fot. Maciej Puczyński / rys. Patryk Zakrocki
Są osoby które potrafią grać na instrumentach, i są takie, które do tego potrafią jeszcze grać muzykę.
Są muzycy, którzy uczą się pilnie i poznają wszystkie zasady muzycznej sztuki, studiują harmonię i bardzo świadomie stawiają każdy dźwięk, znając jego zasadność i przynależność do właściwego zbioru. Każdy akord implikuje określoną i ograniczoną liczbę możliwości WŁAŚCIWEGO ogrania go. Harmonia funkcyjna to rygorystyczny zbiór zasad, który studiujący muzykę są zobowiązani poznać i, podobnie jak z matematyką w szkole ogólnej, jedni radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej. Faktem jest, że wgłębiając się w zawiłości harmoniki, możemy uzasadnić właściwie każdy, nawet, zdawałoby się, obcy akordowi dźwięk.
Kolejnym elementem sztuki muzycznej jest dogłębne poznanie i opanowanie swojego instrumentu. Wiadomo, są to godziny spędzone z instrumentem, zrozumienie mapy dźwięków, sprawność manualna, kopiowanie mistrzów, odkrywanie własnych dróg itd.
Można poznać zasady muzyki, swobodnie się posługiwać harmonią, ale nie opanować nigdy instrumentu. Te osoby znają i rozumieją muzykę, ale bywa tak, że są zablokowane lękiem przed wykonywaniem jej, czy to ze względu na brak warsztatu manualnego, czy raczej przez zbyt wysokie wymagania, jakie sobie stawiają.
Często się zdarzają osoby, które są wirtuozami swoich instrumentów, ale tego, co robią „na słuch” lub posługując się wyćwiczonymi sekwencjami, nie potrafią uzasadnić czy opisać językiem muzycznych zasad. Znamy przykłady genialnych instrumentalistów, którzy posiedli tylko bardzo podstawową wiedzę, ale umieli intuicyjnie ją rozszerzać i w rezultacie grać wybitnie.
Czytałem, chyba u Milesa w biografii, że John Coltrane tak grał, i Miles zmotywował go w ostrych słowach, żeby się wziął za naukę, bo solista musi widzieć, jaki dźwięk gra w stosunku struktury harmonicznej utworu. No i John Coltrane tę lekcję odrobił, co zaowocowało jego erudycyjnymi postbopowymi albumami, wybitnymi przykładami muzycznej biegłości, kompetencji i melodyjności. Jak wiemy, potem, w wyniku rozwoju na drodze duchowej, odrzucił reguły harmoniczne, oddając się graniu free i znajdując pełnię w prostocie.
Ja sobie myślę, że tak jak swojego pierwszego języka uczymy się i rozwijamy go, naśladując i wyrażając się spontanicznie, a potem, w szkole dopiero poznajemy reguły tworzące system, tak dobrze jest uczyć się gry na instrumencie. Najpierw znaleźć muzykę, poznać jej energię i połączyć się z nią intuicyjnie, a potem wprzęgnąć w to intelekt i zrozumieć zasady, których znajomość może rozszerzyć pole naszych możliwości.
Patryk Zakrocki