Schmidt sier-wrz
Wywiad

Marek Szerszenowicz: Pozwólmy muzyce nas prowadzić

Obrazek tytułowy

fot. arch. Marka Szerszenowicza

Marek Szerszenowicz wraz z początkiem 2017 roku przywitał się ze słuchaczami RadioJAZZ.FM płytą Transition Johna Coltrane’a – i w tej formie niezmiennie od ponad czterech lat – wakacje, święta czy pandemia – trwa. W każdy wtorek o godzinie 19.00 możecie być pewni porządnej dawki muzyki – od Jimiego Hendrixa poprzez Tony’ego Allena, Dee Dee Bridgewater, Carlę Bley aż po Airto Moreirę czy King Crimson. Audycja Marka ma swój wyrazisty charakter, który zjednał mu wielu stałych słuchaczy – dlatego ostrzegam, jeśli jeszcze jej nie słuchacie, to pamiętajcie – zaczynacie na własną odpowiedzialność, ponieważ uzależnia.

Dominika Naborowska: Czy dźwięki mają kolor?

Marek Szerszenowicz: Ależ oczywiście. Muzyka to najbardziej kolorowa ze sztuk. To setki barw, odcieni, i to zmieniających się w czasie. Jest tylko jeden haczyk – żeby zachwycać się tymi kolorami, potrzebny jest mały konwerter. Na szczęście wszyscy go posiadamy. To wyobraźnia. Obraz na płótnie pokazuje nam kolory statycznie, zdefiniowane jednoznacznie. Kolory w muzyce wirują, zmieniają się wraz z kolejnym dźwiękiem kolejnego instrumentu, wraz z rytmem i wreszcie wraz z naszym nastrojem. To my sami je tworzymy, wychwytujemy, słuchając muzyki, przeżywając ją, więc to trochę tak, jakbyśmy tę muzykę współtworzyli. Dla samych siebie. Muzyczna kolorowa materia. Stąd Kolory Materii.

Twoja pierwsza audycja w RadioJAZZ.FM, w 2017 roku, to były dźwięki Coltrane’a. Dlaczego na początek Kolorów Materii wybrałeś właśnie Coltrane’a?

Cóż, John Coltrane to dla mnie początek i jednocześnie koniec jazzu. Oczywiście nie w sensie historycznym, a emocjonalnym. To punkt startu do muzycznych poszukiwań i wielki nieziemski finał, kiedy Ascension porywa mnie gdzieś hen wysoko…

Jego kompozycja Welcome, od której historia Kolorów Materii się zaczęła, była idealnym materiałem na przywitanie się z tym niezwykłym radiem, jakim jest RadioJAZZ.FM, i jego słuchaczami. Po prostu powiedziałem w ten sposób: „Witajcie!”. Pamiętam, że pierwszy raz usłyszałem ten utwór gdzieś w połowie lat 70. w interpretacji Carlosa Santany, z okresu, kiedy wspólnie z Johnem McLaughlinem wysyłali rockowy idiom gdzieś w kosmos, grając m.in. Coltrane’a.

Myślę, że jeśli będzie mi dane kiedyś zaplanować i nagrać ostatnie wydanie Kolorów Materii w RadioJAZZ.FM, to zakończy się ono właśnie dźwiękami późnego Coltrane’a.

Podróżujesz muzycznie przez Afrykę, muzykę klasyczną, jazz i poezję, współczesny jazz, londyński jazz, ale też np. Australię, Nową Zelandię, Japonię. Jazz jakiego kraju jest ci najbliższy?

Nie odpowiem na to pytanie, bo nie wiem. Jestem wciąż nienasyconym, szalonym konsumentem muzyki. Nie chcę rezygnować z żadnej okazji odkrywania dla siebie kolejnych puzzli tego muzycznego świata i popadania nad nimi w zachwyt. Tak jak nie jesteś w stanie przeczytać wszystkich książek, tak nie dasz rady przesłuchać całej muzyki, nawet jeśli mówimy tylko o tej, którą nazywamy jazzem.

Ja jestem trochę jak małe dziecko w wielkim sklepie z zabawkami, które biega od regału do regału, sięga każdej półki, wyciąga po kolei każdy przedmiot i… chce go mieć [śmiech].

W moim przypadku to materializuje się w postaci tysięcy CD, tysięcy winyli i setek gigabajtów muzyki cyfrowej gromadzonych przez ostatnie dziesięciolecia mojego życia. I to wciąż ułamek tego, co chciałbym mieć, co chciałbym poznać. A przy dzisiejszej nadprodukcji doskonałej muzyki (a jest przecież jeszcze wciąż odkrywanie perełek z historii) ten ułamek robi się coraz mniejszy.

Zdarzyło mi się kilkanaście lat temu, że utonąłem całkowicie w muzyce Kena Vandermarka. Słuchałem go niemal bez przerwy. Nawet współorganizowałem kilka jego koncertów w rodzinnym Słupsku. Zdobyłem wszystkie jego wcześniej wydane płyty i postanowiłem być na bieżąco z jego kolejnymi wydawnictwami. Ale… nie dałem rady. Ze względów logistycznych. Nie byłem w stanie zdobywać na bieżąco tego, co pod jego nazwiskiem, czy też z jego udziałem, ukazywało się na rynku muzycznym. Nie jesteś w stanie poznać całego światowego jazzu. A wracając do twojego pytania, Dominiko, cytując inż. Mamonia z Rejsu: „Ja jestem umysł ścisły; mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem”. Na szczęście nikt nie opatentował praw autorskich do grania hard bopu, spiritual, swingu, free jazzu czy fusion. Każdy rodzaj jazzu może być zatem tworzony i grany pod dowolną szerokością geograficzną i jeśli jest grany kompetentnie i z pasją, to i „mnie się to podoba”, i chcę tą muzyką dzielić się z innymi.

W Kolorach Materii bywali zatem np. wspaniali Japończycy: trębacz Terumasa Hino i pianista Masabumi Kikuchi, rytmy Afryki przypominali Chris McGregor i jego The Brotherhood Of Breath czy Fela Kuti. Był prosty, piękny jazz z Australii i Nowej Zelandii w wykonaniu Sama Keeversa, Sama Anninga i Kristin Berardi. No i było dużo kobiet z różnych stron świata, bo kobiety w jazzie stanowią potężną i wciąż rosnącą siłę.

Wieloodcinkowy cykl audycji poświęciłeś fortepianowi – czemu ze wszystkich instrumentów wybrałeś akurat fortepian?

Zapewne przyjdzie czas na inne instrumenty, ale faktycznie mam słabość do muzyki fortepianowej i fortepianu jako instrumentu. Może dlatego, że nie opuściłem żadnej edycji Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku, począwszy od pierwszej w roku 1967 (a miałem wówczas 9 lat)? A może to żal, że nigdy nie nauczyłem się profesjonalnie grać na tym instrumencie, chociaż próbowałem – ostatni raz w wieku 30 lat, gdy chciałem zapisać się do Szkoły Muzycznej, ale ówczesny dyrektor tej placówki skutecznie mnie do tego zniechęcił… Fortepian, muzyka fortepianowa (nie tylko jazz) to lep na romantyków, a ja trochę takim z natury jestem. Trochę dziwne, ale największego z fortepianowych romantyków jazzu jeszcze w mojej audycji w zasadzie nie było. Bill Evans wciąż czeka na swoją kolej.

A skoro wspominasz o tym fortepianowym cyklu w Kolorach Materii, to samo przygotowywanie jego muzycznej zawartości sprawiło mi dużo przyjemności, bo muzyka trójki prezentowanych pianistów jest wspaniałym rozdziałem w historii jazzu. McCoy Tyner – oczywista legenda (i nie tylko dlatego, że grał z Coltrane’em), Don Pullen – porywający swoją charakterystyczną dynamiką i różnorodnością muzycznych afrykańsko-brazylijskich odniesień i wreszcie Horace Tapscott – skromny, niedoceniony geniusz, społecznik i muzyczny altruista. Właśnie ukazały się na potrójnym winylu kolejne odnalezione koncertowe nagrania jego The Pan Afrikan Peoples Arkestra – Live at Century City Playhouse 9/9/79, więc wkrótce ta muzyka ponownie zagości w Kolorach Materii.

W swoich audycjach sięgałeś także po bluesa. Jaka jest muzyczna myśl przewodnia Kolorów Materii?

Jest kilkoro wspaniałych autorów bluesowych audycji w RadioJAZZ.FM, więc te moje sporadyczne wycieczki w tym kierunku, to tylko nieśmiałe uchylanie drzwi do moich młodzieńczych fascynacji, nie tylko bluesem, ale również hipisowską psychodelią i oldskulowym rockiem. Staram się zmieniać nieco styl moich audycji podczas wakacyjnych miesięcy i to wtedy jest właśnie czas na takie granie.

Głównym tematem Kolorów Materii pozostanie zawsze jazz w swoich mnogich stylach i odmianach, w swojej wyjątkowości, ale i w swoim eklektyzmie. Przywołam za Joachimem-Ernstem Berendtem potrzebę odrzucenia autoafirmacji w muzyce, czyli takiego jej słuchania, kiedy jesteśmy zawsze o kilka taktów naprzód – i jeśli potem okazuje się, że jest ona taka lub prawie taka, jak oczekiwaliśmy, to wówczas odczuwamy potwierdzenie własnego „ja” oraz dumę z tego, że mieliśmy rację. Jazz powinien być słuchany bez potrzeby autoafirmacji, niech dźwięki nie postępują za słuchającym.

Jeśli więc pytasz o ideę, to odpowiadam: pozwólmy muzyce prowadzić nas za sobą, podążajmy za nią bez zastrzeżeń, dokądkolwiek ona prowadzi.


Kolory Materii Audycja: wtorek godz. 19.00, Podcasty: https://archiwum.radiojazz.fm/kolory-materii

Planowane audycje: 07.09.2021 – Jazz w świątyniach rocka 14.09.2021 – Lee Morgan – reaktywacja 21.09.2021 – Szwedzkie muzyczne okno na świat 28.09.2021 – Muzyczny patchwork – Kolory Materii nr 200! 05.10.2021 – James Brandon Lewis – narodziny gwiazdy!

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO