Felieton Słowo

Muzyka & poezja: Szlachetne zdrowie

Obrazek tytułowy

Gabriela Kurylewicz, Rycerz (Archanioł) Rafał, olej na desce, sierpień 2026, Firma Portretowa Gabrieli Kurylewicz, fot. Piwnica Artystyczna Kurylewiczów.


Tytuł mojego felietonu pochodzi z fraszki Jana Kochanowskiego Na zdrowie. Znam ten wiersz od wczesnego dzieciństwa. Andrzej Kurylewicz, mój Ojciec, skomponował w roku 1975 i 1976 cykl Pieśni do wierszy Jana Kochanowskiego specjalnie dla Wandy Warskiej, mojej Mamy. Pamiętam, jak się Mama utworów tych uczyła w Karwi, pamiętam, jak oboje Rodzice, i również z orkiestrą smyczkową Filharmonii Narodowej, cykl ów nagrywali w studiu radiowym w Warszawie (reżyserem dźwięku był Antoni Karużas) i pamiętam wreszcie utworów tych autorskie rozliczne wykonania, w składzie zmniejszonym do kwintetu fortepianowego, podczas koncertów kameralnych w naszej Piwnicy Artystycznej na Rynku Starego Miasta 19 w Warszawie.

Pieśń Sobótkowa, fraszka Na lipę (Gościu, siądź pod mym liściem), Pieśń 23 (Nieźle czasem zamilczeć, co człowieka boli), fraszka Do snu (Śnie, który uczysz umierać człowieka), fraszka Do dziewki (Daj, czegoć nie ubędzie), Pieśń 24 (Zegar, słyszę, wybija), fraszka Na zdrowie (Szlachetne zdrowie). Pamiętam ludzi, siedzących, zasłuchanych, jak chłonęli każde słowo, a dzięki muzyce mogli rozumieć głębokie za słowami brzmiące studnie myśli. Słyszałam, widziałam, byłam świadkiem, jak wiersze i muzyka, w spotkaniu żywym i serdecznym, niosły ludziom dosłownie pocieszenie i w pewnym wyjątkowym sensie zdrowie. Sens ów zdrowia nazywam wyjątkowym, bo nie było w nim smrodu lekarstw i zaduchu szpitala, nie było w nim sztuczności pulsującego światła i elektronicznie i cyfrowo przetworzonego dźwięku, nie było żadnej nudy, wyrachowania ani agresji, lecz wyłącznie zdrowie sztuki i kultury przytomnej, żywej, osobistej, spontanicznej, bardzo bliskiej szlachetnej naturze drzew, morza, łąk, wzgórz, strumieni, ścieżek, gór, a zapewne także i zwierząt, i – niewykluczone – aniołów, sztuki i kultury myślącej i życzliwej drugiemu człowiekowi.

Sztuka na zdrowie duszy to forma najtrudniejsza i najprostsza. Najprostsza, bo nieograniczona do żadnej ze znanych nam dziedzin sztuki, rodzi się z idei i do idei prowadzi szczęśliwie, a najtrudniejsza, bo jest wolna od zawiści, zazdrości, cynizmu, lenistwa, kłamstwa, złodziejstwa, chciwości, pychy i małoduszności.

Sztuka na zdrowie duszy jest w swoim źródle metafizyczna i duchowa, a w swoich skutkach naprawcza albo nawet zbawcza. Nie jest jej celem implantowanie ludziom nowego wzroku, słuchu, węchu i rozumu, lecz naprawa władz istniejących poznawczych i również wolitywnych. Dzięki takiej sztuce rzeczy są piękne na swoich najlepszych miejscach – drzewa, trawy, kwiaty, jaskółki, psy, konie, wszystkie rośliny i wszystkie zwierzęta, wszyscy ludzie, mniej lub bardziej utalentowani i wychowani, wszyscy aniołowie dobrzy i również ci gorsi, są potrzebni i właściwi w konstrukcji całości wszechświata. Przedziwna to konstrukcja fizyczna i duchowa,i kompozycja logiczna. Zamknięta w zbiorach każdego właściwego piękna (species), każdego właściwego porządku (ordo) i każdego właściwego sposobu (modus), a zarazem otwarta przez nieograniczoną wolność jednostkowego upodobania, przyjaźni, miłości, a przede wszystkim życzliwości.

Jest druga połowa sierpnia. Siedzę w mojej chatce w Karwi z zabandażowaną nogą, okazało się, że mam złamanie w środkowym palcu stopy, złamanie z przemieszczeniem. Dokonało się nie wiadomo kiedy, a teraz trzeba wyleczyć. Przez najbliższy tydzień trudno mi będzie ćwiczyć na fortepianie i trudno będzie malować. Tym bardziej wdzięczna jestem, że na przełomie lipca namalowałam w Wierzchucinie obraz pt. Rycerz (Archanioł) Rafał, olej na deskach uratowanych ze strychu kościoła i napisałam w czerwcu w Mariewie wiersz pt. Pamiętaj. Obejrzyjcie, proszę, przeczytajcie,i jeszcze, to szczególnie ważne, posłuchajcie mojej Mamy, jak śpiewa fraszkę Jana Kochanowskiego Na zdrowie.

Gabriela Kurylewicz


PAMIĘTAJ

Drzewa chronią,

chmury niosą,

morze leczy,

góry bronią.

Święte rzeczy

Bóg powierzył,

których człowiek

nie obieży

myślą.

Uwierzy?

Trochę.

Jednak wciąż

zbyt mało

serca, czucia,

zrozumienia,

nawet wątpienia.

Tylko izmów

nadmiar straszny.

Stąd rząd ludzki

wciąż nieludzki,

wciąż jest ciężki,

brudny, nudny,

pusty, przaśny.

Lecz pamiętaj,

przyszłość –

to las,

w chórze drzew

odnaleziony czas.

23 VI 2026 Mariew

Copyright Gabriela Kurylewicz & Fundacja Forma.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO