Papierowy JazzPRESS
Wywiad

Witold Janiak: dobra muzyka zawsze jest komunikatywna

Obrazek tytułowy

fot. Aleksandra Korszuń

Album Noesis to szósta płyta w dorobku pianisty i kompozytora Witolda Janiaka. Autor odchodzi tu od jazzowego składu i stawia na bardziej klasyczne brzmienie. Dlatego do współpracy zaprosił kwartet smyczkowy, którzy tworzą młodzi muzycy: skrzypaczki Dominika Sznajder i Paulina Kołodziejczyk, altowiolistka Monika Świniarska oraz wiolonczelista Kuba Lemański. Razem z nimi Janiak utkał melodyjny świat szlachetnych brzmień, które mogą stać się przyczynkiem do kontemplacji i rozmyślań nad pojęciami czy wartościami takimi jak nadzieja czy samotność. Noesis to też kolejny album Witolda Janiaka, na którym wyraźnie słychać jego fascynację muzyką ludową.

cd2.jpg

Twórca Noesis związany jest z łódzką Akademią Muzyczną i tamtejszym Wydziałem Jazzu. Sam jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach. Wraz z zespołem Witold Janiak Mainstreet Quartet wydał dwie płyty i zdobył Grand Prix Bielskiej Zadymki Jazzowej (2009) i Krokus Jazz Festival (2007). Nagrał również dwa albumy ze swoim triem, a dopełnieniem jego dotychczasowej działalności jest duetowa płyta z Adamem Rymarzem. Pianista pracował również w musicalowym Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Współpracował z takimi postaciami sceny jazzowej, jak między innymi Zbigniew Namysłowski, Piotr Baron i Krzysztof Ścierański.

Mery Zimny: Tytułowe „noesis” to greckie słowo oznaczające bezpośredni wgląd w istotę rzeczy. Brzmi poważnie. Jego użycie wygląda na bardzo przemyślany zabieg.

Witold Janiak: Odwołanie do filozofii nie jest przypadkowe, nie chciałem jednak, by zabrzmiało zbyt patetycznie. Zwracam uwagę na pojęcia, które stały się tytułami poszczególnych części. To próba pokazania, że możemy samodzielnie próbować odnaleźć znaczenie tych pojęć. Zastanowić się, co one dla nas znaczą. Jazz i muzyka klasyczna mają to do siebie, że pokazują głębokie, wielowymiarowe wartości, otwierają nie jeden, a wiele kontekstów. Wydaje mi się, że siłą sztuki jest mówienie o emocjach i stanach nie tych najprostszych, które odbieramy wszyscy podobnie, ale tych, które poprzez swą niejednoznaczność prowadzą nas do odkrycia w sobie umiejętności rozróżniania ich fascynujących odmian. Smutek i nostalgia, radość i wesołość to pojęcia, które mimo oczywistych podobieństw odkrywają przed uważnym i wrażliwym badaczem bogactwo różniących je niuansów.

Wspominałeś, że ten materiał to próba rozrachunku „pianisty jazzowego z jego klasyczną przeszłością”. Mocne słowo – „rozrachunek”. Kojarzy się z chęcią zamknięcia, zakończenia czegoś.

Wydaje mi się, że każdy z nas zmaga się z jakimiś niedomkniętymi rozdziałami z przeszłości, także z takimi, które nas ukształtowały. W tym przypadku chodzi o ogrom pracy i czasu poświęconego edukacji klasycznej. Później, w dorosłym życiu, człowiek próbuje czasami uwolnić się od tych doświadczeń czy przeżyć. Nie wiem jednak, czy jest to w ogóle możliwe, może nam się tylko wydaje, że tak... Czy rzeczywiście da się postawić kropkę i zacząć od nowa…? Przypomina to trochę sytuację, kiedy wchodząc w dorosłe życie, staramy się, świadomie bądź nieświadomie, pokazać swoim rodzicom, że jesteśmy w stanie radzić sobie bez ich pomocy. Tutaj podobnie, edukacja klasyczna, niezbędna do optymalnego opanowania warsztatu instrumentalnego, jest tym elementem, który muzyk jazzowy często chciałby zdeprecjonować lub przynajmniej udowodnić swoją niezależność od niego.

IMG_9789.jpg fot. Aleksandra Korszuń

Słuchając między innymi Noesis, odnoszę wrażenie, że takie aspekty muzyki klasycznej jak brzmienie, dbałość o dźwięk, jego faktura, pieczołowitość w jego wydobyciu, są bardzo dla ciebie istotne.

Jeśli to słychać, jest to dla mnie wielki komplement. Kiedyś na studiach klasycznych jeden z kolegów powiedział mi, że brzmię dużo lepiej, kiedy improwizuję. Wtedy była to dla mnie ciekawa sugestia, że być może powinienem zwrócić uwagę na muzykę niewykonywaną z nut. A wracając do pytania, dbałość o brzmienie to sprawa, której poświęciłem sporo czasu podczas pracy nad płytą. Zarówno w momencie realizacji nagrań, jak i znacznie wcześniej, kiedy tworzyła się ogólna wizja tego materiału. W pewnym momencie stwierdziłem, że pożądany efekt uzyskam tylko wtedy, gdy uwolnię się od stricte jazzowego aparatu wykonawczego. Na Noesis gram z instrumentami smyczkowymi, więc to inna, ciekawa sytuacja dla muzyka jazzowego. Czuję się bardzo wyróżniony, że udało mi się nagrać ten materiał w takim właśnie składzie.

Skąd wziął się pomysł i jak doszło do tej współpracy?

Tutaj chyba „rozrachunek” jest słowem-kluczem. Brzmienia, które udało mi się odnaleźć i użyć ich, znałem przede wszystkim z szeroko pojętej muzyki klasycznej. Chciałem sprawdzić na własnej skórze, czy da się napisać, a potem zagrać, utwór oparty na klasycznych zdobyczach w dziedzinie formy i faktury, ale z improwizującym fortepianem. Zaczęło się od tego, że napisałem kompozycje i umówiłem się na pierwszą próbę. Kiedy usłyszałem, jak to brzmi, stwierdziłem, że mało co się w tym nadaje i bardzo dużo pozmieniałem. Dalej było już łatwiej. Chciałbym zaznaczyć, że nie jest to muzyka na kwartet smyczkowy „plus” fortepian. To bardziej sytuacja pomiędzy kwintetem fortepianowym a koncertującym fortepianem – to na nim spoczywa największa odpowiedzialność.

Jak dużo jest improwizacji w twojej grze? Musisz się przecież w pewnym stopniu dostosować do smyczków.

Już od dawna zastanawiałem się nad tym, jak można sobie „profilować” improwizację, to znaczy stawiać się w takiej sytuacji, kiedy improwizacja musi zmierzać w konkretnym kierunku. Zapisane partie smyczków sprawiają, że nie mogę zagrać totalnie wszystkiego, co chcę, muszę z nimi korespondować, by całość brzmiała spójnie. Nie spodziewałem się ile rzeczy może się wydarzyć po drodze. To niesłychane, z jak bardzo różnych stron można dojść do tego samego punktu! Nie chodzi tylko o improwizację. Także o partie smyczków, które, mimo że grają przecież te same nuty, w zależności od tego w jakim kierunku rozwiną się partie improwizowane, mogą brzmieć zupełnie inaczej. Choć muzycy za każdym razem grają „to samo”, nie muszą grać „tak samo”.

Wspominałeś o potrzebie prostoty w emocjach. Kojarzy mi się to z komunikatywnością, która wydaje się być dla ciebie ważnym aspektem muzyki.

Mam uczulenie na stwierdzenia typu: taka a taka muzyka jest „trudna” czy „wymagająca”. Wydaje mi się, że dobra muzyka, skonstruowana logicznie, z wpisanym zamiarem przekazania czegoś istotnego, pozostaje zawsze komunikatywna. Trzeba też pamiętać, że bycie komunikatywnym nie oznacza zniżania się do banału czy prymitywizmu.

W tym materiale, tak jak i w poprzednich, pobrzmiewają echa ważnej dla ciebie muzyki ludowej…

Ostatnio, pracując nad muzyką do studenckiego musicalu Dlaczego Maciek nie poszedł do nieba, która z założenia miała łączyć elementy ludowe i jazzowe, uświadomiłem sobie, że takie rzeczy same ze mnie wychodzą. Bardzo podoba mi się moda na muzykę ludową w naszym kraju i to, że interesują się nią młodzi ludzie. To świadczy o tym, że te dźwięki w nas istnieją, nie potrzebujemy się ich wypierać. Ludowość mocno we mnie rezonuje i wydaje mi się niezwykle atrakcyjna.

Tworząc muzykę z pogranicza gatunków, myślałeś o tym, że będzie ona łączyć ludzi, że dotrze do szerszego grona odbiorców?

Na początku miałem takie ambicje, ale nie wiem, czy przypadkiem nie będzie na odwrót… Mamy potrzebę szufladkowania, dookreślania pojęć i jeśli okazuje się, że czegoś nie da się tak łatwo nazwać, często nas to zniechęca. Dla mnie Noesis brzmi w dużej mierze klasycznie, ale słyszałem głosy, że to ewidentnie muzyka jazzowa. Czy wrzucając ją do którejś z szufladek, zadowolimy konkretnych odbiorców i dotrzemy do innych? Raczej nie. W dzisiejszych czasach coraz częściej mamy do czynienia z, jak to trafnie nazwałaś, muzyką pogranicza. Na szczęście dla dużej części słuchaczy nie ma większego znaczenia kwestia napisu na szufladce. Chcemy być przez muzykę czarowani, chcemy doświadczać piękna i głębi płynących z obcowania z nią. Bo muzyka może zmieniać świat. Na lepsze.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

21 czerwca

godz: 19:00

Sasha Strunin & Gary Guthman Quartet - koncert premierowy płyty AUTOPORTRETY

Muzeum Warszawskiej Pragi

Warszawa

23 czerwca

godz: 19:00

Art Celebration 2019 - EAST WEST MIGRATIONS

Aula Politechniki Rzeszowskiej

Rzeszów

23 czerwca

godz: 20:30

Blue Note Records: Beyond the Notes | pokaz filmu

Kino Muranów

Warszawa

25 czerwca

godz: 19:30

Wtorkowy Klub Jazzowy / Mike Stern Polish Band

NOSPR

Katowice

25 czerwca

godz: 20:00

Uassyn / Kinga

Klubojadalnia Młodsza Siostra

Warszawa

27 czerwca

Lado w Mieście ma 10 lat

Plac Zabaw nad Wisłą

Warszawa

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO