dlugiJP 7/2021
Płyty Recenzja

Jeremy Pelt – Griot.This Is Important

Obrazek tytułowy

HighNote Records, 2021

Jeremy Pelt to 44-letni trębacz o ugruntowanej pozycji na rynku amerykańskim, dobrze znany również w Polsce. Niedawno był nominowany do tytułu Trębacza Roku 2020 przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Jazzowych. Poznałem go najpierw jako muzyka i współzałożyciela kolektywu Black Art Jazz Collective. W tym zespole gra energetycznie jasnym, zdecydowanym tonem trąbki, chętnie sięgając do rozwiązań różnych stylów – od bopu (a w zasadzie post-bopu) i innych jazzowych aż po funk. Ale Pelt wchodzi też w skład wielu innych znanych i cenionych zespołów jazzowych, gra z różnymi muzykami, koncentrując się jednocześnie na rozwijaniu swojej własnej marki i własnego zespołu. Jest muzykiem głęboko zaangażowanym w ruch na rzecz praw i poprawy sytuacji społeczności afroamerykańskich. Także najnowsza płyta wpisuje się w ten nurt. To już jego dwunasta płyta jako lidera.

Muzyczny audiobook? Zaskakujące zestawienie słów, ale przyszło mi ono jako pierwsze do głowy po włożeniu płyty do odtwarzacza. Jeremy Pelt zbiera historie opowiadane przez mniej lub bardziej znanych (w Polsce) afroamerykańskich muzyków i ilustruje je na swój sposób. To jakby powrót do najpiękniejszych stron granej i tworzonej przez niego muzyki. Dominująca, jasna trąbka na tle intensywnie grającego zespołu… To jest naprawdę „hot”.

Pomimo tego, że klimaty poszczególnych kompozycji różnią się między sobą, wszystkie te muzyczne opowieści łączy duch nowoczesnego jazzu. Warto też wsłuchać się w minutowe opowieści – rola muzyki w życiu ludzi, stosunek do życia, pokora i duma. I rada – pozwól muzyce mówić, nie obrażaj się na krytyków, tylko rób swoje. Jeremy Pelt tak właśnie postępuje. I robi to bardzo dobrze. Prowadzi własny kwintet, w którym na wibrafonie gra Chien Chien Lu z Tajwanu, na kontrabasie Vicente Archer, na perkusji Allan Mednard i na fortepianie Victor Gould.

Każdy utwór nawiązuje do poprzedzającej go opowieści, w każdym znajduje się też ważne, eksponowane miejsce dla muzyków zespołu. Post-bopowy klimat płyty i duża jej intensywność powodują, że pomimo elegancji brzmienia nie jest ona najlepszym tłem do kolacji. To coś znacznie więcej. Ta płyta wciąga, jakby kazała siebie słuchać. I warto się temu poddać, bowiem to płyta, która w pełni „daje muzyce mówić”.

Yatzek Piotrowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO