Papierowy JazzPRESS
Felieton Słowo

Królestwo Arethy Franklin

Obrazek tytułowy

Fotografie w artykule: materiały prasowe

O wielkości Arethy Franklin najlepiej świadczą jej występy na żywo. Nieważne, na jakiej scenie się znalazła lub jak podniosłe towarzyszyły temu okoliczności, za każdym razem zapisywała się w historii. Było tak, gdy śpiewała na pogrzebie Martina Luthera Kinga (1968), zastępowała Luciano Pavarottiego na ceremonii nagród Grammy (1998) czy inaugurowała prezydenturę Baracka Obamy (2009). Już tylko te przykłady dowodzą, jak wszechstronną i ważną politycznie była artystką. Jeśli jednak rozpatrywać jej wpływ na rozwój muzyki, trudno nie wskazać koncertu ze stycznia 1972 roku w kościele New Temple Missionary Baptist w Los Angeles.

Wydany przez wytwórnię Atlantic jako Amazing Grace materiał z tego wydarzenia stał się najważniejszą w historii płytą gospel, oddziałującą daleko poza swój gatunek. Album cechuje niezwykła energia, kumulująca emocje towarzyszące jego rejestracji. O czym od niedawna można się przekonać nie tylko słuchając tej muzyki, ale również oglądając dostępny w polskich kinach dokument w reżyserii Sydneya Pollacka i Alana Elliotta.

Smutek

Na początku lat sześćdziesiątych prezydent John F. Kennedy dał czarnoskórym mieszkańcom USA nadzieję na lepsze czasy. Zapowiadał ambitne plany walki z niesprawiedliwością, które miały przyczynić się do wyrównania społecznych krzywd. Niestety wielkie oczekiwania napotkały opór konserwatywnych polityków, a potem legły w gruzach wraz z jego zabójstwem w 1963 roku. Mimo wsparcia przez administrację następnego prezydenta – Lyndona B. Johnsona – Ruchu Praw Obywatelskich sytuacja Afroamerykanów nie poprawiała się, co zradykalizowało ich działania. Kraj ogarnęła seria protestów, brutalnie tłumionych przez policję. Na zapowiadane reformy szybko zabrakło pieniędzy, zwłaszcza że sporą ich część pochłaniała beznadziejna wojna wietnamska.

Pod koniec dekady, odwrotnie niż na jej początku, naród amerykański znalazł się w głębokim kryzysie – powróciły prawicowe demony, których urzeczywistnieniem było zabójstwo Martina Luthera Kinga w kwietniu 1968 roku oraz senatora Roberta Kennedy’ego dwa miesiące później. „Pomyśl jak Czarny: straciliśmy Martina, straciliśmy Malcolma, straciliśmy Bobby’iego. Wciąż walczymy w niemoralnej wojnie. W Białym Domu urzęduje Tricky Dick [pogardliwie o Richardzie Nixonie]. Gniew, zepsucie, zamieszanie. Potrzebowaliśmy wsparcia i pomocy. Potrzebowaliśmy nowego ukierunkowania” – wspominał brat Arethy Franklin Cecil .

Również dla piosenkarki była to dekada sprzecznych emocji. Jej sukcesy artystyczne zdawały się nie mieć końca – 11 kolejnych singli lądowało na szczycie list pop i R&B, otrzymała pięć nagród Grammy, wydając w tym czasie ponad 20 albumów. To wtedy przylgnął do niej przydomek „Królowej Soulu”, którego do końca kariery nie sposób było jej odebrać. Momenty chwały przeplatała jednak żałoba po śmierci życiowych mentorów. Szczególnie dotkliwa była strata Kinga, przez polityczną aktywność ojca blisko związanego z rodziną Franklinów. W 1958 roku u boku pastora Aretha odbyła krajowe tournée, a wraz z rozwojem kariery hojnie finansowała jego działalność. Kolejny cios przyszedł w 1971 roku, kiedy brutalnie zamordowano lidera jej zespołu, saksofonistę Kinga Curtisa. Nie minęło nawet pół roku, a odeszła najbliższa jej osoba – Mahalia Jackson. Swoje piętno pozostawił też konflikt z pierwszym mężem, a zarazem managerem – Tedem Whitem, zakończony rozwodem w 1969 roku.

aretha 3.jpg

Tak jak targana wewnętrznymi sporami Ameryka, również Aretha szukała ukojenia. W obu przypadkach namiastkę spokoju dawała muzyka. W 1969 roku zorganizowano Festiwal Woodstock. Dla setek tysięcy ludzi, którzy przyjechali do Bethel, gdzie ustawiono festiwalową scenę, była to okazja ucieczki i poczucia brakującej na co dzień wspólnoty. Szczególne miejsce w historii ma koncert Jimiego Hendrixa, który żywiołową interpretacją amerykańskiego hymnu, bez jakichkolwiek słów, wykrzyczał na gitarze dokładnie to, co trapiło tłumy pod sceną.

W jednym z wywiadów Aretha przyznała: „Rewolucja wywarła na mnie duży wpływ, ale muszę przyznać, że moja rewolucja okazała się osobistą ewolucją” . Gdy 16 sierpnia rozpoczynał się drugi dzień Woodstocku piosenkarka dawała koncert w Holmdel, zaledwie dwie godziny drogi od tamtej sceny. Choć, jak wynika z powyższej wypowiedzi, jej potrzeby były bardziej intymne, podobnie jak tysiące zgromadzonych w Bethel, również ona potrzebowała pojednania. Nie szukała go jednak w studiu czy na estradzie, ale w kościele.

Radość

Na początku lat siedemdziesiątych w R&B, popie, a nawet rocku, artyści chętnie inspirowali się muzyką religijną. Na szczytach list przebojów zaistniały takie utwory. jak Oh Happy Day Edwin Hawkins Singers, My Sweet Lord George’a Harrisona czy Respect Yourself Staple Singers. Rekordy popularności pobijał musical Jesus Christ Superstar – „Gospel stał się komercyjną siłą (…), biali hipisi zaczęli kupować albumy gospel” – stwierdził biograf Arethy Aaron Cohen . W tym czasie również Franklin zwróciła uwagę na siłę tej stylistyki. W wywiadach wspominała o chęci wprowadzenia muzyki sakralnej na Broadway, a nawet produkcji specjalnego programu telewizyjnego. Podczas występu w Las Vegas w 1970 roku zaprosiła na scenę Albertinę Walker i The Caravans, zespół od dwóch dekad cieszący się popularnością w kręgach gospel. We wspomnianym wywiadzie dla Ebony z 1971 roku zapowiedziała nagranie w kościele, przyznając, że jest podekscytowana występem u boku Jamesa Clevelanda. Wydarzenie miało mieć sentymentalny wymiar, było bowiem powrotem do początków jej wielkiej kariery.

Artystka zamierzała powrócić do korzeni, choć nigdy ich z własnej woli nie porzuciła. Jako dziecko śpiewała w chórze swojego ojca – pastora C.L. Franklina, a w wieku 14 lat nagrała pierwszy album gospel Songs of Faith. We wczesnych latach sześćdziesiątych podpisała kontrakt z Columbia Records, który przyniósł zmianę repertuaru. Powodem nie były jednak osobiste poszukiwania, ale niewłaściwa koncepcja na jej karierę przedstawicieli wytwórni. Choć pod szyldem giganta wydała szereg udanych albumów, nie przyniosły one spodziewanego sukcesu. Dopiero, kiedy w 1967 roku przeniosła się do Atlantic Records, odnalazła odpowiednie środowisko. Od przełomowego albumu I Never Loved a Man the Way I Love You zdefiniowała indywidualny styl łączący gospelowy wokal z innowacyjną pianistyką. Tylko nieliczne z jej utworów z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych nie przeszły do klasyki muzyki soul.

Koncepcja Amazing Grace była jednak inna. Zmienił się repertuar – świeckie piosenki o miłości zastąpiły klasyczne melodie kościelne oraz interpretacje uduchowionych przebojów Marvina Gaye’a czy Clary Ward. Kluczowa była jedność uczestników nagrania. By dobrze ją zrozumieć, należy poznać kontekst. Baptystyczny kościół New Temple Missionary znajduje się w dzielnicy Los Angeles – Watts, gdzie sześć lat wcześniej miały miejsce krwawe zamieszki. Eskalacja głęboko zakorzenionego gniewu społeczności afroamerykańskiej po policyjnej pacyfikacji przyniosła śmierć 34 osób, setki rannych i dewastację okolicy.

aretha i chór.jpg

Dzięki materiałowi filmowemu zarejestrowanemu przez Sydneya Pollacka, który trafił do kin jakoAmazing Grace: Aretha Franklin (światowa premiera w 2018 roku), możemy poznać świadków tych wydarzeń. Jak podkreślił Cohen, „Na filmie widać nie tylko śpiewającą Arethę, ale także kongregację wiernych Watts, z czasów po Ruchu Praw Obywatelskich, (…) decydującą, gdzie iść dalej” . To właśnie solidarność, zasadzająca się na wspólnych doświadczeniach i wierze, definiuje charakter tego albumu. Warunkiem, jaki Aretha postawiła producentom, było nagranie go w trakcie prawdziwego nabożeństwa. Dostarczyło to wykonawcom religijnej energii, uwalniającej ich duchowość. Choć Aretha wciąż jest gwiazdą, to otaczają ją równi jej bracia i siostry. „Patrząc na Arethę, widzisz jej artyzm i słuchasz jej poleceń, ale jednocześnie widzisz pokorę. Wtedy nie była skąpana w scenicznym blasku. Była po prostu Arethą, naszą siostrą śpiewającą dla Pana” – powiedział kierujący chórem pastor Alexander Hamilton .

Występ dał Franklin poczucie wolności, którego nie mogła dotąd w pełni zaznać. Radiowe przeboje, jakkolwiek udane, nie zaspokajały duchowych potrzeb. „Mogła robić to, co chciała, jeśli chciała śpiewać przez 20 minut, mogła śpiewać przez 20 minut. Mogła improwizować. Mogła zmieniać frazę. Mogła rozciągać głoski” – zauważył Cohen . Skutkiem tego była przełomowa reinterpretacja gospelowych standardów. Z jednej strony przyczynił się do tego talent nieprzeciętnej wokalistki, z drugiej zaś klasa chóru Southern California Community Choir, z udziałem wielebnego Jamesa Clevelanda. Innowacją było dodanie sekcji instrumentalnej. Grupę stworzyli nowojorscy muzycy: Bernard Purdie (kierownik muzyczny) na perkusji, Chuck Rainey na basie, Cornell Dupree na gitarze, Pancho Morales na kongach oraz Ken Lupper na organach Hammonda. Jak określił ich dziennikarz Corbin Reiff, „Była to znakomita mieszanka świeckości z duchowością. Duch Święty i funkowy rytm” .

Wydania Amazing Grace nie poprzedziła promocja jakimkolwiek singlem, co stanowiło ewenement w ówczesnym show-biznesie. Poszczególne utwory ze względu na gatunek i długość nie zaistniały nigdy w radiostacjach przepełnionych soulem i R&B. Nawet Aretha nie wracała do tego materiału, od razu zabierając się za inne projekty. Mimo to album przyniósł jej statuetkę Grammy za najlepsze wykonanie gospel na żywo, a sprzedając się w ponad dwumilionowym nakładzie, stał się jej najczęściej kupowaną do dziś płytą.

Szacunek

Zdaje się, że wielu przewidziało ten sukces. Wśród tłumów wiernych zgromadzonych w kościele znaleźli się też muzycy świadomi wagi wydarzenia. Na filmie widać, jak występowi przysłuchuje się Clara Ward – gwiazda gospel z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Piosenkarka pozostawała w związku z ojcem Arethy, będąc dla jego córki mentorką przez większość kariery. O ile więc obie łączyły osobiste relacje, o tyle całkowicie poza wiedzą Franklin na widowni zasiedli Mick Jagger i Charlie Watts. Członkowie The Rolling Stones nagrywali w Los Angeles album Exile on Main Street, ich obecność w baptystycznym kościele miała dostarczyć ku temu inspiracji. Podobno zaraz po koncercie pobiegli do studia, by zarejestrować utwór *Shine A Light*. Echa gospel słychać jeszcze w innych kompozycjach, które znalazły się na tej płycie: Tumbling Dice, Loving Cup i Let It Loose.

Oczywiście nie trzeba było osobiście uczestniczyć w nagraniu, by czerpać z jego wartości. Do inspiracji tym materiałem przyznawał się Freddie Mercury. Doskonale słychać to w jednym z przebojów Queen – Somebody to Love. Dzięki technice nakładania ścieżek członkowie grupy imitują w nim wieloosobowy chór gospel. Również tekst dotyka religijnych aspektów, jego autor – Mercury, pyta o rolę Boga w życiu pozbawionym miłości. Utwór znalazł się na piątym albumie studyjnym Brytyjczyków A Day at the Races z 1976 roku.

Niewątpliwie największy wpływ Aretha wywarła na kobietach. Chaka Khan, Natalie Cole, Jennifer Hudson – między innymi one podkreślały silny związek z artystką, a pierwsza z nich śpiewała nawet na jej pogrzebie. Szczególny był związek „Królowej Soulu” z Whitney Houston. Ich relacja wykraczała poza aspekt muzyczny, matka Whitney – Emily Cissy Houston, śpiewała w chórkach Franklin, krążyły nawet pogłoski, że ta była matką chrzestną Whitney. „Pamiętam, jak miałam 12 lat, schodziłam do piwnicy, gdzie mama miała sprzęt nagraniowy, brałam mikrofon i puszczałam Arethę – śpiewałam tak godzinami. Zamykałam oczy i wyobrażałam sobie siebie na scenie, występującą przed tłumami” – wspominała Whitney na łamach Ebony . W 1994 roku, przed dwustutysięczną widownią zgromadzoną w Johannesburgu dla uczczenia zasług Nelsona Mandeli, Whitney zaśpiewała Amazing Grace, nawiązując do marzeń z dzieciństwa.

„Jest niewątpliwie tą, która zwraca uwagę wszystkich... Aretha była buntem, przywódcą. Gdyby powiedziała «chodźmy, zróbmy to», byłoby to zrobione.”

aretha2.jpg

W 1971 roku Nikki Giovanni – kontynuatorka zapoczątkowanego przez Amiriego Barakę ruchu Black Arts Movement – wydała album Truth Is on Its Way, na którym przy akompaniamencie nowojorskiego chóru recytowała autorskie wiersze. Jednym z nich był Poem for Aretha. Wokalistka przedstawiona jest tu nie tylko jako dominująca artystka, ale również liderka czarnoskórej społeczności, choć, jak przyznaje poetka, nigdy do tego nie aspirowała. Tekst podkreśla sceniczną i polityczną siłę Franklin, jednocześnie wskazując na jej codzienne, przyziemne oblicze. To pełen empatii i podziwu hołd oddany kobiecie nieświadomej wpływu, jaki wywiera na masy. Takie też wrażenie Aretha sprawia podczas koncertu w Los Angeles – nieziemska, a jednocześnie tak bliska.

Przez całą jej karierę wielu upatrywało we Franklin symbolu „Czarnej Ameryki”, jej sukces odzwierciedlał bowiem odradzającą się dumę Afroamerykanów. Grane na okrągło radiowe hity – Think czy Respect okazały się hymnami czarnego feminizmu. Drugi z nich, choć jest interpretacją piosenki Otisa Reddinga, Aretha zmieniła w pełne pasji, ponadczasowe żądanie szacunku. Świat nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszał.

W całej karierze Aretha sięgnęła po 20 nagród Grammy. Nagrała 20 utworów, które osiągnęły pierwsze miejsca na listach przebojów R&B Billboardu. Ma najwięcej singli sprzedanych w ponad milionowym nakładzie ze wszystkich kobiet. Jednak „Królowa Soulu” nigdy nie otrzymałaby korony bez tradycji gospelowych. Wartość Amazing Grace nie wynika tylko ze znakomitego wykonania, ale przede wszystkim z ukazania prawdziwego oblicza artystki, śpiewającej materiał dotykający jej autentycznej wiary. To właśnie w kościele Aretha Franklin stała się gwiazdą – nie tylko soulu, ale muzyki w ogóle.

Autor - Jakub Krukowski


PRZYPISY:

  1. Aretha Franklin Touches The Infinite In The Long-Delayed Film 'Amazing Grace', www.wbur.org.
  2. Aretha: A Close-up Look at Sister Superstar, Ebony, grudzień 1971.
  3. The LA story behind Aretha Franklin's best-selling album, 'Amazing Grace', www.scpr.org.
  4. Aretha Franklin Touches The Infinite In The Long-Delayed Film 'Amazing Grace', www.wbur.org.
  5. The LA story behind Aretha Franklin's best-selling album, 'Amazing Grace', www.scpr.org.
  6. Aretha Franklin’s ‘Amazing Grace:’ One of her least-known albums, www.daytondailynews.com.
  7. Aretha Franklin's 1972 Live Album 'Amazing Grace' Captured The Queen at the Height of Her Powers,
    www.billboard.com.
  8. Whitney Huston: For talented young star, singing is a family tradition, Ebony, grudzień 1985, s. 160.
  9. Poetry Celebration: Nikki Giovanni, www.liberalpulpit.org.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO