydobywanych z ich „skromnego instrumentarium”. Z pewnością właśnie to formalne ograniczenie jest katalizatorem niezwykłej inwencji muzyków. Kiedy podczas słuchania Spirit of Nadir zapomnimy na chwilę, że gra dla nas duet kontrabas – perkusja, usłyszymy zespół wykorzystujący całą gamę orientalnych instrumentów strunowych i perkusyjnych. Artyści potrafią wytworzyć wyjątkowy nastrój i utrzymać go od pierwszej do ostatniej nuty na płycie, trzymając słuchacza w stanie swoistej medytacji. Album zdecydowanie godny polecenia zarówno wszystkim, którzy już znają i cenią Olesiów, jak i wszystkim, którzy przygodę z muzyką duetu dopiero będą zaczynać.

autor: Piotr Rytowski

tekst ukazał się w JazzPRESS 02/2018

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

10 grudnia

godz: 19:00

Młynarski-Masecki Jazz Camerata Varsoviensis „Fogg-pieśniarz Warszawy”

Studio Koncertowe Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego

Warszawa

12 grudnia

godz: 20:00

Malediwy

Przestrzeń Robocza

Łódź

12 grudnia

godz: 20:30

New Jazz Scene: Przemysław Chmiel Quartet

12on14 Jazz Club

Warszawa

12 grudnia

godz: 20:30

Immortal Onion

CH25

Warszawa

13 grudnia

godz: 19:00

Mistrzowie Polskiego Jazzu: Andrzej Kurylewicz

PROM Kultury Saska Kępa

Warszawa

13 grudnia

godz: 19:00

Jazz Bez Festiwal

Galeria Biała

Lublin

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO