Paweł Mańka
Wspomnienia

Chick Corea (1941-2021). Powrót do wieczności

Obrazek tytułowy

fot. Lech Basel

Teraz śpiewa; teraz szlocha. Teraz bije w bęben; teraz przestaje

Powyższy cytat Chicka Corei znajduje się na okładce albumu Now He Sings, Now He Sobs. Kiedy przyszło zmierzyć się z nagłą śmiercią wielkiego pianisty, ten piękny tekst nabrał wyjątkowego znaczenia. Mając na względzie jego imponującą karierę, trudno o lepsze podsumowanie, niewielu jest bowiem artystów o tak różnorodnym stylistycznie i emocjonalnie dorobku.

Początki kariery

Armando Anthony Corea urodził się 12 czerwca 1941 roku w amerykańskim mieście Chelsea niedaleko Bostonu, w rodzinie włoskich imigrantów. Jego rodzice – Armando i Anna, mieli kluczowy wpływ na muzyczne wychowanie syna. Ojciec był dixielandowym trębaczem, więc od najmłodszych lat kierował syna w stronę gry na fortepianie, jednocześnie zachęcając do poznawania innych instrumentów – wibrafonu, trąbki czy perkusji. Pianista często podkreślał rolę, jaką wraz z matką odegrał on w jego życiu, czemu dał wyraz, dedykując im dwie wspaniałe kompozycje – Anna’s Tango oraz Armando‘s Rhumba. Z okresu dzieciństwa pochodzi też jego pseudonim, zawdzięcza go ciotce mającej w zwyczaju szczypać jego policzki (z angielskiego „cheeks”).

Dalszą naukę artysta kontynuował w Nowym Jorku na Uniwersytecie Columbia oraz w prestiżowej szkole Juilliard. Nie trwało to jednak długo, gdyż postanowił rozwijać karierę w profesjonalnych zespołach. W latach sześćdziesiątych występował m.in. z Mongo Santamaríą, Blue Mitchellem, Stanem Getzem i Sarah Vaughan. Jak przyznał w wywiadzie, grając z legendami, nauczył się „tworzyć interesujący akompaniament, który nie będzie tylko tłem, ale muzyką czyniącą z niego coś pięknego” [George Varga – Chick Corea bonus Q & A: What he learned playing with Miles Davis, Sarah Vaughan, Stan Getz and others, www.sandiegouniontribune.com.]. W tym czasie zarejestrował autorski debiut Tones For Joan’s Bones, wydany w kwietniu 1968 roku, a osiem miesięcy później kanoniczną dla formatu jazzowego tria płytę Now He Sings, Now He Sobs z Miroslavem Vitoušem oraz Royem Haynesem. Do tego składu powrócił jeszcze na początku lat osiemdziesiątych, nagrywając znakomity album Trio Music.

Odkrycie nowego brzmienia

W sierpniu 1968 roku Corea zastąpił Herbiego Hancocka w zespole Milesa Davisa i po niespełna dwóch miesiącach wziął udział w nagraniu Filles de Kilimanjaro. Był to okres w karierze wielkiego trębacza, kiedy kierował swoje poszukiwania w stronę brzmienia elektrycznego. Ponoć to za namową lidera (a właściwie, jak wspomina Miles w swojej autobiografii, na jego polecenie [Miles Davis, Quincy Troupe – Miles Autobiografia, Miles Davis, s. 304.]) Chick sięgnął po pianino Fender Rhodes. Współpraca z zespołem trwała do 1970 roku, obejmując przełomowe sesje, m.in. In a Silent Way, Bitches Brew oraz Live-Evil. Davis osiągnął wówczas szczytową popularność, pojawiając się na wielkich koncertach obok gwiazd rocka, jak wspominał: „Rany, szkoda, że ten zespół nie został nigdy nagrany na żywo, bo dopieprzali, aż kurde, kapcie spadały” . [Ibid. s. 306.]

Corea odszedł z grupy Milesa razem z Dave’em Hollandem, by powołać własną formację Circle, bo jak przyznał ten drugi, „To, co tworzyło napięcie dziesięć lat temu, dzisiaj już go nie wywołuje (…) trzeba (więc) zastosować coś, co jest jeszcze bardziej odległe od naturalnej idei pięknego brzmienia” [Joachim Ernst Berendt – Wszystko o jazzie, s. 350.] . W składzie znaleźli się jeszcze Anthony Braxton oraz Barry Altschul. Pianista powrócił do akustycznych instrumentów (oprócz fortepianu sięgał m.in. po czelestę i wibrafon) tworząc muzykę w stylistyce freejazzowej. Był to moment, w którym związał się z wytwórnią ECM i zrealizował pierwsze albumy solowe: Piano Improvisations Vol. 1 i Piano Improvisations Vol. 2. „Słuchając gry Chicka na fortepianie (…), zapragnąłem rozwijać ideę solowych produkcji” – napisał szef wydawnictwa Manfred Eicher we wspomnieniu artysty.

W 1972 roku Chick powrócił jednak do grania Fusion, co zbiegło się z założeniem zespołu Return to Forever, który w różnych składach, z przerwami, funkcjonował do końca jego życia. Początek działalności grupy przypisuje się, zdaniem wielu, najlepszemu w dorobku artysty albumowi Return to Forever, sygnowanemu właściwie nazwiskiem lidera, z niezapomnianym wokalem Flory Purim. Eksploruje on latynoskie fascynacje Corei, których uosobieniem są dwa wielkie standardy: Sometime Ago i La Fiesta. Kolejne produkcje grupy miały charakter jazzrockowy, co przełożyło się na jej ogromną popularność i komercyjny sukces. Ważnym projektem z tego okresu był też album My Spanish Heart wydany w 1976 roku, na którym gościnnie wystąpiła żona muzyka – wokalistka Gayle Moran.

Kameralne projekty

Lata siedemdziesiąte były dla Amerykanina również czasem ważnych projektów duetowych. Rozpoczął wówczas wieloletnią współpracę z Garym Burtonem, przyniosła ona szereg wybitnych nagrań (zwłaszcza pierwsze – Crystal Silence), oraz występował z Herbiem Hancockiem, co uwieczniono na albumie CoreaHancock. „Gra Chicka jest kapryśna i swobodna, a jego samego cechuje pewna figlarność (…) Uwielbialiśmy wspólnie grać, a fani lubili nas słuchać” [Herbie Hancock. Autobiografia legendy jazzu, Herbie Hancock, Lisa Dickey, s. 220.] – wspominał ten epizod Hancock. Warto w tym miejscu przywołać późniejsze znaczące kolaboracje dwuosobowe Chicka: fantastyczne płyt z Bobbym McFerrinem, nagrany w 2007 roku album The Enchantment, z Bélą Fleckiem, rok później Duet (Chick Corea and Hiromi) z Hiromi Ueharą, a w 2011 roku Orvieto z Stefano Bollanim, jak się okazało, była to jego ostatnia produkcja dla wytwórni ECM.

Supergrupy i komercyjne sukcesy

W latach osiemdziesiątych muzyk nie zwalniał artystycznego tempa. Powołał kolejny zespół fusion – Chick Corea Elektric Band, z którym nagrał dziewięć albumów. Wraz z dwoma muzykami tego składu: Johnem Patituccim i Dave’em Wecklem stworzył trio The Chick Corea Akoustic Band. Niezwykłym projektem okazał się The Griffith Park Collection, w którym do pianisty dołączyło czterech jazzowych gigantów: Stanley Clarke, Joe Henderson, Freddie Hubbard oraz Lenny White.

Działalność muzyka w następnej dekadzie wyznaczyło założenie w 1992 roku własnej wytwórni Stretch Records, której celem było „promowanie muzyki pozbawionej granic”. Oprócz autorskich nagrań wydał on albumy m.in. Johna Patitucciego, Avishaia Cohena i Eddiego Gómeza, jak też archiwalne nagrania Buda Powella. Nowe milenium Chick rozpoczął pierwszym nagraniem w repertuarze klasycznym – Corea Concerto, a w następnych latach powoływał kolejne składy trzyosobowe, m.in. z Avishaiem Cohenem i Jeffem Ballardem, Eddiem Gómezem i Paulem Motianem oraz Christianem McBridem i Brianem Blade’em. Dużym sukcesem okazał się projekt z 2007 – Five Peace Band, z Johnem McLaughlinem. W 2016 roku Corea obchodził jubileusz 75-tych urodzin, którego kulminacja miała miejsce w nowojorskim klubie Blue Note – jubilat zagrał tam 80 razy z 15 różnymi składami. Ostatnimi nagraniami artysty były te z powrotu kolektywu The Spanish Heart na albumie Antidote z 2019 oraz solowy album Chick Corea Plays wydany w 2020 roku.

Chick Corea nagrał ponad 100 autorskich albumów i był jednym z najczęściej wyróżnianych muzyków w historii nagród Grammy – w całej karierze zebrał 23 statuetki, a ponad 60 razy był do nich nominowany. O jego wielkości świadczy jednak przede wszystkim liczba standardów jazzowych, które wyszły spod jego ręki. Trudno wyobrazić sobie rozwój gatunku bez takich melodii jak Spain, La Fiesta, 500 Miles High czy Windows.

9 lutego 2021 roku pianista „powrócił do wieczności” – które to określenie przytoczyć można za nazwą jego najważniejszego zespołu.

Autor: Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO