! Wywiad

Late Night Poems: Melancholia i nostalgia

Obrazek tytułowy

fot. Beata Czyżewska

Late Night Poems – zespół łączący spoken word z akustycznym jazzem, bezpośredniość wypowiedzi z autorską muzyką i improwizacją. Współtworzony przez Bartka Eskaubeia Skubisza, Piotra Lemańczyka, Michała Szkila i Dawida Fortunę. Od swojego spontanicznego powstania w 2022 roku formacja regularnie koncertuje, muzycy doskonale się rozumieją, czego potwierdzeniem jest druga ich płyta Rise & Bloom, zarejestrowana „na setkę” w nieco ponad cztery godziny, do nagrania której w gorzowskim Jazz Clubie Pod Filarami dołączył saksofonista Marek Konarski.

Late Night Poems - Rise & Bloom cover net.jpg

Late Night Poems – Rise & Bloom


Aya Al Azab: Pierwszy album Ostatni dzień lata powstał spontanicznie, o czym rozmawialiśmy przy okazji jego premiery (JazzPRESS3-4/2023). Natomiast tym razem chyba nie ma mowy o przypadku? Co cię przede wszystkim popchnęło do decyzji o kontynuowaniu tej formacji?

Eskaubei: Rzeczywiście płyta Ostatni dzień lata zrodziła się z powodu nieoczekiwanej okazji, jaką było kilka wolnych godzin w studiu podczas nagrywania muzyki do słuchowiska Michała Chołki na temat Tomasza Stańki. To, jak potoczyła się dalsza historia tej płyty, utwierdziło mnie w przekonaniu, że chciałbym rozwijać tę formułę pod tym szyldem. Album zyskał piękną oprawę graficzną za sprawą zdjęć Soni Kokoshki i projektu okładki Macieja Grochota (Animisiewasz), został wydany na winylu przez U Know Me Records, w unikatowych wersjach kolorystycznych, kilkadziesiąt egzemplarzy trafiło do słuchaczy w Japonii, Stanach Zjednoczonych, RPA, UK czy Niemczech. Muzyka rozwinęła się na koncertach. Poczułem wtedy w graniu kolegów uważne słuchanie siebie nawzajem i wędrowanie w różnych kierunkach. Wiedziałem, że to perspektywiczny i otwarty koncept, w którym mogę się twórczo realizować.

Czyli najnowsza płyta jest efektem bardziej usystematyzowanych planów i konkretnych poszukiwań…

Z pewnością Late Night Poems dojrzewa i się rozwija. Do drugiej płyty Rise & Bloom przygotowywałem się dłużej i z większym namysłem. Miałem plan na nagranie. Selekcjonowałem teksty, miałem w głowie określone tempa, klimat, przestrzenie, gdzieniegdzie konkretne pomysły na rytm, frazę, kolor, które później przekuliśmy z Michałem Szkilem w kilka szkiców. Zostawiłem sobie też miejsce na otwarte, improwizowane granie. Natomiast Piotr Lemańczyk przygotował trzy wspaniałe kompozycje, tylko na bazie naszych wspólnych doświadczeń, znajomości ogólnej specyfiki moich tekstów i naszej przyjaźni. Usłyszałem je po raz pierwszy na pierwszej i zarazem jedynej wieczornej próbie w Jazz Clubie pod Filarami, dzień przed sesją nagraniową. Musiałem przyporządkować do nich teksty, które miałem ze sobą. Dziwnym trafem nie stanowiło to problemu.

Ta muzyka brzmiała, jakby była napisana pod konkretne teksty, których Piotr nigdy nie widział, ani nie słyszał. Myślę, że to efekt setek godzin, które przegadaliśmy o muzyce i życiu po koncertach, podczas podróży czy wspólnych spotkań. Rise & Bloom jest bardziej zaawansowany kompozycyjnie i aranżacyjnie, tekstowo trochę jaśniejszy od Ostatniego dnia lata. Więcej tu melancholii i wdzięczności niż rezygnacji i mroku. Płyta znów jest pięknie wydana, tym razem przez świeże wydawnictwo Marcina Grośkiewicza – U Jazz Me. Stwierdziłem, że zwycięskiego składu się nie zmienia, stąd znów ta sama świetna ekipa wydawniczo-fotograficzno-graficzna.

Mam wrażenie, że Late Night Poems jest przestrzenią, w której możesz wyrazić trochę innego siebie.

Z pewnością pozwalam sobie na opowiedzenie o bardziej emocjonalnych, uczuciowych czy ciemniejszych zakamarkach mojego wnętrza, w formie bardziej otwartej, mniej regularnej, dającej słowom więcej przestrzeni. Czuje się bezpiecznie w tej formule, otwieram się jak chyba nigdy dotąd.

Nagraliście materiał w Jazz Clubie Pod Filarami. Co was przywiało do Gorzowa Wielkopolskiego?

