Papierowy JazzPRESS
Felieton Słowo

Free painting & abstract jazz

Obrazek tytułowy

Czas pandemicznej izolacji sprzyja sięganiu do dawno nieodwiedzanych miejsc na półkach z płytami i książkami. Czasem trzeba zdmuchnąć trochę kurzu, ale takie powroty do rzeczy, które w ostatnim czasie „nie były nam niezbędne”, bywają bardzo miłe.

W ten właśnie sposób w pewien kwietniowy wieczór zagłębiłem się w potężną publikację wydawnictwa Taschen – album Jazz Covers. Na pięciuset stronach przedstawiono tam okładki ponad 650 albumów. Niektóre opatrzone krótkimi historiami, inne po prostu zamieszczone jako szczególnie istotne albo pod jakimś względem ciekawe. Intrygujące fotografie, interesujące rozwiązania graficzne, wspaniali artyści, trochę polskich akcentów – przede wszystkim za sprawą twórczości Marka Karewicza. Mimo że przy wielu okładkach zadawałem sobie pytanie „dlaczego akurat ta?”, był to naprawdę miło spędzony czas nad świetnym albumem.

Po przejrzeniu całości miałem wrażenie, że czegoś mi tu brakuje. Jako że okładki ułożone są alfabetycznie według wykonawcy, wróciłem do litery C, aby się upewnić. Ornette Coleman – Change of the Century, Skies of America, Body Meta i This is Our Music. Tyle. A Free Jazz? Nie jestem specem od projektowania, historii designu czy fotografii, ale gdybym miał przywołać jakąś okładkę płyty Colemana byłby to Free Jazz.

jazz_covers_Easy-Resize.com.jpg

Jakiś czas temu w JazzPRESS 6/2017, felieton "Jazzem malowane" pisałem w tej rubryce o związkach jazzu z malarstwem. O malujących muzykach, grających malarzach oraz o obrazach zainspirowanych jazzem. W tym przypadku jest nieco inaczej. Na wydanej rok wcześniej niż Free Jazz płycie Change of the Century Ornette Coleman w notce do albumu opisał swoją muzykę jako „coś w rodzaju obrazu Jacksona Pollocka”. Nietrudno zgadnąć co miał na myśli. Pionierskie podejście Colemana do nieskrępowanej improwizacji było bardzo bliskie filozofii ekspresjonizmu abstrakcyjnego, który ukształtował się w malarstwie amerykańskim w latach czterdziestych XX wieku. Action painting, którego przedstawicielem był Pollock, na plan pierwszy wysuwał akt twórczy, spontaniczny i autentyczny sposób tworzenia dzieła.

W przypadku albumu Free Jazz związek muzyki Colemana ze sztuką Pollocka jest widoczny na pierwszy rzut oka. Zdecydowaną większość powierzchni okładki wypełnia napis Free Jazz A Collective Improvisation by the Ornette Coleman Double Quartet. W wolnym miejscu zostało wycięte okienko, przez które widać fragment obwoluty krążka – obwoluty, pokrytej reprodukcją obrazu Jacksona Pollocka White Light. Wiele projektów okładek, często tworzonych przez wybitnych artystów, ma zamysł czy przekaz bezpośrednio korespondujący z muzyką na płycie, ale rzadko związki te są tak głębokie jak w tym przypadku. Improwizacja, przekraczanie granic, próba uwolnienia się od obowiązujących ram i odważna innowacyjność to bezdyskusyjne atrybuty obu tych dzieł. Ich twórcy przeszli do historii jako pionierzy w swoich dziedzinach.

ChangeOfTheCentury.jpg

Płyta Colemana, która należy dziś do ścisłego jazzowego kanonu, jest wyjątkowa z wielu względów. Jakby pomysł wykorzystania jednocześnie dwóch kwartetów był jeszcze za mało oryginalny, album zrealizowano w taki sposób, że w jednym kanale stereofonicznego nagrania słyszymy grę jednego, a w drugim drugiego. W obu kanałach słyszymy niesamowite składy. W jednym – Coleman, Don Cherry, Scott LaFaro i Billy Higgins, a w drugim – Eric Dolphy, Freddie Hubbard, Charlie Haden oraz Ed Blackwell. Prawie czterdziestominutowa improwizacja była czymś bezprecedensowym na płycie wydanej w 1960 roku.

Zamiłowanie Colemana do twórczości Pollocka przetrwało długie lata. Kiedy saksofonista odwiedził wystawę dzieł malarza w 2006 roku, zapytany przez dziennikarza The New York Observer o to, czy obraz Green Silver jest także w stylu jego muzyki, odparł – „jest jak muzyka, nie tylko moja…”. Pollock nie mógł się odnieść do związków między swoim malarstwem i muzyką Colemana. Zginął w wypadku w 1956 roku, a więc na dwa lata przed ukazaniem się pierwszej płyty muzyka. Był entuzjastą jazzu, ale gustował raczej w jego klasycznym wydaniu – Nowym Orleanie, swingu i Billie Holiday. Nie dowiemy się, czy poznając filozofię free jazzu, przekonałby się do muzyki, która podobnie jak jego malarstwo dalece odbiegała od kanonu.

Kilkanaście lat później historia zatoczyła swego rodzaju koło. Francuski artysta Jean-Max Albert, jako trębacz kwintetu Henri Texiera, był jednym z pionierów free jazzu we Francji. Później jako malarz eksperymentował z możliwościami plastycznego wyrażenia muzycznych idei. Jednym z efektów tych poszukiwań był namalowany w 1973 roku obraz… Free Jazz, który na pierwszy rzut oka może przywoływać wiele skojarzeń z pracami Pollocka.

Płyty winylowe wracają do łask. Wielu melomanów ceni w nich niepowtarzalne, analogowe brzmienie, tę wyjątkową „magię czarnego krążka”. Ale nie zapominajmy, że winyle dają nam coś jeszcze – możliwość obcowania ze sztuką, która może doskonale dopełniać, czy nawet nadawać nowy kontekst muzyce, z drukowaną okładką w formacie 12 na 12 cali.

Autor - Piotr Rytowski / rytowski.jazz@gmail.com

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO