fot. Piotr Fagasiewicz
18. Letnia Akademia Jazzu / 13. International Jazz Platform – Łódź, Klub Wytwórnia, czerwiec–sierpień 2025 r.
Letnia Akademia Jazzu zagrała w tym roku po raz osiemnasty i ponownie – po nieco skromniejszej ubiegłorocznej edycji – zaprezentowała znakomity, zróżnicowany i przemyślany program.
Festiwal rozpoczął się wyjątkowo już w czerwcu wieczorem francusko-polskim, przygotowanym wspólnie ze strasburskim Jazzdor. Premiera tego wydarzenia odbyła się (też w czerwcu) w Berlinie podczas Strasburg-Berlin Festival, a późną jesienią projekt zawita również do Francji. Festiwal wypełniły trzy wyjątkowe, specjalnie przygotowane projekty: duet Dominika Wani (fortepian) i Christophe’a Monniota (saksofon), smyczkowy kwartet Ӓether z udziałem skrzypaczek Amalii Umedy i Aleksandry Kryńskiej, altowiolinistki Maëlle Desbrosses i wiolonczelistki Adele Viret oraz kwartet Lea Ciechelski / Tomasz Dąbrowski / Kamila Drabek / Samuel Ber. Każdy z występów zaoferował intrygującą, zróżnicowaną stylistycznie muzykę, od mainstreamu po improwizację. Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej niektóre z wymienionych projektów przetrwają dłużej i doczekają się fonograficznego utrwalenia.

fot. Piotr Fagasiewicz
Wakacyjne miesiące przyniosły widzom niezwykle bogatą ofertę muzyczną. Jeden z tygodni tradycyjnie zajęły wydarzenia związane z International Jazz Platform – jednej z najciekawszych i najważniejszych jazzowych inicjatyw w Polsce, która zagrała w Łodzi po raz trzynasty. W tym roku warsztaty prowadzili Tomasz Dąbrowski, Kaja Draksler, Savannah Harris, Manuel Hermia i Per Zanussi. Koncerty zainaugurowało trio pianisty Grzegorza Tarwida, z programem z wydanej przez renomowaną wytwórnię Clean Feed Records płyty Flowers. Program odważnie i z pomysłem łączył tradycję jazzowego tria z nowatorskim, współczesnym podejściem. Lider tria to jeden z dawnych uczestników warsztatów, który obecnie – już jako gwiazda – zaprezentował swój autorski program. Spośród osiemnastu (!) koncertów Platformy wyróżnił się również występ Gard Nilssen Acoustic Unity, wnowej, kwintetowej odsłonie z trzema saksofonami (Signe Emmeluth, Kjetil Møster, Per Texas Johansson) towarzyszącymi Petterowi Eldhowi i liderowi. Fantastyczna, żywiołowa, pełna energii muzyka rozentuzjazmowała zgromadzonych słuchaczy. Dobre wrażenie kontynuował kwartet ØKSE, prowadzony przez saksofonistkę Mette Rasmussen, z udziałem Val Jeanty, Pettera Eldha i Savannah Harris. Kwartet generował nawałnicę dźwięków, świetnie przy tym balansując udział poszczególnych instrumentów i nie pozwalając na zdominowanie brzmienia przez instrumenty elektroniczne. Świetnie słuchało się norweskiego tria w składzie Eivind Aarset – gitara, Ståle Storløkken – organy i syntezatory, Audun Kleive – perkusja. To nowy i działający od niedawna projekt tych weteranów scen, pokazujący, jak procentuje wieloletnie doświadczenie. Narracja płynnie przepływała od nastrojowych, pejzażowych klimatów poprzez mroczniejsze fragmenty aż do nieokrzesanej energii. Poszczególne instrumenty znakomicie się uzupełniały, a niezwykłego smaku dodawały koncertowi interakcje gitary i organów. Niezapomnianych emocji dostarczył też koncert kwintetu kadry warsztatów, pokazujący klasę muzyków, którzy ad hoc stworzyli pokaz prawdziwego mistrzostwa. Finał Platformy należał do Andreas Røysum Ensemble, dwunastoosobowej orkiestry, której przewodzi pięcioosobowa sekcja dęta. Norweskie duże składy zawsze gwarantują znakomitą muzykę i nie inaczej było tym razem. Energetyczny program z folkowymi inspiracjami i intrygującym wokalem Sofie Tollefsbøl fantastycznie podsumował niemal tygodniowe spotkanie. Trzynasta edycja International Jazz Platform nie zawiodła, oferując wysoki poziom, zaskoczenia, ciekawostki i odkrycia.

fot. Piotr Fagasiewicz
Pojawiły się na scenie Wytwórni krajowe i międzynarodowe gwiazdy. Zaśpiewał dla łódzkiej publiczności Stanisław Soyka w towarzystwie Big Bandu Akademii Muzycznej w Łodzi pod dyrekcją Jakuba Raczyńskiego, a widzowie mogli posłuchać między innymi wielkich przebojów znanych z repertuaru wokalisty: Cudu niepamięci czy też standardu Fly Me to the Moon. Jak się okazało po czasie, był to niestety jeden z ostatnich koncertów tego wybitnego muzyka w życiu. W sierpniu na łódzkiej scenie wystąpił Émile Parisien Quartet. Kwartet zagrał materiał z ubiegłorocznej płyty Let Them Cook. Parisien i koledzy mieli trudne zadanie, zagrali bowiem po genialnym występie EPTY Marka Pospieszalskiego. Ale świetnie obronili swoją propozycję: zagrali solidną porcję nieoczywistego mainstreamu. Na pewno pomogło tu zgranie zespołu i niewątpliwa klasa muzyków – kapitalnie wypadły solowe fragmenty w wykonaniu lidera. Bardzo pozytywne wrażenie pozostawiała również gra perkusisty. Parisien dominował na scenie tylko niezwykle ekspresyjnym zachowaniem, muzycznie kwartet zagrał bardzo zespołowo. Całość doceniła widownia zasłużoną owacją na stojąco, a muzycy powrócili na długi, kilkunastominutowy bis.
Niemal 90 minut trwał solowy recital Craiga Taborna. Koncert wymagający, ale bez wątpienia znakomity – w moim przekonaniu najlepsze i najważniejsze wydarzenie tegorocznej LAJ. Solowe występy artystów tego formatu nie są codziennością, a Taborn potwierdził swoją wybitność i wyjątkową pozycję w muzycznym świecie. Pianista rozpoczął od niemal półgodzinnej improwizacji, racząc potem słuchaczy dłuższymi i krótszymi muzycznymi pejzażami, pełnymi emocji i intensywności. Niemal równie dobry okazał się wspomniany już występ najnowszego zespół Marka Pospieszalskiego – septetu EPTA, współtworzonego przez Maniuchę Bikont, Malinę Miderę, Piotra Bukowskiego, Artura Majewskiego, Ola Walickiego i Bartosza Szablowskiego. Grupa prezentuje obecnie autorski materiał lidera ze słowami Aleksandry Cieślak. Ten koncert nie miał słabych momentów. Wszystko zagrało tu idealnie. Rozpływać się można było w zachwytach nad wokalem Maniuchy Bikont. Piotr Bukowski wyczyniał w gitarowych solówkach rzeczy niesamowite. W poszczególnych utworach mogli się zaprezentować kolejni soliści – i robili to każdorazowo rewelacyjnie. Stylistycznie EPTA podróżowała niekiedy gdzieś w okolice alternatywnego rocka z UK z lat 80. XX wieku. Marek Pospieszalski to bezapelacyjnie gwarancja jakości i oryginalności. Płyta z tą muzyką jest już nagrana, pojawić się ma w roku 2026 i już dziś można stwierdzić, że będzie mocnym kandydatem do tytułu najważniejszego wydawnictwa przyszłego roku.

fot. Piotr Fagasiewicz
Sporo miejsca w programie zajęły wydarzenia specjalne, będące od lat wizytówką Letniej Akademii Jazzu. Pierwsze z nich to wspomniany już wieczór francusko-polski. Kolejny z koncertów poświęcony był polskim kompozytorkom młodego pokolenia. Swoje utwory zaprezentowały Patrycja Wybrańczyk, Marta Wajdzik, Maja Laura i Hania Derej. Artystkom towarzyszyli na scenie Emil Miszk, Tymon Kosma, Filip Botur i Robert Wypasek. Większość z zagranych utworów przygotowanych zostało specjalnie na ten właśnie koncert. A zakończył się on bisem w wykonaniu wszystkichmuzyków uczestniczących w wydarzeniu, a repertuar i wykonanie dają śmiałe podstawy do stwierdzenia, że z dobrej kondycji polskiego jazzu będziemy się cieszyć jeszcze długo – młode pokolenie daje radę! Wyjątkowym wydarzeniem był również koncert projektu Bluish Landscapes – Maciej Obara plays Tomasz Stańko, który przygotowany został na ubiegłoroczny Toast dla Tomasza Stańki, a w Łodzi wybrzmiał na żywo po rocznej przerwie po raz drugi. Na scenie obok Macieja Obary pojawili się Sissel Vera Pettersen, Ingebrigt Håker Flaten, Audun Kleive, Dominik Wania oraz młodzi polscy artyści: Amalia Umeda, Anna Szmatola i Adam Jędrysik. To drugi z występów, który określić można mianem wybitnego. Genialny Dominik Wania – zarówno w partiach solo, jak i w interakcjach z innymi instrumentami. Fantastyczne wokalizy Sissel Very Pettersen. Rewelacyjne live-mixy w wykonaniu Evena Rostada, które dodały temu koncertowi wyjątkowości. Bez kompleksów zaprezentowały się również młode polskie gwiazdy.
Nie zabrakło miejsca dla świeżych, a niekiedy wręcz premierowych prezentacji polskiej muzyki. Wszystkie te koncerty ocenić można było bardzo wysoko. Kwintet Kosmos zagrał muzykę z wydanej przed rokiem debiutanckiej płyty. Zespół Unleashed Cooperation wraz z Anną Gadt zagrali materiał ze znakomitego ubiegłorocznego albumu Trust, Paulina Przybysz wykonała repertuar z tegorocznego wydawnictwa Insides, zawierającego jazzowe klasyki. Aga Derlak przedstawiła natomiast swój najnowszy projekt i wydaną w dniu koncertu płytę neurodivergent, zarejestrowaną z udziałem Macieja Szczycińskiego, Miłosza Berdzika i Kacpra Malisza. Berdzik i Malisz, wywodzący się z innych stylistycznych obszarów, fantastycznie odnaleźli się w jazzowych klimatach, a na szczególne wyróżnienie zasługuje tu przede wszystkim gra perkusisty.

fot. Piotr Fagasiewicz
Warto wspomnieć o kilku koncertach familijnych, z nieco lżejszym repertuarem, na które Wytwórnia zaprosiła widzów w niedzielne popołudnia. Świetny pomysł! A na zamknięcie wybrzmiał utwory Mateusza Smoczyńskiego wykonane przez kompozytora z towarzyszeniem Chopin University Chamber Orchestra pod dyrekcją Rafała Janiaka. Gościem specjalnym koncertu był Dominik Wania. W programie koncertu znalazł się koncert skrzypcowy Adam’s Apple, wydany w ubiegły roku na płycie, oraz utwór Fallen Angel, dedykowany Januszowi Olejniczakowi. Muzyka sięgająca inspiracjami ku klasyce, folkowi i jazzowi, z cząstką improwizacji, stała się znakomitą podstawą do wirtuozerskich popisów Smoczyńskiego i Wani, a także godnym podsumowaniem tegorocznej Letniej Akademii – najlepszego festiwalu jazzowego w Polsce.
Krzysztof Komorek