To legendarne miejsce na jazzowej mapie Polski. Od 45 lat prowadzone przez niestrudzonego Bogusława Dziekańskiego, który również od 40 lat realizuje w gorzowskich szkołach unikatowy program edukacji nieformalnej – Małą Akademię Jazzu. Filary to świątynia jazzu. Klimat, wystrój, fotografie wielkich mistrzów i plakaty pokazujące, kto występował w tych murach. Mój nieodżałowany mentor i przyjaciel Zbigniew Jakubek często opowiadał mi o klubie oraz Małej Akademii Jazzu, aż wreszcie sam mogłem zacząć regularnie tam występować, a Boguś Dziekański zaprosił mnie do grona wykładowców M.A.J. W Gorzowie czuję się chciany, szanowany, potrzebny. Jeśli nie pojadę tam dwa, trzy razy w roku, czuję, że czegoś mi brakuje [śmiech].

Pewnie dlatego, że czuliśmy się tam jak w domu, płytę nagraliśmy po jednej wieczornej próbie, nazajutrz, dosłownie w kilka godzin. Wszystko tego dnia szło jak po maśle. Pomimo warunków klubowych nasz realizator Adrian Kasprzyk zapewnił nam świetny komfort pracy. No i poszło. Pobyt w Gorzowie zwieńczyliśmy koncertem.

W kilka godzin? To tym bardziej imponujące, że się wcześniej z Markiem Konarskim nie znaliście. Zaproszenie go do współpracy było twoim pomysłem?

Tak. Marek Konarski to świetny człowiek, a przede wszystkim fenomenalny saksofonista. Do tego gorzowianin, wychowanek Małej Akademii Jazzu i obecnie jej wykładowca, który swoje szlify zdobywał w Jazz Clubie Pod Filarami. Potem również w Danii, Finlandii i na scenach Polski i Europy. Kiedy usłyszałem Marka po raz pierwszy, wiedziałem, że chcę z nim pracować. Po jednym z koncertów kwintetu Adama Bałdycha w Rzeszowie poszedłem przywitać się z kolegami i powiedziałem Markowi, że musimy coś razem zrobić. Zgodził się bez wahania, a kiedy po jakimś czasie zadzwoniłem z propozycją sesji nagraniowej, również wszedł w to dosłownie bez żadnych pytań.

Taka doza zaufania na starcie współpracy sprawia, że wszystko idzie łatwiej. Na wieczornej próbie przed nagraniem Marek i Piotr Lemańczyk pierwszy raz ze sobą rozmawiali i grali. Dzień później brzmieli, jakby grali ze sobą lata. Cały zespół tak brzmiał. Dawid Fortuna i Michał Szkil to przecież również muzycy z najwyższej półki.

Late Night Poems i na poziomie tekstu, i na poziomie melodii pełne jest melancholii. Można powiedzieć, że to nostalgia buduje ten album, ale i w ogóle wyznacza kierunek dla LNP?

Melancholia i nostalgia to rzeczywiście dominujący klimat na płytach Late Night Poems, szczególnie jeżeli chodzi o teksty. Na Rise & Bloom ważna jest też transowość niektórych kompozycji. Nie brakuje tam również momentów z pewną dozą szaleństwa, grania otwartego, z elementami free i naprawdę szerokiej amplitudy dynamiki i głośności. Najważniejsze, że zespół brzmi i działa jak jeden świetnie współgrający ze sobą organizm. Nikt się nie ściga, nikt niczego nie forsuje, wszyscy uważnie słuchają siebie nawzajem. W takich warunkach moje słowa mogą odpowiednio wybrzmieć i ja również nie muszę niczego forsować.

Ten projekt jest także wynikiem twojej drogi ku rozwijaniu się w formule spoken word. Jak wygląda proces twórczy między wami, by muzycznie dać przestrzeń na wypowiedzenie słów i odwrotnie. Mam wrażenie, że muzyka odgrywa tu dwie role –odpowiedniego towarzysza, poduszki dla tekstów, ale także w momentach improwizowanych odpowiedź na nie, wyrażenie ich semantyki językiem jazzowym. Wręcz uwypuklenie muzyką (zwłaszcza dynamiką i artykulacją) zawartych emocji i przesłania.

Osiągniecie tego rodzaju synergii uważam za jeden z największych sukcesów tego zespołu. Zwłaszcza, że odbywa się to w naturalny sposób, bez bardziej szczegółowego omawiania detali, które po prostu się wydarzają, czy podczas kilkugodzinnej sesji nagraniowej w Gorzowie, czy podczas kolejnych koncertów. Kiedy słyszę, jak koledzy komentują, podkreślają, czy odpowiadają rytmicznie na moje sekwencje słów, czuję się słuchany, i że mój głos traktowany jest jak kolejny instrument. Ten zespół jest naprawdę groźny, zarówno na poziomie kunsztu wykonawczego poszczególnych muzyków, jak i współbrzmienia. Wszyscy czujemy, że to, co zrobiliśmy na płycie Rise & Bloom i co dzieje się na koncertach, wynosi naszą muzykę na kolejny poziom. Chciałbym rozwijać ten zespół poprzez koncertowanie i kolejne nagrania. Wiem, że moi koledzy również.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO