Papierowy JazzPRESS
Felieton Słowo

My Favorite Things (or quite the opposite…): Jazz u Tiffany’ego

Obrazek tytułowy

Kalina Jędrusik w spektaklu Śniadanie u Tiffany’ego (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Nie tak dawno z niemałym zdziwieniem zaobserwowałem, że moja nastoletnia córka Alicja słucha, a nawet sama podśpiewuje, piosenki Kaliny Jędrusik. To raczej niezbyt popularny wybór wśród uczennic dzisiejszych liceów. Tym bardziej wart docenienia. W ten sposób w domowej płytotece poza zbiorem piosenek Kabaretu Starszych Panów, z kilkoma niezapomnianymi wykonaniami Jędrusik, oraz Pięcioma oceanami Agnieszki Osieckiej, na których artystka, w bardzo skromnym wymiarze, ale również gości, dosyć szybko pojawiła się płyta Nie pożałuje pan – wybór piosenek Kaliny Jędrusik wydany jeszcze przez label Muza Polskie Nagrania.

Kiedy płyta została przesłuchana (i prześpiewana) na wskroś, przypomniałem sobie o piosence, której na tym albumie nie ma. Sięgnąłem na półkę i zaproponowałem córce: „Teraz coś Kaliny, czego jeszcze nie słyszałaś – przepiękna piosenka ze Śniadania u Tiffany’ego”. Wzrok Alicji mówił wszystko: „Tato, widziałam Śniadanie u Tiffany’ego, piosenka może i rzeczywiście jest piękna, ale skąd pomysł, że to Kalina Jędrusik?!”. Ja też spojrzałem znacząco: „No, nie wszystko jeszcze dziecko widziałaś, nie wszystko słyszałaś…”.

Ta sytuacja rozwiązała mój problem z poszukiwaniem tematu na felieton. Chciałem pisać o „jazzie w czasach zarazy”, ale artykuł pod takim tytułem popełnił parę lat temu Piotr Baron (choć o zupełnie innej „zarazie” traktujący). Poza tym informacje o wpływie wirusa na wszystkie aspekty naszego życia – także kulturalnego – atakują nas obecnie w trybie 24/7 (piszę ten materiał w drugiej połowie marca). A Śniadanie u Tiffany’egoto świetny punkt wyjścia do ciekawego zestawienia.

Płyta, po którą sięgnąłem, to oczywiście muzyka Krzysztofa Komedy ze spektaklu teatralnego Śniadanie u Tiffany’ego. Większość materiału to utwory instrumentalne, ale całość wieńczy niezwykła ballada Ja nie chcę spać w urokliwym wykonaniu Kaliny Jędrusik. Adaptacji znanej książki Trumana Capote’a na potrzeby teatru dokonał mąż Kaliny Jędrusik – Stanisław Dygat, z myślą o głównej roli dla swojej żony. Do napisania muzyki reżyser Jan Biczycki zaprosił właśnie Komedę. Jak wspomina reżyser, była to decyzja pierwszego wyboru i niezwykle trafna – współpraca z muzykiem była świetną przygodą i przebiegała zadziwiająco szybko.

Komeda mieszkał na Żoliborzu w pobliżu Teatru Komedia, w którym miała odbyć się premiera, co sprzyjało częstym spotkaniom, zarówno w mieszkaniu muzyka, jak i na próbach w teatrze. Zdarzało się, że Komeda na gorąco siadał do pianina podczas próby, proponował jakieś tematy, motywy, po czym następnego dnia przynosił gotową, zaaranżowaną muzykę. Nad muzyką do spektaklu pracował z ogromną dyscypliną i precyzją, których zapewne nabył dzięki swoim filmowym doświadczeniom. Zawsze prosił Biczyckiego o dokładne określenie czasu poszczególnych scen, do których dopasowywał motywy.

Śniadanie u Tiffany’ego po raz pierwszy wystawiono 27 lutego 1965 roku w Teatrze Komedia w Warszawie. W nagraniu muzyki do spektaklu oprócz Komedy uczestniczyli między innymi Namysłowski, Urbaniak, Stańko, Ostaszewski. Część krytyki porównywała muzykę ze spektaklu z muzyką Milesa Davisa do filmu Windą na szafot – między innymi ze względu na zainteresowanie skalami modalnymi. Choć oryginalnie materiał muzyczny zawierał tylko jedną piosenkę – Piosenkę Holly – to po latach Wojciech Młynarski dopisał tekst do innego fragmentu muzycznego ze spektaklu i tak powstała słynna Szara kolęda.

soundtrack.jpg

Pięć lat przed premierą przedstawienia w Teatrze Komedia na ekrany światowych kin trafił film Blake’a Edwardsa Śniadanie u Tiffany’egoze zjawiskową rolą Audrey Hepburn. W filmie także pojawiała się Piosenka Holly – temat śpiewany przez odtwórczynię głównej roli, nagrodzony Oscarem i podwójnym Grammy. Mowa oczywiście o piosence, która stała się już standardem – Moon River. Wykonywali ją później między innymi Frank Sinatra, Judy Garland, Sarah Vaughan i Louis Armstrong. Jej kolejne wersje pojawiają się z powodzeniem do dziś.

Soundtrack do filmu poza słynną piosenką zawierał wiele jazzowych elementów. Jego autorem był Henry Mancini, który został przez reżysera poproszony o napisanie czegoś o charakterze „orkiestrowo-jazzowym”. Mancini z jednej strony miał już liczne sukcesy w kategorii muzyki filmowej, z drugiej – to właśnie jazz ukształtował go jako muzyka i kompozytora. Już jako nastolatek zafascynował się jazzem, w szczególności big-bandami. Zaczął pisać własne aranże, a kilka z nich wysłał do Benny'ego Goodmana. Band lider postanowił nawet wykorzystać jeden z nich i zachęcił młodego Henry’ego do kontynuowania kariery muzycznej. W 1942 roku Mancini rozpoczął studia w Juilliard School of Music, ale naukę przerwała służba w wojsku podczas II wojny światowej. Po wojnie został zatrudniony jako pianista i aranżer w Glenn Miller Orchestra. Pod koniec lat czterdziestych zaczął komponować muzykę do filmów i stał się jednym z pionierów w wykorzystywaniu jazzu w muzyce filmowej. Choć pozostał znany światu jako kompozytor muzyki filmowej, wśród niemal setki albumów, które po sobie pozostawił, można znaleźć płyty jazzowe, z muzyką popularną i klasyczną. Zmarł w 1994 roku w Beverly Hills. Ćwierć wieku wcześniej w swojej posiadłości w Beverly Hills wypadkowi, którego konsekwencją była późniejsza śmierć, uległ inny znany kompozytor muzyki filmowej. W przeciwieństwie do Manciniego pozostał w naszej pamięci przede wszystkim jako genialny jazzman. Choć dla świata pewnie także jest w pierwszej kolejności twórcą kojarzonym z muzyką do Dziecka Rosemary, Noża w wodzie czy Nieustraszonych pogromców wampirów.

Obaj napisali wyjątkowe ścieżki dźwiękowe do Śniadanie u Tiffany’ego. Obaj zostali uhonorowani wydaniem znaczków pocztowych w swoich rodzinnych krajach. Pokazali, jak pięknie jazz może zabrzmieć w filmie i teatrze. Alu, może po Kalinie Jędrusik warto będzie sięgnąć po płyty Komedy i Manciniego?

Autor - Piotr Rytowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO